Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia!

tymek

New member
Gdy rano się obudziłem, czułem ogromny stres. Nigdy tak szybko nie leciał mi czas... Za 20 dwunasta stawiłem się w przychodni. Szybki wywiad z pielęgniarką i czekałem cierpliwie na przyjazd doktora. Trzy minuty po 12 przyszedł. Parę minut później jak się uszykował krzyknął do pielęgniarki, że można przebierać pacjenta. Udałem się do przebieralni, gdzie ubrałem fartuch i ochraniacze na stopy. Mogłem zostawić jedynie koszulkę. ( Za zestaw zapłaciłem 10 zł.) Po krótkim oczekiwaniu wszedłem na blok operacyjny. Wielkie pomieszczenie a na środku stół operacyjny. Kazali się położyć i rozluźnić. Lekarz oczyścił i zdezynfekował małego i po chwili podał serię ukłóć ze znieczuleniem. Internista dał mi zastrzyk w tyłek z antybiotykiem. Odziwo nie było tragedii. Dało się przeżyć. Gdy lekarz oczekiwał aż środek zacznie działać powiedziałem interniście, że mi zimno. Faktycznie klima chodziła i się jawnie trzęsłem. Wyłączył co trzeba i dodatkowo przyniósł fartuch i położył na nogi- pomogło. Po kilku minutach wrócił doktor i zaczął działać. Powiem wam, że dość szybko mi minął zabieg a trwał koło 30 - 40 minut. Zdażało się, że czułem na żołądzi dotyk, ale delikatny. Teraz wiem, że masakra będzie z nadwrażliwością. Wracając do zabiegu to przebigał w miłej atmosferze. Lekarz i jego pomocnik gadali o jakimś wspólnym znajomym, a ja tylko leżałem z głową skręconą w bok i wlepiałem się w jedno miejsce. Nie chciałem się rozglądać by sobie czegoś nie wyborażać bez sensu. Wystarczy, że na suficie była jakaś blacha i co nie co się odbijało. Trochę ciary przechodziły jak było słychać dźwięk tych narzędzi do krojenia. Wtrąciłem się w rozmowę by spytać dla pewności jaki zabieg wykonuje. Powiedział, że obrzezanie. Zapaliła mi się czerwona lampka. Miało być częściowe nie? Zacząłem dopytywać no i się po prostu nie zrozumieliśmy. Zrobił częściowe tak jak było uzgadniane. Jak już pozszywał i było po robocie, odsłonił parawanik i kazał zobaczyć jak wygląda sprzęt. Wyglądał fajnie, jakby nic nie było robione, szwów nie widziałem, byłem pod wrażeniem. Pokazał jak robic opatrunek no i stanąłem na nogi. Poszedłem się przebrać i zaczęło mi się trochę w bani kręcić. Dali mi herbatę i przeszło. Udałem się do gabinetu w celu zapłacenia i otrzymania zaleceń po zabiegowych. Zmiana opatrunku po każdym sikaniu, przklejanie go do brzucha, mała aktywność. Za zabieg zapłaciłem 800zł. Urolog spytał się czy robić badanie hipojakieś tam to się zgodziłem za kolejne 200zł. Jest to badanie ukazujące czy nic się tam złego nie dzieje. Po za tym przepisał mi pyralgine i coś tam jeszcze ( teraz nazwy zapomniałem) Zdejmowanie szwów na 25 listopada. Tu mógłbym zakończyć relację gdyby wszystko było ok, ale ja mam takie zajebiste szczęście w życiu, że bez powikłań się nie obeszło (sic!)

Gdy wsiadłem do samochodu znieczulenie zaczęło puszczać więc jak najszybciej udałem się do apteki po leki. W pierwszej gdzie się nastałem nie mieli ani tego ani tego! WTF? Na szczęście 100m dalej była druga. Tam się wystałem jeszcze więcej a na dole zaczęło rwać jak diabli. Pani mi podała leki, zapłaciłem nie całe 19 zł i już w aptece na suche gardło łykałem pyralgine. Jazda autem z bólem to nie dobre połączenie. Zjechałem na zatoczkę i czekałem aż zacznie działać tabletka, jako że miałem w aucie ibuprom to go też zażyłem ( siedziałem dobrą godzinę). Jak wszystko przestało boleć wróciłem na chatę jakby nigdy nic. Matka nic nie zauważyła... Ugadałem się tego dnia, że pojadę do przyjaciela i mu wszystko opowiem. Ten mnie wysłuchał i wsparł jak na kumpla przystało. Okazało się, że też miał przeżycia z ptakiem jak miał 16 lat, więc poczułem dodatkową więź. Przesiedziałem u kolegi pół dnia. Pęcherz zaczął naciskać, więc nie było sensu tego odwlekać. Udałem się do łazienki a mym oczom ukazała masakra. Gaza cała czerowna, gacie też. Zacząłem ściągać opatrunek a krew kapała jak z kranu. Zapaćkałem pół lazienki. Uwierzcie mi, że w życiu tyle krwi ze mnie nie zeszło! Penis wyglądał ładnie, zero opuchlizny, szwów nawet nie widziałem, ale z jednego miesjca krew się sączyła niemiłosiernie. Prędko zadzowniłem do doktora, a ten kazał uciskać żeby krew mogła krzepnąć. Łatwo się mówi. To miejsce było tak wrażliwe, że nie szło nic zrobić. Odzwoniłem po marnych próbach zatamowania i lekarz powiedział, że przyjedzie do przychodni za 10 minut. Gacie zdjąłem ( całe czerowne), kolega pożyczył mi swoje bokserki i pojechaliśmy, a tam powtóreczka. Przebieralnia i na stół. Pielęgniarka zobaczywszy plamę pode mną przyznała, że zbyt duże krwawienie... Wbiłem się na stół i kurde znów- znieczulenie ( kilka ukłóć) dodatkowo dostałem od pielęgniarki dożylnie w rękę jakiś środek na krzepliwość ( ukłocie było delikatne)... Lekarz zdjął szwy i z przykrością stwierdził, że nie znalazł przyczyny krwawienia. Zrobił mi tym razem głebokie szycie ( zszył jakąś tkankę) i odczekał kilka minut czy będzie krwawić. Nic się nie działo więc po chwili znów się ubrałem i dostałem jeszcze jeden lek. Z racji tej, że musiałem drugi raz przyjeżdżać, dokotr zrobi badanie hipojakieś tam gratis więc 200zł do przodu. Chociaż tyle. Kazał przyjść na wizytę kontrolną w poniedziałek. Po drugim zabiegu zauzważyłem znów krew na gazie, ale znacznie mniej. Po godzinie znów sprawdziłem i plama się nie powiększyła więc się trochę uspokoiłem. Zwlekałem z pójściem do kibla, bo bałem się sikania. Jednak nic nie bolało tylko strumień był rozdwojony i zaszczałem całą muszlę. No i teraz to wygląda gorzej, widać bardziej ingerencję lekarską... Próbowałem ściągnąć skórę, ale pojawiała się krew więc nie będę ruszał do poniedziałku.
Generlanie cieszę się, że jestem juz po drugiej stronie barykady. Czuję ulgę, że mam zabieg za sobą ( choć czeka mnie jeszcze jeden przy ściąganiu szwów ;/ ) ale odetchnę jak się wszystko zagoi i uporam się z nadwrażliwością, która jest okropna. Dzisiaj przełamałem wiele barier, zwłaszcza wstydu. Powiedziałem przyjacielowi i chcąc nie chcąc matce, bo jakie było by jej zdziwienia jakby zobaczyła czerowne gacie i pochlapane jeansy. Zdjęć narazie nie dodaje, może jutro to uczynię.

Przez cały dzień nie miałem wzwodu, uff. Jak jestem w domu to nie łaże po necie żeby przypadkiem nie trafić na jakieś erotyczne czy seksowne zdjęcia, gram tylko w gre hehe. Pamiętam jeszcze kilka szczegółów z operacji ale napisze innym razem i tak dośc chaotycznie zrobiłem tę relację.
Dzięki przychylnym na tym forum, szczególne podziękowania dla beatoboxa, który zawsze służył dobrą radą. Niezdecydowani niech gnają na zabieg, bo i tak go nie unikną a czym prędzej tym lepiej. Mam nadzieję, że u mnie wszystko będzie dobrze. Peace.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Mija doba od tego drugiego zabiegu. Kwotoku już nie ma, oddawanie moczu nie sprawia bólu. Za dnia nie mam żadnych erekcjo bo bardzo skutecznie sobie z tym radzę. Gorzej nocą przespałem tylko 3 h, bo co chwila podrygiwał i rwało na dole. Jutro wezmę prysznic i spróbuję bardziej zadbac o higienę.

Chłopaki pytanie
Kiedy bez bólu ściągaliście napletek i czy sprawiało to jakiś ból ( rozciąganie szwów) Ja narazie mam psychiczną blokadę, bo wczoraj jeszcze krwawiło jak chciałem ściągnąć, dziś nie, ale sunąłem kilka minimetrów ale czułem, że ciągnę szwy.
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Przede wszystkim gratuluję wytrwałości w doprowadzeniu sprawy do końca! :) Nie przejmuj się zbytnio tą w gruncie rzeczy drobną kompilacją. Być może masz słabszą krzepliwość krwi albo po prostu został źle założony szew.

Następnego dnia po swoim zabiegu miałem, wg zaleceń lekarza, 2x dziennie zsuwać napletek i przemywać wodą z mydłem. Z ogromnym strachem (do tego stopnia, że ręce mi się trzęsły) próbowałem to zrobić i tu pojawił się problem. Napletek zsuwał się do tego samego miejsca, co przed operacją. Byłem przerażony tym, że zabieg na pewno się nie udał. Za radą lekarza odsłaniałem ranę na ile to możliwe, przemywałem, a po weekendzie wybrałem się do niego na kontrolę. Lekarz bez problemu zsunął napletek do końca i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że to jest możliwe i bezbolesne. Choć lekki dyskomfort był jeszcze przez około 10-12 dni. Gdy szwy zaczęły schodzić, to było coraz lepiej :wink:

Także, jeżeli lekarz Tobie zalecił zsuwanie napletka, to próbuj to robić delikatnie (przełamując strach), ale do skutku i oczyszczaj ranę.

Teraz będzie tylko lepiej. Potrzebny jest czas i pozytywne nastawienie :D
Pamiętaj, żeby wrzucić na luz i zaufać swojemu organizmowi, bo na pewno wszystko będzie OK :wink:
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Dzięki kolego za miłe słowa. W istocie nigdy przed tem nie miałem problemu za zakrzepnięciem krwii. Tym razem nie udało się ustalić skąd tak ciekło. Wydaje mi się, że teraz mam bardziej zszyte. Grzyb jest cały schowany. Nie długo pójdę wziąć prysznic i podejmę pierwszą próbę ściągania napletka. Jeżeli pojawi się ból taki rozrywający to odpuszczę, jeżeli pojawi się krew to też odpuszczę i poczekam do poniedziałku jak udam się na kontrolę. Na chwile obecną mam po nocce małą plamkę krwi na gazie, ale to na pewno po tym pojedynczym mini wzwodzie. Generalnie odciąłem się od myśli seksualnych i skutecznie oszukuje niweluje wszelkie próby baczności;] Nie mam strachu przed sikaniem, ani nie mam pietra kłaść się spać. Wcześnej naczytałem się, że w nocy jak złapie wzwód to masakra. Na szczescie jak mi się to przytrafia to budzę się od razu kiedy dopiero zaczuna stawać. Czuje wtedy mały dyskomfort.
W sumie zapomniałem się spytać czy już ściągać skórę czy nie. Za dużo nerwów miałem. Pamiętam, że jak by się pojawił wzwód to ręcznie zakrywać grzyba napletkiem. Na 100% mam dużą nadwrażliwość i ni jak nie wyobrażam sobie jak go myć.

jarek89 napisał:
Za radą lekarza odsłaniałem ranę na ile to możliwe, przemywałem, a po weekendzie wybrałem się do niego na kontrolę. Lekarz bez problemu zsunął napletek do końca i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że to jest możliwe i bezbolesne.

Byc może u mnie będzie podobnie. Ja się denerwuję jak mam sam majstrować, a jak lekarz weźmie w swoje ręce to będzie prościej. Jak coś sprawia ból to wiadomo, że organizm będzie się buntował, a lekarz jak zsunie to poboli, ale się zniesie ból :)
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

W pierwszych dniach więcej jest strachu przed dotykaniem świeżo krojonego, jeszcze obolałego i sinego penisa niż realnego dyskomfortu. Po poniedziałkowej kontroli nie powinieneś już miał większych oporów :wink:

Również miałem dużą, a właściwie BARDZO dużą nadwrażliwość (żołądź nie odsłaniana przeszło 24 lata). Najgorsze było jak na kontroli lekarz bez ceregieli ściągał napletek i kilka razy dotknął grzyba... :x Po pierwszym tygodniu nadwrażliwość szybko się zmniejszała, głównie za sprawą tego, że polewałem małego strumieniem wody - najpierw słabym, a później coraz mocniejszym. I w efekcie nim minął drugi tydzień, mogłem bez problemu dotykać małego :)

Przez te około 10 dni po zabiegu nie miałem w ogóle myśli erotycznych czy wzwodów w trakcie dnia. Cały czas byłem przejęty operacją i zastanawianiem się, czy na pewno wszystko jest OK. Ale po dwóch tygodniach napięcie odezwało się ze zdwojoną siłą. Chciałem doczekać do tego zalecanego miesiąca, żeby nic nie uszkodzić, nie rozciągnąć ran etc. Ehh, nie dałem rady, chodziłem już tak nabuzowany, że praktycznie co rusz miałem wzwód... stan nie do wytrzymania na dłuższą metę. I tak nim minął trzeci tydzień, już byłem po robótkach ręcznych 8)
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Kurczę z tego co mówisz to jakbym czytał swoją historię. Mój grzyb 23 lata nie widział światła dziennego. Narazie popędu jakiegoś wielkiego nie czuję więc ok. Dzisiaj się przynajmiej wyspałem, tylko raz mnie obudził alarm na dole.
Bardzo optymistyczne to co mówisz. Też miałem plan polewać wodą żołądź żeby zmniejszyć nadwrażliwość. Jak tylko będę ściągał skórę to codziennie pod prysznicem potrenuję :)

jarek89 napisał:
po zabiegu nie miałem w ogóle myśli erotycznych czy wzwodów w trakcie dnia. Cały czas byłem przejęty operacją i zastanawianiem się, czy na pewno wszystko jest OK

Dokładnie mam tak samo. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, teraz tylko czas rozdaje karty. Jak szybko zacznie się goić zweryfikuje mój organizm ;]

jarek89 napisał:
chodziłem już tak nabuzowany, że praktycznie co rusz miałem wzwód... stan nie do wytrzymania na dłuższą metę. I tak nim minął trzeci tydzień, już byłem po robótkach ręcznych

Pewnie czułeś ogromną satysfakcję, że jesteś w pełni sprawny i możesz podbijać świat niekoniecznie sam :)
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Wrzucam zdjęcia poglądowe:

Ogólny rzut na penisa przed zabiegiem



No i po zabiegu, a właściwie po drugim zabiegu. Zdjęcie zrobione dzisiaj a zabieg miałem w czwartek.



Na drugim zdjęciu widać kroplę krwii. Myślę, że tym razem dobrze wszystkozszyte i te leki na krzepliwość zrobiły robotę.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Dzisiaj pojawiły się sińce na napletku i opuchlizna troszkę większa zwłaszcza na skórze w miejscu cięcia.
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Zazwyczaj zasinienie to wynik wstrzykniętego znieczulenia. Skoro znajdują się na napletku, to zapewne odpowiedź organizmu na ingerencje chirurgiczną. Podobnie z opuchlizną, u jednych osób powstaje od razu po zabiegu, a u innych w ciągu kilku pierwszych dni.
Objawy te są całkowicie normalne. Pamiętaj tylko, aby trzymać penisa skierowanego do góry.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

jarek89 napisał:
Zazwyczaj zasinienie to wynik wstrzykniętego znieczulenia. Skoro znajdują się na napletku, to zapewne odpowiedź organizmu na ingerencje chirurgiczną. Podobnie z opuchlizną, u jednych osób powstaje od razu po zabiegu, a u innych w ciągu kilku pierwszych dni.
Objawy te są całkowicie normalne. Pamiętaj tylko, aby trzymać penisa skierowanego do góry.

Dokładnie tak jak mówisz. W momencie gdy lekarz tuż po skończonym zabiegu kazał zerknąć. Zobaczyłem opuchliznę u nasady właśnie po wstrzykiwaniu znieczulenia... Penisa cały czas noszę skierowanego ku górze. Ty po jakim czasie odstąpiłeś od tego?
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Mniej więcej pod koniec drugiego tygodnia przestałem zakładać opatrunek i kierować małego "ku niebu".
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Jestem właśnie po kontroli. Oględziny były szybkie, Lekarz obejrzał, delikatnie tylko ściągnął skórę, bo zaznaczyłem mu, że boli z powodu tego obrzęku. Powiedział, że ładnie to wygląda, efekt kosmetyczny też będzie zadowalający, wystarczy czekać aż się wszystko zagoi. Przyśpieszył mi ściąganie szwów, a dokładnie dwóch grubszych na 22 listopada. Zalecił moczenie w rumianku no i tyle. Powiedziałem, że sam skóry jeszcze nie ściągałem to przytaknął.
Myślę, że jutro mogę iść do pracy.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Chłopaki mam pytanie: Tak se czytałem w necie i trafiłem na info dotyczące plastyki napletka. W skrócie polega to na nacięciu sory w celu poszerzenia i zszyciu. Moje pytanie brzmi. Skoro ja miałem usunięty zwężony odcinek skóry i nacięty jak wyżej wymieniony to co, ja miałem cżęściowe obrzezanie plus plastyka? Mi lekarz mówił, że jest częściowe. Teraz zgupiałem. Może to mało istotne, ale ciekawość mnie zżera.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Chłopaki mam pytanie: Tak se czytałem w necie i trafiłem na info dotyczące plastyki napletka. W skrócie polega to na nacięciu sory w celu poszerzenia i zszyciu. Moje pytanie brzmi. Skoro ja miałem usunięty zwężony odcinek skóry i nacięty jak wyżej wymieniony to co, ja miałem cżęściowe obrzezanie plus plastyka? Mi lekarz mówił, że jest częściowe. Teraz zgupiałem. Może to mało istotne, ale ciekawość mnie zżera.
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Czytając różne relacje po zabiegach mam wrażenie, że czasami te dwa określenia używane są zamiennie.

W teorii plastyczne poszerzenie ujścia napletka opiera się wyłącznie na wykonaniu niewielkich nacięć wzdłuż osi prącia i ponownym ich zszyciu (poprzecznie). Napletek wówczas zachowuje pełną funkcjonalność. Natomiast podczas obrzezania częściowego lekarz wycina zwężoną część napletka. W rezultacie żołądź w stanie spoczynku może być częściowo lub w całości zakryta.
Zatem różnica jest w tym, czy wycięto fragment napletka czy nie.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Opuchlizna w miejscu cięcia utrzymuje się na podobnym poziomie. W dalszym ciągu nie ścigam skóry, bo ta opuchlizna powoduje ból przy każdej próbie. Z resztą troszkę spróbowałem i od razu zrezygnowałem. Chciałbym do piątku chociaż trochę ściągnąć, bo nie wyobrażam sobie ściągania szwów!
Po za tym dzisiaj wróciłem do pracy i prawie bez problemu sobie radzę.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Zastosowałem kurację rivanolem ( 2 razy dziennie po 10-15 minut). Jestem po drugim cyklu i widać male postępy. Opuchlizna maleje. Martwi mnie fakt, że gdzieś pod napletkiem idą szwy i czasem otrze się nie przyjemnie o żołądź :x Nie wyobrażam sobie ściagania szwów w piątek ( dokładnie dwa grubsze/ głębsze) Czy to nie za wcześnie? Jak będzie rwało o bądź co bądź opuchnięta jeszcze skórę i ocierało o żołądź to marnie to widzę. Dalsze próby ściągania napletka odłożone.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

Porównałem zdjęcia te co wstawiłem z tymi co dzisiaj zrobiłem i widzę małą poprawę. Proszę niech mi ktoś podpowie w jednej kwestii. Przejrzałem mase tematów i zdecydowana większość ludu po zabiegu plastyki bądż częściowego obrzezania już na drugi dzień lub na trzeci ściągają napletek. Mi to sprawia ból. Może te szwy są tak poprowadzone, że drażnią spuchniętą skórę? Jak tylko próbuję ściągnąć pojawia się wspomniany dyskomfort z automatu rezygnuję.
 

jarek89

Moderator
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

tymek napisał:
Przejrzałem mase tematów i zdecydowana większość ludu po zabiegu plastyki bądż częściowego obrzezania już na drugi dzień lub na trzeci ściągają napletek.

Coś Kolego słabo przeglądałeś forum. Swobodne odciąganie napletka, bez dyskomfortu już drugiego dnia od zabiegu plastyki to chyba ewenement.
 

tymek

New member
Re: Częściowe obrzezanie, poprawka tego samego dnia- rzeźnia

jarek89 napisał:
tymek napisał:
Przejrzałem mase tematów i zdecydowana większość ludu po zabiegu plastyki bądż częściowego obrzezania już na drugi dzień lub na trzeci ściągają napletek.

Coś Kolego słabo przeglądałeś forum. Swobodne odciąganie napletka, bez dyskomfortu już drugiego dnia od zabiegu plastyki to chyba ewenement.

Przykład:
Nazwa tematu: "2dni po zabiegu plastyki" i wstawia koleś foty z odsłoniętym grzybem i piszę, że nic nie boli. Wiele takich wątków.
 

Podobne tematy

Do góry