Stapler, Warszawa.

richyrich

Member
Dziś pierwsza cięższa noc, mały przypominał o sobie że działa i próbował wstawać chyba ze 3 czy 4 razy, musiałem to rozchodzić bo od strony wędzidełka piekło niemiłosiernie a zszywki wbijały się wszedzie. Mam wrażenie że zrobił mi się mały obrzęk nad linia zszywek i zaczyna ją coraz bardziej zakrywać, ale na razie nie panikuje. Od strony wędzidełka wygląda to mniej więcej jak wczoraj.
 

Fopi

Member
Dziś pierwsza cięższa noc, mały przypominał o sobie że działa i próbował wstawać chyba ze 3 czy 4 razy, musiałem to rozchodzić bo od strony wędzidełka piekło niemiłosiernie a zszywki wbijały się wszedzie. Mam wrażenie że zrobił mi się mały obrzęk nad linia zszywek i zaczyna ją coraz bardziej zakrywać, ale na razie nie panikuje. Od strony wędzidełka wygląda to mniej więcej jak wczoraj.
To samo u mnie 😔 odwiń sobie napleta i postaraj się zabandazowac wewnetrzny rowniez.
 

richyrich

Member
Zmieniałem na noc opatrunek i robiłem dla siebie fotę żeby porównać to wrzucę i tu, od "frontu" wygląda niemal tak samo jak wyglądało, może minimalnie bardziej opuchnięte nad ringiem, ale okolice wędzidełka się nieco pogorszyły. W granicach normy czy lipa się robi? Zastanawia mnie czy lepiej się goić będą obrzezania z usuniętym wędzidełkiem czy z pozostawionym(plastyką) jak u mnie :unsure:, bo przed zabiegiem myślałem długo nad tym i jednak pozostawione wędzidełko to był rzadszy wariant w tematach.

 

richyrich

Member
Luźna noc, jakieś wzwody były ale bez tragedii, raz stanął mi tak dość gwałtownie że czułem jak się wędzidełko ostro napręża ale nie ma żadnego śladu po tym więc chyba to tylko takie uczucie bo poszlo z zaskoczenia. Wygląda jak wyglądało, w niektórych miejscach elementy pierścienia zaczynają trochę odstawać i wydają się popękane, ale do wypadania jeszcze raczej daleko. Muszę jednak powiedzieć, że żołądź już się zahartowała na te małe ranki. i przestało mnie to uwierać.
 

richyrich

Member
Kolejne 30+ godzin za mną i wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Chyba jedyną anomalią jest żółtawy kolor żołędzi po jednej stronie, nie wiem z czego to się bierze, ale na razie nie panikuje. Silikon coś tam zaczyna odstawać ale zszywki jak trzymały tak trzymają. Jak pisałem wyżej, nic już mnie nie uwiera, wzwody też nie są jakieś straszne, więc w zasadzie czekam na odpadanie ringa, 5 dni za mną :D
 

richyrich

Member
Zaczął się 6ty dzień, więc wrzucę update bo góry nie wrzucałem od dnia 2. Jest jakiś taki bardzo posiniaczony, no ale wydaje mi się że to kwestia zszywek które w nocy robią co chcą i podrażniają wszystko dookoła 🙃 Dolegliwości bólowych nadal brak, mimo że jak się spojrzy to widać odciśnięte zszywki na żołędzi, ale już jest na to zahartowana.

 

richyrich

Member
Nie no, wiem że nie wygląda źle porównując do niektórych rzeczy tutaj na forum, ale no chciałbym być już ze 2 tygodnie dalej w tym procesie :D
 

richyrich

Member
Dziś przesiedziałem bez bandaża kohezyjnego - miałem wrażenie, że mooże minimalnie na początku zwiększyła się z tego powodu opuchlizna, ale teraz chyba jest wręcz przeciwnie. Na noc jeszcze założę, w końcu jestem tylko tydzień od zabiegu, choć wzwody mnie od 2 czy 3 nocy w ogóle nie męczą. Pod jedną ze zszywek na samym środku sączy się jakby leciutko krew, ale na opatrunku jej praktycznie nie ma, więc liczę że to nic. Generalnie, sytuacja raczej bez zmian
 

richyrich

Member
Po nocy jak to zwykle - większa opuchlizna szczególnie tam po prawej stronie (mojej prawej) od wędzidełka. Te dni i noc tak mniej więcej od niedzieli są bardzo frustrujące, z jednej strony nic się niby nie dzieje złego, ale z drugiej nie ma żadnego progresu widocznego gołym okiem. Czekam na dzień w którym jakakolwiek cześć ringa mocniej popuści..
 
Spokojnie, zszywki teoretycznie powinny wypadać między 14 a 28 dniem od zabiegu, mają jeszcze czas. Ja też nie widze znaczących zmian, a jestem już prawie 2 tygodnie po zabiegu, a pierwsze 2 zszywki puściły już po tygodniu, dalej dyndają bo trzymają się reszty.

Dalej chodzisz w kohezyjnym? Tak dziś sobie pomyślałem że to może być przyczyna opuchlizn, ściskasz go mocno, podczas wzwodu mały pęcznieje co powoduje jeszcze mocniejsze wbijanie sie zszywek co z kolei może powodować opuchliznę. Tak tylko mi sie wydaje, nie jestem specjalistą. Mój doktor mówił że ring jest tak skonstruowany że nie powinien puścić podczas wzwodu i żebym o to był spokojny robiąc luźne opatrunki nawet na noc. Tak jak pisałem w moim wątku ja nigdy nie używałem opatrunku kohezyjnego i nie miałem absolutnie żadnej opuchlizny. Jeśli takie dostałeś zalecenia od doktora to spoko, nie mniej dla mnie uciskanie rany po takim czasie jest dziwne.
 

richyrich

Member
Mówił żeby tydzień trzymać w kohezyjnym i do góry - od wczoraj odstawiłem kohezyjny, tylko założyłem na noc...dziś nockę spróbuję bez. Ogólnie no nic mnie nie boli itd., jakbym musiał to do roboty też do biura normalnie bym poszedł bo poza wizytami w toalecie efekty zabiegu nie są dokuczliwe, ale frustrujące jest takie czekanie na rozwój wydarzeń :D
 
Niestety, ale jak zacznie Ci sie odklejać pierścień to zacznie sie troche mniejszy komfort w gaciach, u mnie od czasu do czasu cześć pierścienia która już sie odczepiła kłuje w żołądź
 

richyrich

Member
Dobra panowie, bo do kontrolnej jeszcze daleko, ale to na pewno nie jest oponka czy inne takie dziadostwo? Wiem że panikuję, ale w tematach staplerowych różne bywały historie, takie opuchlizny raczej rzadko, a mam wrażenie że to nie maleje, na poprzednich zdjęciach bywało lepiej....na zdjęciach też pokazałem ile mogę to ściągnąć, mógłbym pewnie jeszcze trochę niżej ale też nie chce tam tyle grzebać i za bardzo naciągać. Uciskać to czy wręcz przeciwnie? A może to przez ten ring? Jedyne co to zeszły mi te żółte siniaki z trzonu. 8 doba dobiega końca..
 

Podobne tematy

Do góry