Walka o zdrowie w polsce - taka jest rzeczywistość?

_Paweł_

New member
Witam!

Chciałem podzielić się z wami historią jak sprawnie można się leczyć w tym kraju :(

Rok temu, po treningu poczułem silny ból po lewej stronie moszny, natychmiast udałem się do prywatnego urologa.
Na wizycie powiedziałem że boli mnie jądro, nie było żadnego uderzenia itp. tak z dnia na dzień. Lekarz podejrzewał zapalenie najądrza w skutek jakiejś infekcji, przepisał antybiotyki i skierował na badanie USG.
Wykonałem badanie USG które wyszło w normie (mała torbiel tylko).
Minęło kilka dni, jak w pracy zaczął mnie przeszywać silny ból, następnego dnia udałem się na SOR w Grodziskim szpitalu, chirurg obejrzał i miał wielkie pretensje że zawracam im głowę, w ogóle żadnego współczucia czy zrozumienia, mówiłem że to bardzo mnie boli, że się bardzo boje, a dostanie się do urologa to kwestia kilku miesięcy - jestem młodym mężczyzną i chce mieć dzieci więc nie rozumiem pańskiego oburzenia - chwile się zastanowił i powiedział że mnie rozumie, ale nie jest to sprawa dla SORu. Tego samego dnia wykonałem badania nasienia w klinice w Warszawie, wyniki nie wyszły dobrze - mała ruchliwość, mała ilość i żywotność, obniżona ilość o prawidłowej budowie :(
Wizyta u urologa, obejrzał USG, wyniki nasienia, powiedziałem że ból pojawia się także w okolicach pachwiny - no i patrzcie kolejna diagnoza to podejrzenie przepukliny pachwinowej, miałem też wykonać badania hormonalne związane z układem rozrodczym itp. oraz odstawić ćwiczenia na siłowni.
Udałem się do lekarza rodzinnego, zbadał mnie i dał skierowanie do poradni chirurgicznej.
Kilka dni później wizyta u chirurga u mnie w przychodni, zbadał mnie, kaszlnąłem kilka razy i potwierdził przepuklinę pachwinową - dostałem skierowanie do szpitala na operację.
Polecono mi Szpital Kolejowy w Pruszkowie, gdzie udało mi się szybo zapisać.
Jestem już w szpitalu, czekam sobie na poczekalni, oddziałowa to była babka na 6+, gdy przyszedł chirurg musiałem chwile poczekać.
Przedstawiłem całą sprawę, lekarz mnie zbadał i nie był do końca przekonany że to przepuklina, ale zapisał mnie na operację ROK czekania w kolejce, powiedział że jeżeli to przepuklina, to na pewno wyjdzie do tego czasu.

Myślę sobie, boże za jakie grzechy, tak cierpię i nikt nie chce mi pomóc :(

Gdy wychodziłem z kąpieli, coś mnie tchnęło aby zrobić sobie samokontrole jąder - wyczułem że po lewej stronie mam ogromną żyłę, liczne zgrubienia na powrózku, po prawej stronie wyczułem tylko jądro, najądrze i cieniutkie żyłki, z internetu diagnoza - żylaki powrózka nasiennego.
Udałem się do lekarza rodzinnego, opisałem całą sprawę i poprosiłem o kolejne skierowanie do poradni chirurgicznej, udam się do Powiatowego szpitala w Pruszkowie.
No i jestem już na poczekalni, zarejestrowany z kartą w ręku.
Do sali wszedł starszy doktorek, odczekałem swoje i wszedłem, opisałem co i jak z łzami w oczach, pokazałem wyniki, zbadał mnie i stwierdził że nie mam przepukliny (oszaleć można). Powiedział mi że 25lat operuje przepukliny i ja jej na pewno nie mam tzw. "miękka otrzewna".
Opowiedziałem mu o moim odkryciu pod prysznicem, powiedział że to bardzo prawdopodobne (mimo że USG nie wykazało żylaków) i nawet by się zgadzały moje objawy, miałem wykonać nowe USG ponieważ lekarz mógł to przeoczyć. Przyznam że bardzo miły był ten lekarz.
Zapisałem się do przychodni ginekologicznej na USG3D.
Jestem w przychodni, tam młoda pani doktor i do tego bardzo ładna :) a tu trzeba przestraszonego małego wyjąć (szkoda że w takich okolicznościach :D). Opisałem co i jak, pokazałem poprzednie USG, pani doktor poprosiła abym zdjął spodnie, dała mi ręcznik jednorazowy abym zakrył sobie prącie, dokładnie mnie przeskanowała w pozycji leżącej i stojącej, potwierdzone zostały żylaki powrózka lewego, poszerzone żyły do 2mm, przy próbie Valsalvy ulegające poszerzeniu do 4mm z niewielką falą wsteczną i wzmożonym przepływam.
Ponieważ od pierwszego badania nasienia minęło 4mies, wykonałem nowy test - i tu zaskoczenia, wyniki poprawiły się nawet 4krotnie, maluchy były bardziej ruchliwe, było ich więcej i dobrze to rokowało :D
Urolog był zadowolony, stwierdził że odstawianie siłowni spowodowało lepszy przepływ krwi i dotlenie jądra, wyniki hormonów były w normie, tylko testosteron był niski, otrzymałem propozycję rozpoczęcia terapii hormonalnej w celu zwiększenia testosteronu Pregnylem 5000.
Spróbowałem wrócić na siłownie, no i masz kilka tygodni i ból wrócił, ale jak!!!! aż nie mogłem chodzić, tylko leżąc odczuwałem ulgę - bardzo żałowałem że zacząłem ćwiczyć.
Chciałem zapisać się do poradni urologicznej na Lindleya w Warszawie, ale jak to w naszej służbie zdrowia bywa lekko 4mies czekania na wizyte, mówię że mnie bardzo boli, że wczoraj nie mogłem chodzić - dostałem cynka, aby zgłosić się do izby przyjęć i oni przekierują mnie szybciej do poradni urologicznej, tak też uczyniłem.
Izba przyjęć oznajmiła mi że żylaki powrózka nie są leczone w ramach izby ratunkowej, ale skoro tak rejestracja mi powiedziała to zrobią wyjątek. Nastąpił przełom w sprawie, wreszcie urolog powiedział - że żylaki widać gołym okiem bo zniekształcają zarys moszny i są wyczuwalne, tylko operacja to zlikwiduję, ale muszę dotrzeć do nich normalną drogą (Poradnia, wizyta, operacja), lekarz był ze mną szczery i oznajmił że u nich długo poczekam, bo szpital jest ofiarą własnej renomy i terminy operacji są długie, że muszę poszukać innego szpitala.

Gdy przestałem ćwiczyć ból znowu minął, z zawiłości rozterek życiowych jakoś zaniedbałem tą sprawę i zająłem się życiem.

(mija 6 miesięcy) Kilka tygodni temu, ból powrócił mimo braku siłowni itp. mam stojącą pracę i na koniec dnia trudno już wytrzymać, minął także 5mies kuracji hormonami (przyznam że od tego testosteronu czułem się bardzo dobrze, silny, męski, bardzo polubiłem seks).
Ale mi życie wiecznie wieje w oczy :( jakoś tego nie zauważyłem ale znikło mi libido, nie czuję orgazmu, brak zainteresowania seksem, nawet jak dziewucha robi mi laskę to mógłbym iść zrobić sobie herbatę od tak, a tak nigdy nie było - boże!!! nie przeżywam ekstazy, nie mogę wprowadzić się w stan uniesienia :(..
Wykonałem badania hormonalne wg zalecenia lekarza, wyszłedł totalny pierdolnik, jak po granacie!!
LH, FSH spadły do zera, prolaktyna przekroczyła normę u mężczyzn dwu krotnie, a w porównaniu do poprzedniego wyniku wzrosła trzy krotnie. Estradiol wzrósł dwu krotnie, wyniki nasienia - wyrok, bezpłodność (11mln plemników, norma powyżej 40mln, bardzo mało ruchliwych, bardzo dużo plemników o nieporwanej budowie, po prostu rzeź!!
Urolog obejrzał wyniki i stwierdził że trzeba zwiększyć dawkę przegnulu do dwóch zastrzyków na tydzień, i przepisał mi Menopur na FSH.
Mówiłem mu że to wina Pregnylu, przecież hormony były w normie, a one od tak się nie zmieniają. Mówiłem że znalazłem artykuł naukowy o wpływie prolaktyny na aktywność seksualną mężczyzn, że ja nie czuję orgazmu, tylko wytrysk i już bez żadnych emocji, głupio się uśmiechnął i powiedział że to moja psychika!
Odmówiłem przyjmowania Pregnylu (który jest pozyskiwany od kobiet)
przerywam kurację i zgłoszę się do endokrynologa, nie będę króliczkiem doświadczalnym!!
Któryś raz z rzędu wybrałem się do lekarza rodzinnego po skierowanie do poradni urologicznej.
Zapisałem się do Szpitala Kolejowego w Pruszkowie.
Powiem wam że rożni są lekarze, ale takiego to jeszcze nie spotkałem - nic do mnie nie mówił, patrzył tylko na papiery, zbadał czy mam przeklinane, sprawdził oba powrózki i powiedział, tego nigdy nie zapomnę: "...nikt nie odważy się tego zoperować...", myślę sobie co za palant, mówiłem mu że w tych godzinach (12:00) żylak jest miękki, że przychodząc z dworu moszna jest skurczona i trudnej to wyczuć, że po kąpieli wieczorem w mosznie siedzi wielki żylasty twór - a wiecie co on na to: "...ja już swoje powiedziałem, do widzenia...", przepisał mi kilka leków i wizyta za 2miesiące - a ja nie mogę ustać w pracy!!!!

Tyle czytałem o żylakach powrózka, że lekarz wykrył i na operację wysłał.
Tak się męczę, często jadę na lekach przeciwbólowych, staram się więcej siedzieć w pracy, troszkę pomaga, ale i tak boli :(
Mam mocną psychikę, porażki mnie umacniają i mobilizują - zapisałem się do szpitala specjalistycznego w Międzylesiu (mam nadzieję że tam sprawa się zakończy), że ten lekarz z kolejowego, to porostu taki służbista, po prostu źle trafiłem :(
Wykonałem nowe USG (to już 3 potwierdzające żylaki) tym razem w odpowiednim ośrodku (Spółdzielnia Pracy Spec. Radiologów w Warszawie).
Teraz się nie poddam póki ktoś mi nie pomoże - mam już 3USG - żylaki, 3Spermogramy świadczące o zaburzeniu płodności, mam dolegliwość bólowe podczas długiego stania, nagrany na video żylasty twór podczas rozluźnionej moszny, przeszedłem kurację witaminami - bez większych sukcesów, kuracją hormonalna - bez sukcesów.

Jak tak dalej pójdzie to chyba napiszę książkę, bo tak długiego posta to jeszcze w życiu nie napisałem.

Pozdrawiam
Paweł
 

Agrafix

New member
Sluchaj, jezeli miales nadzieje, ze ktos Ci napisze, ze Ci pomoze to jestes w bledzie.
Mozna tylko wspolczuc stary. Ja troche wiem jak to jest, ale tylko troche w porownaniu do Ciebie.
Mam nadzieje, ze slowa otuchy pomoga, wyobrazam sobie NA PRAWDE jak w trudnej jestes sytuacji. Sprawa "jaj" jest dla facetow wazniejsza niz inne sprawy bo wplywa na miliony innych reczy.
Niestety. Zycie jest brutalne :cry:
Co gorsza, te kutasy w szpitalach dalej czuja sie bezpiecznie. Ja, gdyby nie taki problem jak stulejka na pewno dochodzil bym swoich praw i odszkodowania.
 

_Paweł_

New member
Nie oczekuję pomocy!
Po prostu chciałem przedstawić jak służba zdrowia
stoi na straży i niesie pomoc w oparciu o swoje przeżycia - po prostu brak słów :(
Przeraża mnie, że pacjent to tylko numer PESEL
kolejny punkt w statystyce, nadwyżka w planie szpitalnym itp.

Dam radę, gdzieś w tym chorym systemie znajdę lekarza który mi wreszcie pomoże.

Dziś już tylko marze o spokoju, abym mógł sobie ćwiczyć, chodzić na basen, stać w pracy 10godz i tylko ziewnąć, chce zapomnieć o tym.
Obudować płodność i wreszcie zmajstrować dzidziusia.
 

_Paweł_

New member
Cześć!

Dziś wróciłem z poradni urologicznej!
Z wielkiej łaski dostałem skierowanie do szpitala na operacje,
muszę poczekać 3 miesiące - nadzieja już jest :D

Tak się zastanawiam, dlaczego lekarze są tak oschli, bardzo trudno było
chirurga przekonać że mam żylaki - pokazywałem mu USG i wszystkie
wyniki, że mnie boli i w ogóle, a on kręcił nosem.
Jak mnie poprosił abym zdjął spodnie, uświadomiłem sobie jak bardzo stres wpływa na penisa!! - miał chyba z 2cm długości i jajka jak u przepiórki :)
a lekarz stwierdził że nie wskazań do operacji, mówiłem mu że przecież moszna jest napięta i trudniej to wyłapać, że po kąpieli da się to idealnie wybadać i widać nawet gołym okiem, a lekarz i tak swoje, nawet nie chciał obejrzeć filmiku z nagranym żylakiem.
Zapadła cisza, ja już wiedziałem że znowu zostanę na lodzie :( Z drgającym głosem powiedziałem mu "widzi pan, tak zawsze kończą się te wizyty, nikt mi nie wierzy, badają mnie o 10 rano, moszna jest napięta i twierdzą że nie mam żylaków bo nic czuć! Wieczorem to co to jest, że nad jądrem wisi jakiś żylasty twór, skąd ten ból, ciągle tylko leki, ziółka, maści i nic, żadnej pomocy"
Chwile się zastanowił, co ja mogę panu więcej powiedzieć odparł, zapiszę pana na operację, niech oni się dalej martwią.

Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze!

Pozdrawiam
Paweł
 

_Paweł_

New member
Witam!

Wczoraj byłem u endokrynologa.
Opowiedziałem wszystko krok po kroku, a pani doktor skrupulatnie notowała, później pokazałem jej wyniki hormonalne i dalej opowiadałem co i jak. Pani doktor bardzo dokładnie mi wszystko wyjaśniła, była bardzo zdziwiona wynikami, powiedziała że gdyby ktoś jej pokazał te wyniki przed i po leczeniu, to była by przekonana że to dwie rożne osoby - wyniki są tak złe że zaleciła by rezonans magnetyczny głowy i leczenie przysadki mózgowej gdyby to był normalny stan hormonów. Winowajcą jest Pregnyl 5000, była zaniepokojona że lekarz podjął się takiej kuracji i że nie był w stanie wyjaśnić aktualnego stanu hormonów.

Zapytała się mnie jak aktywność seksualna - odparłem że tragedia, że nie mogę się podniecić, że w ogóle nie odczuwam pociągu :( że aż się tego boję!!
Zapytała się, a jak było przed kuracją - odparłem że było oky, że kilka tygodni z Pregnylem było nawet lepiej, że miałem większą ochotę, a później było coraz mniej seksu.

Po dłuższej rozmowie i dalszych wyjaśnieniach sprawa wygląda tak:
- Mam odstawić Pregnyl (już miesiąc nie biorę)
- Niestety u mężczyzn odbudowa gospodarki hormonalnej trwa dłużej niż u kobiet, nawet kilka miesięcy, więc muszę się uzbroić w cierpliwość a aktywność seksualna powróci.
- Niezwłocznie poddać się operacji żylaka powrózka nasiennego, dowiedzieć się ile czasu będę wracał do zdrowia i zacząć normalnie żyć, ćwiczyć, zapomnieć o tym wszystkim - o lekarzach, lekach itp.
- Jak już minie trochę czasu od operacji (rok) wykonać badania hormonów i zgłosić się do poradni andrologicznej, powiedziała że nie wykluczone że zaliczam się do grupy mężczyzn którzy wymagają stałego leczenia poziomu testosteronu, hipo...coś tam :)

Powiem wam że doktor była zajebista, miała lekko po 50, miła, sympatyczna i konkretna.
Jak jej opowiadałem że bardzo trudno mi było dostać się na operacje, że badaniem fizykalnym stwierdzali że nic mi nie jest (przy napiętej mosznie trudniej wyczuć żylaka, a w stresie to nie trudno o to), że u ostatniego lekarza to już się po prostu płakałem - odparła że mi "...dlatego że ich to nie dotyczy...", proszę się nie poddawać i walczyć z nimi.

Już jestem spokojniejszy, bardzo się cieszę że wszystko wróci powoli do normy.

Teraz moim celem jest operacja żylaka.
foto: http://img704.imageshack.us/i/foto2ay.jpg/

Pozdrawiam
Paweł
 

_Paweł_

New member
Witam!

Dawno mnie nie było, a trochę się działo :D

Po 6miesiącach odezwali się do mnie z MSS Odział Urologiczny w Międzylesiu, wyznaczono termin operacji na 20.08.2010r.

Na oddziale było nawet sympatycznie, jak zwykle byłem jednym młodym wśród starszych panów, pielęgniarki pierwsza klasa i ogromny ukłon w ich stronę za oddanie w służbie innym, szacunek.
Lekarz który ze mną rozmawiał był dość młody, oglądał wszystkie wyniki, a ja skrupulatnie opowiadałem co i jak, był wyjątkowo miły i odniosłem wrażenie opiekuńczości z jego strony, przestałem się stresować i coraz łatwiej było mi z nim rozmawiać. Po wypełnieniu wszystkich dokumentów zostałem poproszony do gabinetu, spodenki w dół i doktor wykonał badanie fizykalne, po napięciu mięśni brzuszka lekarz stwierdził II-stopień zaawansowania żylaków powrózka nasiennego i zakwalifikował do laparoskopowego leczenia, przyznam że poczułem ogromną ulgę, to koniec mojej męczeńskiej drogi.
Do szpitala przybyłem 19.08 o godz. 12:00, przebrałem się w piżamkę, klapeczki i dostałem przydział łóżkowy, wynudziłem się jak cholera i nie pozwolili mi nic jeść, tylko pić mogłem do 22:00.
Wieczorem przyszła do mnie pani anestezjolog i tłumaczyła o pełnej narkozie i opisywała mój stan zdrowia.
Mamy 20.08, na blok wysłano mnie w asyście ślicznej pielęgniarki ( przyznam że jak na męski oddział, było tam dużo młodych kobiet i to takich całkiem całkiem :), położyłem się na stole, wbito mi w dłoń igłę, przywiązano abym nie uciekł, podano narkozę. Przez chwile gadałem z lekarzem (puls miałem 150), pyk i ciężko było mi otworzyć oczy, bolał mnie cały brzuch, nie wiedziałem co się dzieje i gdzie jestem.
Wybudzałem się na sali pooperacyjnej, dostałem kilka kroplówek, jak zacząłem bardziej kontaktować zastanowiło mnie dlaczego boli mnie fiutek, podniosłem kołdrę patrzę ogromny plaster na brzuchu, myślę okay, patrze dalej a z penisa wychodzi żółta rurka!!!! założyli mi cewnik na boga!!!! Nie mogłem nawet drgnąć, każde najmniejsze napięcie mięśni brzucha to palący ból i uczucie przekręcanego wbitego noża!!!
Do pełnej mobilności powracałem 7dni, nie wolno mi biegać, skakać i podnosić ciężarów, pływać ok. miesiąca.

Półtora tygodnia po operacji wykryłem zmiany po lewej stronie moszny, jakby coś ją wypełniło, byłem na konsultacji pooperacyjnej, lekarz mnie zbadał i powiedział że wszystko jest dobrze, ale zrobił to szybko bo się spieszył i jakoś nie odczułem ulgi. Kilka dni później wykonałem dokładniejszą samokontrolę i stwierdziłem że lewe jądro powiększyło się w stosunku do prawego o 2/3, stało się cięższe i mocno zwisa, najądrze jest ogromne, a żylak twardy i gruby.
Wyczytałem w internecie że to normalne zjawisko przy tego typu operacji, że za kilka tygodni powinno się poprawiać, nie wiem czemu lekarz nic mi nie powiedział o tego typu zjawiskach.
Zapisałem się na USG aby mieć na 100% pewność że wszystko jest dobrze.

Będę pisał na bieżąco co i jak...

Pozdrawiam
Paweł
 

_Paweł_

New member
Wyjmowania cewnika nie życzyłbym nawet największemu wrogowi, popłakałem się, to był tak dziwny i agresywny ból że nie da się tego opisać, a pierwsze sikanie to było coś strasznego, kto wymyślił te szatańskie urządzenie :(
 

_Paweł_

New member
_Paweł_ napisał:
Wyczytałem w internecie że to normalne zjawisko przy tego typu operacji, że za kilka tygodni powinno się poprawiać, nie wiem czemu lekarz nic mi nie powiedział o tego typu zjawiskach.
Zapisałem się na USG aby mieć na 100% pewność że wszystko jest dobrze.
Paweł
Miałem pisać na bieżąco i w ogóle zapomniałem tu zaglądać.

Miesiąc po operacji wysłałem się na USG jąder, wynikiem było wykrycie małego wodniaka i lekko powiększone jądro lewe o prawidłowej strukturze. Lekarz stwierdził że to stan pooperacyjny i trzeba odczekać.
Tak też uczyniłem, trochę bolało czasami, ale i tak było lepiej.

Minęło już 6 miesięcy po operacji, dalej nie ćwiczę na siłowni i sporadycznie chodzę na basen, nawet ćwiczenia w domu sobie darowałem, spokojny tryb życia jak zalecano (trochę przedłużyłem, o całe 5 miesięcy). Dziś czuję się bardzo dobrze, bóle znikły, mogę długo stać i częściej chodzę na basen. Nadszedł czas na badania kontrolne - USG nie wykazało obecności wodniaka (został wchłonięty) aż lekarz radiolog się zdziwiła i pytała się czy coś było robione w celu jego usunięcia, odparłem że nie. Badania wyszło w normie bez jakichkolwiek odchyleń, nieaktywny żylak lewego powrózka (lekarz urolog powiedział że będzie potrzeba kilku lat aby wszystko się unormowało i żyły wróciły do pierwotnej średnicy).
Miesiąc temu wykonałem najważniejsze badanie, analiza nasienie.
Przyznam się wam że bardzo się bałem jechać po wyniki, kopertę otwierałem razem z dziewczyną......, wszystko w normie!!!
Najlepsze wyniki nasienia odkąd się badam.

W oddanym ejakulacie liczba plemników (miliony) 90ml (norma 40ml)
ruch postępowy szybki (typ a) - 29,8% - 26,6ml (norma a>25% lub a+b>50%)
ruch postępowy wolny (typ b) - 27,4% - 24,5ml (norma a>25% lub a+b>50%)
ruch niepostępowy (typ c) - 11% - 9,9ml
nieruchome (typ d) - 31,7% - 28ml

Morfologia plemników
Rozmiar normalny 41,9%
Prawidłowy kształt 60%
Prawidłowa wstawka 87%
Prawidłowa witka 100%
Wynik Hot-test 71% (norma >60%)
Żywotność plemników 72% (norma >50%)

Poprzednie badanie 05.08.2010 (wszystkie inne podobne, zawsze była Oligoasthenozoospermia, Oligozoospermia, Teratozoospermia)

W oddanym ejakulacie liczba plemników (miliony) 22,4ml (norma 40ml)
ruch postępowy szybki (typ a) - 7,1% - 1,6ml (norma a>25% lub a+b>50%)
ruch postępowy wolny (typ b) - 32,1% - 7,2ml (norma a>25% lub a+b>50%)
ruch niepostępowy (typ c) - 21,4% - 4,8ml
nieruchome (typ d) - 39,3% - 8,8ml
Uwagi: Oligoasthenozoospermia

Morfologia plemników
Rozmiar normalny 34,5%
Prawidłowy kształt 29,1%
Prawidłowa wstawka 76%
Prawidłowa witka 100%
Wynik Hot-test 51,5% (norma >60%)
Żywotność plemników 61% (norma >50%)

Przyznam że było warto walczyć z tymi lekarzami, przejść ten horror po operacji. Wreszcie czuję się jak normalny zdrowy facet, staje na zawołanie, żołnierzyki liczne i w pełnej gotowości. Bardzo się cieszę, zrobienie dzidziusia to będzie już kwestia dobrego momentu :)
Najbliższe kilka miesięcy poświecę na powrót do sportu i za rok kolejne badanie nasienia.

Pozdrawiam
Paweł
 
Podobne tematy





Do góry