Zapalenie prostaty - lekarz godny polecenia w Warszawie

arczi1

New member
Witajcie,

Mam 28 lat, od około pół roku choruję na bakteryjne zapalenie prostaty.
Czy ktoś z Was może polecić sensownego lekarza w Warszawie który zajmuje się tą przypadłością?

Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i podzielenie się Waszymi doświadczeniami.

Pozdrawiam
 

arczi1

New member
Witam,

No więc może ktoś jednak może jakiegoś lekarza polecić? :)
Czy aż tylu mamy specjalistów w Warszawie że żaden nie nadaje się do polecenia? :)

Pozdrawiam
 

kumpel

New member
Również poproszę o rekomendacje i opinie z Waszej strony dla Warszawskich urologów. Czy ktoś z Was był na konsultacjach u lekarza Jarosław Malczyński Urolog, Bielany ul.Twardowska 3?
 

adam822

New member
Dzięki marianka za odpowiedź, natomiast co do pozostałych, szczerzę się wam dziwię.

Piszą tu dziesiątki osoób i nikt nie odpisze, nikogo z warszawy nie ma? Ludzie, napiszcie coś bo zdani jesteśmy tylko na pisane przez samych konowałów pewnie komentarza na znanylekarz.

Ja sam nie polecę nikogo, bo jeden SKURWIEL u którego byłem odesłał mnie z kwitkiem twierdząc że choroba jest nieuleczalna i mam brać przeciwzapalne leki o końca życia (łaskawie wypisał receptę, dodam że było to stosunkowo w wcześniejszej fazie choroby i mogłem się wtedy jeszce jakoś łatwiej wyleczyć), a drugi ŚMIEĆ najpierw zapisał mi cipronex na jedynie tydzień (potem doczytalem że minimum to miesiąc) a potem robił mi wodę z mózgu że moje apalenie jest niebakteryjne i z tym żyć się muszę nauczyć. Ech, ma nadzieje że kiedyś samiz bólu bedą się zwijać.

Jest jeszcze trzeci który może nie działał jak poprzedni bezpośrednio na moją korzyść chyba ale przepisaywał mi jakieś słabe leki przeciwbakteryjne bo po tym jak wspomialem mu że o cipro miałem dolegliwości żołądkowe bał się chyba silniejszych antybiotyków mi zaordynować i tak jescze przez niego straciłem parę miesięcy bez żadnej poprawy. CHociaż ten przynajmniej podjął się czegokolwiek.
 
Ostatnia edycja:
HEJ
Bardzo dobrym urologiem jest ponoć Pan Tomasz Szopiński. Ja właśnie się u niego leczę. Pan Tomasz nie naciąga kolejnych badań i wizyt i okazuje zrozumienie dla pacjenta. Obecnie po 2 seriach antybiotykowych w postaci xyvelamu( 3tyg) i doksycykliny ( 4 tyg) kolejnym etapem leczenia będą masaże prostaty połączone z antybiotykiem o nazwie avelox. Zobaczymy czy to coś zmieni...
 

skor

New member
Kolejny_przypadek. Jakie bakterie wyszły Ci w posiewie?
Na co wrażliwe?
Bralem avelox. Miałem po nim straszne jazdy.. Psychika siadla
 
Na posiewie nic mi nie wyszło. Nie było Bakterii ani leukocytów. Nie zmienia to faktu że przyczyną i tak może być bakteria. Większość urologów z którymi miałem do czynienia jest zdania że posiewy są po pierwsze obarczone zbyt dużym błędem ( bakterie mogą sie znaleść w próbce zupełnie z innego źródła niż prostata) a po 2 bakterie beztlenowe mogą zginąć po drodze do laboratorium. Mi Urolog powiedział że avalox jest antybiotykiem ostatniej szansy bo jest stosowany w przypadku gdy inne antybiotyki nie dają rady. Oprócz tegoż Antybiotyku będę też chodził na masaże prostaty jak również mam używać czopków.
Jeżeli ta kombinacja nie pomoże to już nie ma co liczyć na konwencjonalną medycynę.
Nie mniej jednak osobiście jestem przekonany że mój przypadek musi być związany z bakeriami bo nabawiłem się tej choroby od zapalenia najądrza które z kolei złapałem jeżdżąc intensywnie w zimę na rowerze. bakterie najpierw pojawiły się w najądrzu a potem zaatakowały prostatę i teraz tam siedzą utrudniając życie...
 

asdfgh

New member
Obawiam się, że to kolejny lekarz z serii "nie wiem co to, to dam antybiotyk". Mi też lekarz dawał mocne antybiotyki i nic, nawet trochę nie pomogło. Dlatego wydaje mi się, że to przewlekłe zapalenie rzeczywiście jest niebakteryjne, ale na pewno jest jakiś patogen, który je wywołuje, a przynajmniej podtrzymuje stan zapalenia- możliwe że jest grzyb lub wirus, tak jak tutaj było wielokrotnie sugerowane. Ja zamierzam tą kwestie ostatecznie rozwiązać, pojechać na Lelka, jeśli tam nic nie wyjdzie, to na 99,9999 % to nie bakterie wywołują u mnie przewlekły ból w kroczu.

A miał ktoś przyjemność ze Stefanem Czarnieckim (nie tym co się przez morze wrócił) z Grodziska? Czytałem o nim pozytywne opinie, to młody lekarz z doświadczeniem na uczelniach w Ameryce (Kanada i USA) i zastanawiam się, czy może on ma inne podejście niż reszta lekarzy-nieuków.
 
Tzn żeby wszystko wyjaśnić to ostatni Urolog - Tomasz Szopiński już nie chciał mi przepisywać antybiotyku tylko zalecił same masaże prostaty. Jednak jak zacząłem z nim dyskutować ( mając wiedzę chociażby z tego i innych forów o zkg) to wspólnie doszliśmy do wniosku że mocny antybiotyk plus masaże dadzą odpowiedź czy da się to wyleczyć w ten sposób. Ogólnie to wolę próbować to rozwiązać w ten sposób bo jak czytam jakie ludzie potrafia mieć objawy to wolę to zaleczyć w początkowej fazie. Ja mam głównie problemy z oddawaniem moczu (czekanie na mikcje) dyskomfort w kroczu i lekkie pieczenie oraz problemy z erekcją i przedwczesnym wytryskiem ale jak czytam o bólach jąder odbytu i pieczeniu jak by ktoś ogniem przypalał to wolę tego uniknąć.
A tak w ramach ciekawostki to zawsze pytam się lekarzy czy któryś z ich pacjentów wyleczył się z zkg to mówią że tak zdarzają sie takie przypadki albo że tak ale nigdy na 100%. Konkretnych przypadków nie podają.
Według mnie u większości pacjentów przebieg choroby wygląda tak :
Panika --> wizyta u urologa-->antybiotyki ( raz , drugi , trzeci albo więcej)--> homeopatia ( pijawki light medy , zioła itd) --> pogodzenie się z losem męczennika ( pójście w drogę sportu i nieustannej walki albo rezygnacja)
Dlatego lekarze nigdy nie wiedzą do końca czy ktoś się wyleczył bo pacjent albo się wypalił i stwierdził że chodzenie po lekarzach nie ma sensu albo faktycznie się wyleczył i wizyta u urologa nie ma większego sensu...
 

asdfgh

New member
Najbardziej absurdalne jest to, że wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku, jest poprawa, a potem następuje ochłodzenie jesienne i znowu jest gorzej. Np. w ciągu lata podczas wakacji ból prawie był nieodczuwalny, ale potem nadeszło znaczne ochłodzenie (jakoś na początku października) i znowu było dużo gorzej. Pamiętam że podobnie się rzecz miała na początku- najpierw krótki okres pieczenia jesienią, ale szybko wyleczyłem go (jak mi się wydawało), potem cały 2012 w porządku aż do jesieni, potem zawaliłem wszystko i potem znowu lepiej bywało w lato, a potem znowu na jesień się pogarszało. Od jakiegoś roku jest lepiej trochę (jednak te preparaty trochę pomagają, albo po prostu organizm sam trochę zaczął walczyć, a może po prostu przyzwyczajenie), ale znowu są poważne pogorszenia w okresie jesiennym. Mam wrażenie, że jakbyśmy żyli w strefie równikowej to byśmy już dawno się z tego wyleczyli.
 
Do góry