Gastroskopia mojego taty, który podobnie jak ja od pandemii (u nas po szczepieniach) ma problem z libido.
Ma 0 objawów ze strony układu pokarmowego (ja mam gule w gardle), a gastroskopia wyszła źle (nie sugerujcie się datą zdjęć, jest błąd, powinno być 2025)
Oboje 2 lata temu leczyliśmy helicobacter pylori, ja wtedy podczas leczenia na kilka dni miałem okno, gdzie libido powróciło w 100% (tata nie miał takiego efektu).
Powtarzam się ale jeżeli ktoś sprawdził prostatę, hormony, penisa, problemy "cukrowe" i nic nie wyszło to nie ma sensu iść w to dalej. Ja tak od 3 lat właśnie kręcę się w kółko. Sprawdźcie układ pokarmowy zaczynając od gastroskopii z wycinkiem żeby sprawdzić czy macie też helicobactera.
Jeżeli tu będzie czysto USG jamy brzusznej (u mnie i u taty wyszło ok), potem skan HIDA aby ocenić pracę pęcherzyka żółciowego, można też amylaza, lipaza z krwi i elastazę z kału aby ocenić prace trzustki (u mnie i tu taty ok).
BTW. u mnie gastro wygląda trochę lepiej ale tez mam wykryte zapalenie, zostawiłem jednak zdjęcia u lekarza... Odbiorę je kiedyś przy okazji to też wam wrzucę. Z dziesiątek jak nie setek badań które robiliśmy z tatą to jedyne co nam wyszło i wyszło to u nas obojga. Czy to zabija libido nie weim... AI twierdzi że tak i wymienia kilka ścieżek jak źle działający żołądek może zabijać libido.
Ja od jakiś 2-3 tygodni zacząłem się nim zajmować i powróciły mi poranne erekcje już chyba na stałe... O wiele słabsze niż kiedyś ale są. Tak samo powróciły mi na stałe sny, których nie miałem od lat. Libido nadal leży ale zobaczymy co będzie dalej...