"Katuje" się dietą aby naprawić zapalenie błony śluzowej żołądka. To jedyna rzecz jaka mi wyszła z moich wszystkich badań i muszę to naprawić.
Nie nazwałbym tego też katowaniem, po prostu jem troszkę coś innego, bardziej lekko strawne rzeczy, np. mielony inydyk zamiast całej piersi, rozgotowany ryż zamiast ziemniaków, lekko ścięta jajecznica zamiast jajek na twardo - jak już się w to wejdzie to dieta jest smaczna i wcale nie taka straszna. Trzeba mieć tylko świadomość co może szkodzić i czego warto unikać. Do tego suplementacja, miesiąc też byłem na 20mg IPP.
No ja jeszcze niedawno też tak miałem, że kolejną rundę mogłem jechać dopiero na drugi dzień gdzie wcześniej było to 5 min.
Tutaj jak wspomniałem też zauważyłem spory progres, chodź do bazowej formy nadal jeszcze daleko.
Muszę zobaczyć czy to moje leczenie się udało (jest poprawa, stagnacja czy jest gorzej) i wtedy będę myślał co dalej.
Póki co pierwszy raz od lat jestem optymistycznie nastawiony
Wspominałem chyba wcześniej, że też alkohol nie cieszy jak kiedyś. Składając to wszystko do kupy serio wygląda to jak problemy z dopaminą, a z tego co czytałem żołądek może jak najbardziej na to wpływać.