Wyleczeni

Satino

New member
Hej,
Mój problem z prostatą (niebakteryjne zapalenie prostaty aka zespół bólowy mięśni dna miednicy) zaczął się półtora roku temu. Silny ból penisa i okolic, pieczenie przy oddawaniu moczu itp., trudno było wysiedzieć gdziekolwiek, kupiłem sobie poduszkę z dziurką, wszystkie żele do higieny intymnej i inne specyfiki mnie podrażniały. Wychodziły tam czasem różne bakterie. Brałem najpierw różne maści ze sterydami, antybiotykami, inne środki odkarzające, antybiotyki, różne ziołowe leki moczopędne, zioła od Bonifratrów i inne rzeczy, wszystkiego już nie pamiętam, ale nic nie pomagało.
U mnie to się najprawdopodobniej wiązało z zaburzeniem flory bakteryjnej, bo byłem wtedy zaraz po bardzo ciężkiej i długotrwałej kuracji 3 antybiotykami (w tym 1 fluorochinolon) na inne schorzenie i podejrzewam że to miało wpływ na problem z prostatą. Kolejna rzecz to przeżyłem wtedy bardzo silny kryzys psychiczny i musiałem zwrócić się do psychiatry po leki. Trochę trwało dopasowanie leków, ale ciągle biorę i jestem zadowolony. Leki przeciwlękowe, takie które też zmniejszają odczucia i bóle psychosomatyczne.

Generalnie w trakcie całego tego okropnego okresu zorientowałem się też jak ważne jest zaopiekowanie się sobą i swoją psychiką, swoimi emocjami, uczuciami. U mnie bardzo wiele problemów emocjonalnych potrafi w znacznym stopniu nasilać bóle somatyczne lub wręcz je prowokować. To się wydaje takie magiczne, szalone i nieprawdziwe, przynajmniej mi się tak wydawało, ale zobaczyłem na sobie że tak faktycznie jest i generalnie ma to sens, bo emocje, kiedy kumulujemy je w sobie wywołują silne napięcie ciała. Ciało w stanie przewlekłego napięcia bardzo źle funkcjonuje i zużywa bardzo dużo zasobów i to wywołuje całą kaskadę różnych zdrowotnych implikacji.

To co mi faktycznie pomogło:
Jeśli chodzi o generalny kierunek to na pewno będzie to zaopiekowanie się swoją psychiką, podejście holistyczne, nie ładowanie antybiotków bez uzasadnionej przyczyny. Natomiast jeśli chodzi o konkrety to opiszę osoby, które mi pomogły poniżej. Warszawa

1) mgr Basista,
HB Clinic - o nim się dowiedziałem z tego forum za co Wam dziękuję, bo to mnie poprowadziło dalej. Bardzo fajny człowiek i faktycznie chce wyleczyć, poświęca czas i szuka rozwiązań. Nie traktuje wszystkich jednakowo według schematu tylko podejście indywidualne. Ja tutaj korzystałem z terapii manualnej zewnętrznej (czasem też z igłami) i wewnętrznej (doodbytniczej) oraz biofeedback. Nie jest to super przyjemne, ale pomaga. Są tam dobrzy specjaliści. Mgr Basista polecał mi też wiele innych rzeczy, które można robić poza jego gabinetem, generalnie chodziło o różne medytacje, relaksacje, psychoterapie alternatywne itp. nie będę opowiadał o wszystkim tylko o tym czego ja próbowałem, ale na pewno jeśli ktoś chce to może się tu sporo dowiedzieć o problemie

2) Urolog, przyznam że teraz nie pamiętam nazwiska, ale polecił mi go mgr Basista i pamiętam że to nazwisko pojawiało się też na tym forum. Dla mnie to nie był jakiś bardzo istotny trop, ale warto odwiedzić żeby wykluczyć infekcje bakteryjne. Zrobił mi badanie 3 czy 4 szklanek, już nie pamiętam dokładnie, ale tam nic nie wyszło. Dał mi generyczne zalecenia wydrukowane na kartce. Nie było to jakieś super, ale dobrze chyba pójść i to badanie zrobić.

3) mgr Beata Mieńkowska - terapeutka, TRE provider - bardzo polecam Panią Beatę, bo zna się na rzeczy, ma wielu takich pacjentów. Zna się bardzo na związku między emocjami i psychiką, a ciałem. Pani Beata w ramach terapii uczy ćwiczeń oddechowych i metody TRE, która pozwala uwalniać napięcia z ciała, ćwiczenia rozciągające do wykonywania codziennie w domu itp.

4) różne relaksacje, medytacje, mindfulness, hipnozy uwalniające ból itp na YT - jak ktoś będzie potrzebował mogłe wysłać to co dla mnie działa

5) higiena i rozsądek - chodzi mi tu o rozsądne podejście do swojego ciała :p
Nie wykonywanie częstej długotrwałej masturbacji, szczególnie w pozycji siedzącej. Najzdrowsza jest w miarę krótka masturbacja w pozycji leżącej, kiedy mięśnie są rozluźnione.
Nie nadużywanie pornografii.
Nie podrażnianie cewki moczowej - dla mnie wszystkie specyfiki są podrażniające więc myję jedynie skórę pod napletkiem i na dole żołędzi, a cewkę moczową spłukuję jedynie wodą

To chyba w większości wszystko. Nie mam już bólu w prostacie, żyję normalnie. Czasem coś się zdarzy, ale wtedy wiem jak się rozluźnić, rozciągnąć itp. Codziennie się rozciągam, dbam o to by mieć normę jeśli chodzi o rozciągnięcie mięśni, często się relaksuję, medytuję.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże.
Trzymajcie się i powodzenia :)
 

rafalroslon

New member
Hej,
Mój problem z prostatą (niebakteryjne zapalenie prostaty aka zespół bólowy mięśni dna miednicy) zaczął się półtora roku temu. Silny ból penisa i okolic, pieczenie przy oddawaniu moczu itp., trudno było wysiedzieć gdziekolwiek, kupiłem sobie poduszkę z dziurką, wszystkie żele do higieny intymnej i inne specyfiki mnie podrażniały. Wychodziły tam czasem różne bakterie. Brałem najpierw różne maści ze sterydami, antybiotykami, inne środki odkarzające, antybiotyki, różne ziołowe leki moczopędne, zioła od Bonifratrów i inne rzeczy, wszystkiego już nie pamiętam, ale nic nie pomagało.
U mnie to się najprawdopodobniej wiązało z zaburzeniem flory bakteryjnej, bo byłem wtedy zaraz po bardzo ciężkiej i długotrwałej kuracji 3 antybiotykami (w tym 1 fluorochinolon) na inne schorzenie i podejrzewam że to miało wpływ na problem z prostatą. Kolejna rzecz to przeżyłem wtedy bardzo silny kryzys psychiczny i musiałem zwrócić się do psychiatry po leki. Trochę trwało dopasowanie leków, ale ciągle biorę i jestem zadowolony. Leki przeciwlękowe, takie które też zmniejszają odczucia i bóle psychosomatyczne.

Generalnie w trakcie całego tego okropnego okresu zorientowałem się też jak ważne jest zaopiekowanie się sobą i swoją psychiką, swoimi emocjami, uczuciami. U mnie bardzo wiele problemów emocjonalnych potrafi w znacznym stopniu nasilać bóle somatyczne lub wręcz je prowokować. To się wydaje takie magiczne, szalone i nieprawdziwe, przynajmniej mi się tak wydawało, ale zobaczyłem na sobie że tak faktycznie jest i generalnie ma to sens, bo emocje, kiedy kumulujemy je w sobie wywołują silne napięcie ciała. Ciało w stanie przewlekłego napięcia bardzo źle funkcjonuje i zużywa bardzo dużo zasobów i to wywołuje całą kaskadę różnych zdrowotnych implikacji.

To co mi faktycznie pomogło:
Jeśli chodzi o generalny kierunek to na pewno będzie to zaopiekowanie się swoją psychiką, podejście holistyczne, nie ładowanie antybiotków bez uzasadnionej przyczyny. Natomiast jeśli chodzi o konkrety to opiszę osoby, które mi pomogły poniżej. Warszawa

1) mgr Basista,
HB Clinic - o nim się dowiedziałem z tego forum za co Wam dziękuję, bo to mnie poprowadziło dalej. Bardzo fajny człowiek i faktycznie chce wyleczyć, poświęca czas i szuka rozwiązań. Nie traktuje wszystkich jednakowo według schematu tylko podejście indywidualne. Ja tutaj korzystałem z terapii manualnej zewnętrznej (czasem też z igłami) i wewnętrznej (doodbytniczej) oraz biofeedback. Nie jest to super przyjemne, ale pomaga. Są tam dobrzy specjaliści. Mgr Basista polecał mi też wiele innych rzeczy, które można robić poza jego gabinetem, generalnie chodziło o różne medytacje, relaksacje, psychoterapie alternatywne itp. nie będę opowiadał o wszystkim tylko o tym czego ja próbowałem, ale na pewno jeśli ktoś chce to może się tu sporo dowiedzieć o problemie

2) Urolog, przyznam że teraz nie pamiętam nazwiska, ale polecił mi go mgr Basista i pamiętam że to nazwisko pojawiało się też na tym forum. Dla mnie to nie był jakiś bardzo istotny trop, ale warto odwiedzić żeby wykluczyć infekcje bakteryjne. Zrobił mi badanie 3 czy 4 szklanek, już nie pamiętam dokładnie, ale tam nic nie wyszło. Dał mi generyczne zalecenia wydrukowane na kartce. Nie było to jakieś super, ale dobrze chyba pójść i to badanie zrobić.

3) mgr Beata Mieńkowska - terapeutka, TRE provider - bardzo polecam Panią Beatę, bo zna się na rzeczy, ma wielu takich pacjentów. Zna się bardzo na związku między emocjami i psychiką, a ciałem. Pani Beata w ramach terapii uczy ćwiczeń oddechowych i metody TRE, która pozwala uwalniać napięcia z ciała, ćwiczenia rozciągające do wykonywania codziennie w domu itp.

4) różne relaksacje, medytacje, mindfulness, hipnozy uwalniające ból itp na YT - jak ktoś będzie potrzebował mogłe wysłać to co dla mnie działa

5) higiena i rozsądek - chodzi mi tu o rozsądne podejście do swojego ciała :p
Nie wykonywanie częstej długotrwałej masturbacji, szczególnie w pozycji siedzącej. Najzdrowsza jest w miarę krótka masturbacja w pozycji leżącej, kiedy mięśnie są rozluźnione.
Nie nadużywanie pornografii.
Nie podrażnianie cewki moczowej - dla mnie wszystkie specyfiki są podrażniające więc myję jedynie skórę pod napletkiem i na dole żołędzi, a cewkę moczową spłukuję jedynie wodą

To chyba w większości wszystko. Nie mam już bólu w prostacie, żyję normalnie. Czasem coś się zdarzy, ale wtedy wiem jak się rozluźnić, rozciągnąć itp. Codziennie się rozciągam, dbam o to by mieć normę jeśli chodzi o rozciągnięcie mięśni, często się relaksuję, medytuję.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże.
Trzymajcie się i powodzenia :)
Satino czyli jestes calkiem wyleczony? Napiszesz do mnie? rafalskolski@o2.pl mam pare pytań
 

Satino

New member
Hej,
Mój problem z prostatą (niebakteryjne zapalenie prostaty aka zespół bólowy mięśni dna miednicy) zaczął się półtora roku temu. Silny ból penisa i okolic, pieczenie przy oddawaniu moczu itp., trudno było wysiedzieć gdziekolwiek, kupiłem sobie poduszkę z dziurką, wszystkie żele do higieny intymnej i inne specyfiki mnie podrażniały. Wychodziły tam czasem różne bakterie. Brałem najpierw różne maści ze sterydami, antybiotykami, inne środki odkarzające, antybiotyki, różne ziołowe leki moczopędne, zioła od Bonifratrów i inne rzeczy, wszystkiego już nie pamiętam, ale nic nie pomagało.
U mnie to się najprawdopodobniej wiązało z zaburzeniem flory bakteryjnej, bo byłem wtedy zaraz po bardzo ciężkiej i długotrwałej kuracji 3 antybiotykami (w tym 1 fluorochinolon) na inne schorzenie i podejrzewam że to miało wpływ na problem z prostatą. Kolejna rzecz to przeżyłem wtedy bardzo silny kryzys psychiczny i musiałem zwrócić się do psychiatry po leki. Trochę trwało dopasowanie leków, ale ciągle biorę i jestem zadowolony. Leki przeciwlękowe, takie które też zmniejszają odczucia i bóle psychosomatyczne.

Generalnie w trakcie całego tego okropnego okresu zorientowałem się też jak ważne jest zaopiekowanie się sobą i swoją psychiką, swoimi emocjami, uczuciami. U mnie bardzo wiele problemów emocjonalnych potrafi w znacznym stopniu nasilać bóle somatyczne lub wręcz je prowokować. To się wydaje takie magiczne, szalone i nieprawdziwe, przynajmniej mi się tak wydawało, ale zobaczyłem na sobie że tak faktycznie jest i generalnie ma to sens, bo emocje, kiedy kumulujemy je w sobie wywołują silne napięcie ciała. Ciało w stanie przewlekłego napięcia bardzo źle funkcjonuje i zużywa bardzo dużo zasobów i to wywołuje całą kaskadę różnych zdrowotnych implikacji.

To co mi faktycznie pomogło:
Jeśli chodzi o generalny kierunek to na pewno będzie to zaopiekowanie się swoją psychiką, podejście holistyczne, nie ładowanie antybiotków bez uzasadnionej przyczyny. Natomiast jeśli chodzi o konkrety to opiszę osoby, które mi pomogły poniżej. Warszawa

1) mgr Basista,
HB Clinic - o nim się dowiedziałem z tego forum za co Wam dziękuję, bo to mnie poprowadziło dalej. Bardzo fajny człowiek i faktycznie chce wyleczyć, poświęca czas i szuka rozwiązań. Nie traktuje wszystkich jednakowo według schematu tylko podejście indywidualne. Ja tutaj korzystałem z terapii manualnej zewnętrznej (czasem też z igłami) i wewnętrznej (doodbytniczej) oraz biofeedback. Nie jest to super przyjemne, ale pomaga. Są tam dobrzy specjaliści. Mgr Basista polecał mi też wiele innych rzeczy, które można robić poza jego gabinetem, generalnie chodziło o różne medytacje, relaksacje, psychoterapie alternatywne itp. nie będę opowiadał o wszystkim tylko o tym czego ja próbowałem, ale na pewno jeśli ktoś chce to może się tu sporo dowiedzieć o problemie

2) Urolog, przyznam że teraz nie pamiętam nazwiska, ale polecił mi go mgr Basista i pamiętam że to nazwisko pojawiało się też na tym forum. Dla mnie to nie był jakiś bardzo istotny trop, ale warto odwiedzić żeby wykluczyć infekcje bakteryjne. Zrobił mi badanie 3 czy 4 szklanek, już nie pamiętam dokładnie, ale tam nic nie wyszło. Dał mi generyczne zalecenia wydrukowane na kartce. Nie było to jakieś super, ale dobrze chyba pójść i to badanie zrobić.

3) mgr Beata Mieńkowska - terapeutka, TRE provider - bardzo polecam Panią Beatę, bo zna się na rzeczy, ma wielu takich pacjentów. Zna się bardzo na związku między emocjami i psychiką, a ciałem. Pani Beata w ramach terapii uczy ćwiczeń oddechowych i metody TRE, która pozwala uwalniać napięcia z ciała, ćwiczenia rozciągające do wykonywania codziennie w domu itp.

4) różne relaksacje, medytacje, mindfulness, hipnozy uwalniające ból itp na YT - jak ktoś będzie potrzebował mogłe wysłać to co dla mnie działa

5) higiena i rozsądek - chodzi mi tu o rozsądne podejście do swojego ciała :p
Nie wykonywanie częstej długotrwałej masturbacji, szczególnie w pozycji siedzącej. Najzdrowsza jest w miarę krótka masturbacja w pozycji leżącej, kiedy mięśnie są rozluźnione.
Nie nadużywanie pornografii.
Nie podrażnianie cewki moczowej - dla mnie wszystkie specyfiki są podrażniające więc myję jedynie skórę pod napletkiem i na dole żołędzi, a cewkę moczową spłukuję jedynie wodą

To chyba w większości wszystko. Nie mam już bólu w prostacie, żyję normalnie. Czasem coś się zdarzy, ale wtedy wiem jak się rozluźnić, rozciągnąć itp. Codziennie się rozciągam, dbam o to by mieć normę jeśli chodzi o rozciągnięcie mięśni, często się relaksuję, medytuję.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże.
Trzymajcie się i powodzenia :)
Ten Urolog to Przemysław Szostek.

Takie jeszcze generalne wytyczne, które dostałem m.in. od urologa, Pani Beaty, czy Pana Basisty i te które moim zdaniem mają sens:
6) unikać zimna, szczególnie oziębiania miednicy - zimą obowiązkowo kalesony, kurtka/płaszcz poniżej bioder, nie siadamy na zimnym!!! np na tych beznadziejnych plastikowych krzesełkach w tramwajach, które zimą potrafią być lodowate, unikać zimnej wody na basenie czy nad morzem, no chyba że się człowiek rusza dużo. Fajne są ciepłe okłady dna miednicy jakimś żelowym okładem
7) Dużo ruchu - 2-3 razy/tydzień jakieś cardio/sport/spacer/workout z yt min 30min
8) Odpowiednia ilość wody - ok 2-3l/d
 

Satino

New member
Ten Urolog to Przemysław Szostek.

Takie jeszcze generalne wytyczne, które dostałem m.in. od urologa, Pani Beaty, czy Pana Basisty i te które moim zdaniem mają sens:
6) unikać zimna, szczególnie oziębiania miednicy - zimą obowiązkowo kalesony, kurtka/płaszcz poniżej bioder, nie siadamy na zimnym!!! np na tych beznadziejnych plastikowych krzesełkach w tramwajach, które zimą potrafią być lodowate, unikać zimnej wody na basenie czy nad morzem, no chyba że się człowiek rusza dużo. Fajne są ciepłe okłady dna miednicy jakimś żelowym okładem
7) Dużo ruchu - 2-3 razy/tydzień jakieś cardio/sport/spacer/workout z yt min 30min
8) Odpowiednia ilość wody - ok 2-3l/d
9) Codzienne rozciąganie!!!!! bardzo ważne, najlepiej się po to udać do Pani Beaty Mieńkowskiej po konkretne ćwiczenia dopasowane do danej osoby, bo każdy ma trochę inne braki jeśli chodzi o rozciągnięcie. Pani Beata mnie też skierowała do pani Anny Bogdańskiej, która już jest stricte fizjoterapeutką i ona przez godzinę robi terapię manualną i zadaje ćwiczenia do domu. Ciągle do niej chodzę raz w miesiącu. Jeśli ktoś nie chce psychoterapii, ani TRE to można od razu iść do Pani Ani, aczkolwiek moim zdaniem warto chociaż raz spróbować TRE i nie zaszkodzi pogadać też o problemach natury emocjonalnej, bo bóle i napięcia miednicy są bardzo często z nimi związane
 

Satino

New member
@chronos I pomogło to Tobie w jakimś stopniu? Ciągle masz problemy? U mnie się raz na jakiś czas (np. raz w miesiącu) trafi taki dzień że coś trochę boli, ale to jest niewielki ból czy dyskomfort i szybko przechodzi, zresztą wiem już jak sobie z tym radzić rozluźniając mięśnie i codziennie się rozciągam żeby utrzymać się w dobrej formie.
 

chronos

New member
Niestety nie pomogli mi. Za to Andrzej Rakowski (świętej pamięci już niestety:( otworzył mi oczy na powód moich dolegliwości, oprócz Szostka pozostalli specjaliści których wymieniłeś to mozna powiedzieć szkoła Rakowskiego.
 

Satino

New member
Tak, chodzi o Andrzeja Rakowskiego z Poznania i faktycznie niedawno zmarł z tego co wiem. Sam u niego nie byłem, ale sporo słyszałem o nim. Jego córka Małgorzata Rakowska-Muskat wydała fajną książkę "Codzienność bez bólu", kupiłem za 40zł, są tam fajne ćwiczenia, które można sobie aplikować jak coś boli i jest omówione całe ciało, temat przewlekłych i ostrych stanów bólowych itp. Całości jeszcze nie przeczytałem. https://rakowska.com/
Jeśli ktoś woli zaoszczędzić na wizytach u pani Beaty czy Ani to w tej książce można znaleźć sporo wartościowej wiedzy moim zdaniem i ćwiczeń do wykonywania samodzielnie, ale nie wiem czy to zastąpi wizytę u specjalisty, no ale będzie to moim zdaniem krok w dobrym kierunku.
 

roolf

Member
Tez tam jeździłem ale do niego osobiście się nie zdecydowałem. Teraz już widzę nie będzie takiej możliwości...
 

chronos

New member
I sam Rakowski też Ci nie pomógł, ale wyjaśnił o co chodzi tak? Kwestia napięcia czy coś innego? Jeśli możesz powiedzieć

Dokładnie tak. W skrócie podświadome reagowanie, podwyzszszone napiecie spoczynkowe itp. Podłoże psychosomatyczne, trzeba znaleźć przyczyne poswiadomego reagowania.

Jak ten wybitny specjalista miał bardzo rację przekonałem się też jakoś rok temu. Temat nie związany z dotychczasowemi dolegliwościami- ni stad ni z owąd pojawił mi się ból jaj który z miesiąca na miesiąc był coraz gorszy. W akcie desperacji zgodziłem się na terapię fluorochinolami przez kilkadziesiąt dni u jednego ze znanych warszawskich urologów. Katowałem sie tą chemia z 50 dni i oczywiście nic nie pomogło bóle nie przeszły. Uciążliwe efekty uboczne tych antybiotykow mam niestety do dziś.
Pamiętałem jednak jak Andrzej Rakowski mówił ze bole jąder mogą miec przyczynę napięciową, kilka miesięcy po odstawieniu tych antybioli udalo mi sie metoda prób i błędów znaleźć cwiczenia rozciągające dzieki którym bóle zniknęły po dwoch seriach rozciagania... Problem całkowicie zniknął. Mialem szczęście bo samo rozciaganie czesto to za mało.
 

tomiszon

Member
Witam przez wiele lat miałem problemy z prostatą. Odwiedziłem wielu lekarzy. Brałem różne lekarstwa, antybiotyki, suplementy, witaminy. Chodziłem też na różne zabiegi. Pomagały mi dwie rzeczy odpowiedni antybiotyk oraz ciepło. Jak się pojawią pierwsze objawy zapalenia prostaty różne bóle w kroczu zwłaszcza po wytrysku. Żółtawa sperma. Dyskomfort podczas siedzenia. Problemy z oddawaniem moczu. Uczucie ciężkości jąder. Nie zwlekać udać się do urologia ale dobrego znającego się na chorobach prostaty bo nie każdy się na tym zna. Urolog musi zapisać odpowiedni antybiotyk nie w ciemno tylko musi zrobić tzw. Wymaz z wydzieliny prostaty po jej wcześniejszym masowaniu. Tylko po takim wymazie z tej wydzieliny można stwierdzić jaka jest bakteria. Celowany antybiotyk stosowany nawet dwa trzy miesiące załatwi problem. W przypadku pojawienia się kolejnych dolegliwości po stosowanym antybiotyku należy zrobić rezonans magnetyczny prostaty koniecznie 3 testowy który jest najdokładniejszy. To badanie wykazuje czy nadal jest stan zapalny prostaty czy pozostały zmiany pozapalne. Bo z prostatą jest tak że po zapaleniu dochodzi często do licznych zmian pozapalnych uszkodzeń nerwów które powodują dalszy dyskomfort. Ja właśnie takie zmiany mam stwierdzone a dolegliwości praktycznie zniknęły całkowicie dzięki utrzymywaniu ciała w cieple. Obecnie w zimie chodzę ciepło ubrany kalesony ciepłe skarpety czapka rękawiczki to podstawa żeby tylko nie wyziębić organizmu. W domu zwłaszcza w sypialni otrzymuję temperaturę 24 stopnie minimum. I od wielu miesięcy nie mam żadnych problemów. Pozdrawiam
 

16year

Member
Hej Panowie. Jak tam zdrówko? Ja od czerwca to stycznia miałem w miarę ok, normalny seks itp. Ale mi się pogorszyło - brak wzwodów rano, gorsza potencja, nieudane starania o potomstwo. Stresy... ciało spięte. Fizjoterapia urologiczna w oddziale urosilesii niewiele pomogła (elektrostymulacja, per rectum, masaże)... zapisałem się do psychiatry bo już nie wiem gdzie szukać ratunku. Mam wrażenie, że pogorszyło mi się w styczniu od masturbacji (sic!) i ogólnie nic nie robienia... dużo siedzę, brak ruchu, ale głowa też robi swoje. Łapie doły przez brak pracy, pandemię, brak dziecka, brak seksu. Korba... choć staram się żyć normalnie. Doradzicie coś?
 
Do góry