Ogólnie jeszcze postanowiłem odwiedzić lekarzy, pozbierać więcej opinii i nie podjąłem się biopsji. Po tym jak klobetazol zadziałał dostałem od nowa serię trzymiesięczną z klobetazolem i protopic w konkretnej konfiguracji (klobetazol tylko krótki okres a potem podtrzymanie) no i praktycznie problem znika w 95%. Ta ranka czasami całkowicie znika, czasami się pojawia ale nie jest to raczej ani nowotwór ani nic z tych rzeczy, jak nie biorę protopicu i klobetazolu to wraca mi stan zapalny w kilku miejscach na żołędziu więc mam pewnie zapalenie Zoona i/lub liszaja płaskiego. Z opinii wywnioskowałem że raczej nie warto ciąć miejsca które ma taki problem z gojeniem i mogłoby być dużo ciężej jeśli mam tam przewlekły stan zapalny a przed, w trakcie i po biopsji nie mógłbym nic z tych leków używać a obraz biopsji prawie na pewno wyszedłby i tak "niejasny" według opinii kilku wenerologów. Ostatecznie wszystko sprowadza się do leczenia sterydami i immunopresyjnymi.
Stres oksydacyjny, bakterie, grzyby, infekcje, w jednym miejscu = szansa na chorobę typu liszaj, uszkodzenie układu odpornościowego w konkretnym miejscu i myślę że temat w moim przypadku jest raczej wyczerpany. Jest lista co nie działało i co zadziałało.
Trochę sprawia to dyskomfortu psychicznego i fizycznego ale trochę się z tym pogodziłem i się do tego przyzwyczaiłem.
Obecnie minął znowu prawie miesiąc odkąd jestem na wyżej wymienionych lekach i zapalenie znowu praktycznie zniknęło. Jutro może jeszcze podrzucę fotki jak miałem miesiąc temu i jak mam znowu teraz.