Update:
- Wszystkie rzeczy o których wyżej wspomniałem nadal się utrzymują.
- Nie mam tak nieprzyjemnego zapachu z ust o poranku
- Całkowicie uregulowały mi się wypróżnienia, stolec według skali Bristolskiej jest idealny i od kilku tygodni mam "efekt czystego papieru" będąc w toalecie. Jest to dla mnie zaskakujące, bo normalnie zdarzało mi się, że pół rolki zużywałem, a teraz czyściutko ;D
Z libido i spontanicznymi erekcjami nadal bez zmian.
Mam jednak ciekawą obserwację... Z niedzieli na poniedziałek źle spałem, przez co cały dzień bolał mnie kark. Rano i wieczorem musiałem łyknąć pyralgine, bo ból był nie do wytrzymania. Ku mojemu zdziwieniu w poniedziałkowy wieczór miałem odbicie libido, a penis był twardy jak nigdy.
Przypomniało mi się, że miałem podobną sytuację jak kiedyś bolał mnie ząb. Miałem też lepsze okresy jak zażywałem enzymy protolityczne - nattokinaze i serrapeptaze, wtedy też miałem troszkę lepiej z potencją , snem oraz snami (4 lata nic mi się nie śniło, po tych enzymach sny się zdarzały). Wtedy głównie przypisywałem sprawę nattokinazie. Teraz wiem, że serrapeptaza ma właściwości przeciwzapalne (w niektórych krajach jest nawet dodawana do leków NLZP) i to chyba ona grała główne skrzypce.
Także może to pomogło na chwile ze stanem zapalnym w żołądku, przez co odczułem skok formy (mam taką nadzieję) Druga opcja to pamiątka po covid/szczepieniach, czyli jakiś stan zapalny w naczyniach, a biorąc takie leki mam chwilowe okienka... Mam nadzieję, że to ta pierwsza opcja...
Jak chcecie możecie sami wziąć 2-3 NZLP w ciągu dnia i zobaczyć wieczorem czy wasz sprzęt przypadkiem nie działa lepiej...
Ja do końca maja/czerwca pobawią się z tym dbaniem o żołądek i powtórzę gastroskopię, aby sprawdzić czy udało mi się ten stan zapalny opanować.