Gojenie po zabiegu

demolka6

Member
Mała aktualizacja. Byłem się przejsc na spacer z narzeczoną i generalnie stwierdzam, że największy dyskomfort przy poruszaniu się nie sprawia sama żołądź. Jak ubrałem ciaśniejsze bokserki i ptaszek był skierowany do góry, przy czym swobodnie żołądź stykała się zarówno z bokserkami, jak i brzuchem to nie czułem żadnego dyskomfortu. Problem był wtedy, gdy penis był skierowany na dół i latał luźno. Wtedy napletek się ściągał i odsłaniał wszystkie szwy i to powoduje dyskomfort przy poruszaniu sie...ale jest to spokojnie do wytrzymania. Dużo robi psychika bo co chwile patrzę w gacie czy jakiś szew nie poszedł czasem i komicznie to wygląda, gdy zatrzymuje się z kobietą na srodku chodnika i patrze sobie w gacie 😄.
 

demolka6

Member
Update - dzień 21.
Nie pisałem za dużo bo praktycznie nic się nie dzieje. Do tej pory wyleciały mi cztery szwy, niektóre już ledwo się trzymają, a niektóre jeszcze twardo siedzą. Funkcjonowanie jest bardzo dobre, to znaczy, że praktycznie nie czuje, że miałem cokolwiek robione, podczas dnia to żadnego dyskomfortu żołędzi nie odczuwam. Mogę swobodnie dotykać, nawet kontakt z ręcznikiem nie jest już prawie żadnym problemem. Po umyciu jedynie żołądź jest minimalnie bardziej wrażliwa, ale to pewnie naskórek się złuszcza przy myciu. Nocne wzwody to już żaden problem, oddawanie moczu już też całkowicie się unormowało. Jedynie wzwody podczas dnia lekko sprawiają dyskomfort, odsłaniają się szwy i wtedy jak gdzieś haczą to czuję. A poza tym wszystko na razie jest okej.
 

demolka6

Member
Update - dzień 22.
Wyleciały mi dwa kolejne szwy, jeden z wędzidełka, a drugi gdzie dawniej było wędzidełko. I w tym drugim miejscu mam malutka dziurkę, nie wiem czy to zrośnie? 🤔. Tym sposobem zostały tylko szwy wokół sprzętu. Poza tym bez żadnych zmian. Wstawiam fotki jak to teraz wygląda. Sorki za owłosienie, ale dopiero jutro będę się golić. Na drugim zdjęciu po lewej stronie, pod żołędzia widać takie małe zgrubienie, nie wiem czy to żyłka jakąś tam teraz przebiega.
 

demolka6

Member
Update - dzień 24.
W dalszym ciągu nic się nie dzieje. Szwy trzymają i powoli myślę, czy by z nimi czegoś już nie zrobić. Myslicie, że jeszxze poczekać, czy już próbować je powyjmować? Żołądź sprawuje się super jeśli chodzi o nadwrazliwosc. Przed zabiegiem jak lekko dotknąłem palcem to mialem ochote skoczyć pod sufit, a teraz swobodnie mogę dotykać, przy kontakcie z bielizną kompletnie żadnego dyskomfortu. Wzwody w ogóle mnie nie budzą, oddawanie moczu już całkowicie normalne. Wstawiam fotkę jak to wygląda w takim niepełnym wzwodzie bo na razie narzeczonej nie ma i nie mam jak się na maksa pobudzić.
 

demolka6

Member
Czas na aktualizację bo dawno nic nie pisałem. Nie wypadło mi pięć szwow, wrosły troszkę i zacząłem się niepokoić. Jednak po konsultacji z lekarzem umówiłem się na wyjecie tych szwow, co odbyło się w poniedziałek. Od tego czasu wcieram w bliznę contractubex rano i wieczorem. Żołądź można powiedzieć, że zahartowana. Mogę swobodnie się dotykać, pocierać po niej i nie czuję żadnego dyskomfortu. Jeszcze troszkę w walce z ręcznikiem daje o sobie znać, ale jest to minimalne. W porównaniu ze stanu przed zabiegiem gdzie nie mogłem się dotknac nawet ręcznikiem papierowym to jest po prostu niebo a ziemia. Narzeczonej obecnie nie ma więc nie mogę jeszcze przetestować sprzętu podczas stosunku... ale spróbowałem ulżyć sam sobie. I kurcze szok... Na początku nie wiedziałem w ogóle jak się zabrać, ale pozniej juz ogarnąłem co i jak (w końcu bez stulejki to zupełnie inna kwestia). Wrażenia są nie do opisania. Chyba najbardziej intensywny i przyjemny orgazm jaki miałem w życiu. Nie wiem czy to było spowodowane faktem, że był tak długi okres wstrzemieźliwosci, czy po prostu bez stulejki orgazm jest inny. W każdym razie na razie jestem bardzo zadowolony.
 
Do góry