36 godzin po zabiegu. Zakrzepnięta krew.

sh_112

New member
Witam wszystkich.

We wtorek wieczorem miałem zabieg usunięcia stulejki i krótkiego wędzidełka. Wczoraj wieczorem po raz pierwszy zmieniłem opatrunek i nie wyglądało to całkiem dobrze. Jedyne co mnie trochę zastanawia, to zakrzepnięta krew (po lewej stronie penisa między pod żołędzią i wędzidełkiem), której trochę się tam zebrało. Gdy zdejmowałem opatrunek zeszła ona razem z nim i od razu po tym zaczęła się sączyć krew z tych miejsc. Nie było to jakieś spore krwawienie, ale dopóki nie założyłem nowego opatrunku, to cały czas coś tam ciekło.
Dziś rano gdy znów zmieniałem opatrunek sytuacja się powtórzyła, ale mam wrażenie, że tej zakrzepniętej krwi było więcej. Lekarz stwierdził, że to normalne, jednak wolę zapytać, czy u Was też miała miejsce taka sytuacja.
Nie wiem, czy starać się zmieniać opatrunek tak, aby ta skrzepła krew nie schodziła razem z nim, bo nie wiem czy po jej usunięciu sytuacja nie będzie się cały czas powtarzać.

Dodatkowo chciałem jeszcze zapytać, czy uczucie bólu jąder i "szarpnięć" w okolicach szwów jest normalne. Wydaje mi się, że tak, ale nie zaszkodzi zapytać. :)

Z góry dziękuję za odpowiedzi.
 

Tkaczy

New member
U mnie przy pierwszej zmianie opatrunku dość mocno sączyła się krew z okolic wędzidełka, ale dałem na to gazik, zawinąłem i starałem się tym nie przejmować, później już było tylko lepiej, jakoś po 3-4 dniach problemu nie było, ewentualnie po całej nocy miałem delikatne ślady krwi na opatrunku, ale bardzo minimalistyczne.
 

pablo_84

New member
U mnie też pojawił się skrzep, ale w miejscu szycia, lekarz powiedział że to normalne. Po paru dniach skrzep odpadł, a w zasadzie to mu trochę pomogłem.
 

sh_112

New member
Dziś od zabiegu mija 5 dni.
Na tą chwilę martwi mnie jedynie silny ból jąder. Wcześniej myślałem, że to normalne, ale o ile ból w miejscu założenia szwów jest już sporadyczny o tyle w okolicy jąder jest on bardzo intensywny nawet gdy je delikatnie dotknę. Dzisiaj w końcu wciąłem środki przeciwbólowe i ból na razie ustąpił, jednak pojawiły się wątpliwości, czy to normalne, że penis już praktycznie nie boli, a jądra odczuwają tak silny ból.

Druga kwestia to nocne wzwody. O ile przed zabiegiem miewałem je sporadycznie, o tyle od 2 dni budzę się w nocy co najmniej 5 razy i czuję jak "junior" już zaczyna stawać. Dość szybko opanowuję sytuację, ale chciałbym wiedzieć, czy po zabiegu Wy również straciliście kontrolę nad swoim "sprzętem", gdyż dla mnie jest to coś zupełnie nowego, że nakręcam się zupełnie bez powodu, gdy nawet nic mi się nie przyśni.

Z góry dziękuję za odpowiedzi.
 
Ostatnia edycja:

telewizor

New member
A to przypadkiem nie przez ciasna bielizne? Moze ze strachu podswiadomie napinasz miesnie dzwigaczy. Zdejmij majty i pochodz z godzine dwie bez i zobacz co sie dzieje.
 

telewizor

New member
Byc moze bol spowodowany jest brakiem mozliwosci rozladowania napiecia.

Tak, tez mialem powazne problemy z czestymi wzwodami tyle ze ustapily samoczynnie po okolo dwoch tygodniach - zapewne nastapila adaptacja do warunkow. Z drugiej strony wrazliwosc na bodzce ciagle rosla - wystarczylo ze zonka wyszla spod prysznica bez ubrania a w ciagu kilkunastu sekund mialem masakre bo rana az szczypala.
 

Przemek93

New member
U mnie pierwsza noc spokój, druga kilka razy obudziły mnie bóle teraz na noc robię opatrunek rurkę, w sensie dłuższy niż sprzęt w spoczynku i fakt budzi mnie budzi mnie ból spowodowany tym że żołądź sobie na świat chce wyjść i ociera opatrunek. Ale reszta nic, co najwyżej rano mikro kropla krwi na opatrunku od wędzidełka. Ale "ból" w nocy jest taki że odwracam się na bok i śpię dalej także da się z tym żyć.
 

Przemek93

New member
Najbardziej obawiam się nocnych polucji kiedy nastąpią. Chyba że po prostu przez to że się przebudzam nie zdąży do tego dojść, a mam tak że kilka godzin śpię normalnie, a sprzęt się budzi nad ranem częściej niż co godzinę czasem
 

sh_112

New member
Za mną najbardziej stresująca noc.
Podobnie jak przez ostatnie dni dziś znów wzwody budziły mnie praktycznie co godzinę i o ile wcześniej było to na samym początku, dzięki czemu zdążyłem "opanować" sytuację, o tyle około piątej nad ranem przebudziłem się już po fakcie. Gdy poczułem, że "mały" stoi, a bielizna jest już mokra to się trochę przeraziłem. Na szczęście skończyło się na strachu, gdyż okazało się, że nie jest źle. Krwi było mało co jedynie trochę w okolicy wędzidełka, co na tą chwilę jest u mnie normalne, bo przy każdej zmianie opatrunku tak mam.
Pomyślałem więc, że może to i lepiej, bo skoro szwy trzymają, a napięcie rozładowane to teraz będę miał spokój na jakiś czas. Niestety myliłem się. :)
Nie minęła nawet godzina jak zasnąłem po tamtej sytuacji, a tu znów pobudka, gdyż "mały" po raz kolejny szaleje. Uświadomiłem sobie, że do czasu aż szwy nie puszczą raczej nie będę mógł spać spokojnie. Pozostaje mi tylko nadzieja, że za każdym razem skończy się to tak jak dzisiaj i szwy będą trzymać, a skóra na tym nie ucierpi.
 

Przemek93

New member
Dodam że u mnie pierwszy dzień to krew wszędzie znaczy z wędzidełka lało się tak że sikałem na czerwono. Drugi dzień kompletnie nic aż byłem miło zaskoczony. Później tylko kropelka co rano z wędzidełka po nocnych wzwodach. W zasadzie trochę czerwone, trochę żółte, być może resztki moczu bo strząchnąć boli :D

I też szukam sposób na to żeby mi się szwy nie rozerwały po nocnych wariacjach małego :D
 
Podobne tematy





Do góry
TOPlist