UWAGA! Oponka to nie opuchlozna - Długa rekonwalescencja

Stettin

Moderator
100zł, ja miałem konsultację + zabieg więc płaciłem tylko za zabieg, a po wszyskie wizyty "w cenie" to 1500 to takie all inclusive :)

żałuj, że wcześniej nie trafiłeś do nas, to byś wiedział, że mając te 2000 warto się udać do Tondla :)

powodzenia i napisz co i jak :)
 
Uwaga są postępy!
Nie udało mi się dojechać do dr Tondla i póki co niestety logistycznie nie jestem w stanie tego zorganizować... ale jest jakiś pozytyw w mojej sprawie bo opuchlizna lekko się zmniejszyła.

Czego to jest efektem? Nie mam pojęcia... może to czas, może w końcu dobre "leki"?
Pisze w cudzysłowie bo na dziś praktycznie nie używam żadnych maści i tabletek, które przez 3 miesiące tylko mnie zawodziły.
Od około miesiąca używał Diosminexu, który jednak nie dawał żadnych efektów. Teraz od dermatologa dostałem Ortex600 (też na bazie diosminy więc w pewnym sensie to kontynuacja) ale to nie jedyna rzecz jaką stosuje.
Prócz tego codziennie piję zioła - POKRZYWĘ a ostatnio również CZYSTEK.
Co noc (jeśli jestem w domu - w innym przypadku staram się nadrabiać w dzień) zakładam na sprzęt LIŚĆ KAPUSTY (dzięki dla szymona za tą podpowiedź i pokazanie wątku w którym była o tym mowa!) i czuję jak rano opuchlizna jest miększa i jakby bardziej... pusta.

Nie jestem fanem medycyny niekonwencjonalnej ale jak coś zaczęło w końcu działać i przeczy słowom lekarzy, że trzeba to ciąć to mogę siedzieć w tej kapuście nawet non stop!
 
Czystek to akurat od matki. Słyszałem tylko, że oczyszcza organizm z toksyn :)
Jeśli tak to na opuchliznę jakoś powinien zadziałać i... rzeczywiście, wydaje mi się, że ma niebagatelne znaczenie w całym procesie :D
 

cultus

New member
jestem dwa dni po zabiegu i mam podobnie , od dołu jest spora opona , ale może zejdzie . lekarz uprzedzał , że tak będzie , podwójnie tam znieczulał , sam już nie wiem . Zależy mi na szybkim powrocie do zdrowia , poznałem kobietę na której mi zależy , a co to za facet bez sprzętu ? a przed zabiegiem sprzęt był ładny , nie za mały nie za krótki , teraz to masakra :confused:
 
Sam miałem odświeżać temat a teraz tym bardziej czuję się wywołany do tablicy.

Najpierw odniosę się do tego co piszesz - kwestia nastawienia.
Od zabiegu miałem dwie różne partnerki, które widziały mnie po raz pierwszy po zabiegu i właściwie żadna nie pytała ale sam informowałem, że to opuchlizna po zabiegu i czekam aż zejdzie.
Wiadomo, nie jest to specjalnie komfortowe - w seksie przeszkadza w bardzo małym stopniu (szczególnie w gumce - bez jest nieco gorzej) ale psychicznie wiadomo - to kosztuje.


Przede wszystkim stosuj się do zaleceń lekarza ALE gdyby nie schodziło to się nie przejmuj.
To je st normalny efekt ale zazwyczaj schodzi w kilka tygodni. Niestety w niektórych przypadkach trwa to naprawdę długo ale na zapas nie ma się co przejmować :)




Co u mnie?
Niestety to samo.
Teraz mam więcej czasu więc znów zaliczę rundkę po kolejnych urologach (jestem zarejestrowany do profesora Paradysza, który też ma niezłe opinie) a jeśli żaden nie wymyśli niczego konstruktywnego to wybiorę się do opisywanego tu doktora Tondla.

Tak czy siak jeśli każdy z lekarzy będzie unikał odpowiedzi co z tym zrobić (standard) albo poleci cięcie (brrr...) to w grudniu wrócę do miejsca gdzie byłem cięty po raz pierwszy. Teraz ostatnie 3 miesiące walki używając diosminy (otrex 600) i ziół oraz dokładając do tego dużo ruchu.
 
Bez zmian/sukcesów jeśli chodzi o pozyskiwanie informacji.
Podjąłem za to decyzję, że dam się pokroić jeszcze raz temu samemu lekarzowi - najprawdopodobniej zakładając szwy nierozpuszczalne, biorąc długie l4 i przyjeżdżając do niego co tydzień na kontrolę.

Tyle, że na razie nie mogę sobie na to pozwolić - pewnie zdecyduję się na to w grudniu...
 
Siema.
Zajrzałem tu do Was po długiej przerwie, trochę żeby się pożalić, trochę żeby Was ostrzec przed lekarzami-partaczami.

Od dłuuuuuugiego czasu nie widzę żadnych długotrwałych postępów. Były chwile, że "oponka" była odrobinę mniejsza, "pusta" w środku albo po prostu wyglądała lepiej ale patrząc na cały proces gojenia to ciągle jestem na tym samym etapie.

W środę idę na kolejną wizytę i jeśl nie będzie pomysłu na skuteczne pokonanie problemu i GWARANCJI że problem się nie powtórzy po kolejnym zabiegu, to zaczynam wytaczać poważne działa i jeździć na koszt lekarza, który robił zabieg do innych specjalistów
Nie po to płaciłem tak dużo za zabieg w renomowanej - podobno - klinice, żeby przez kolejne lata nie móc wykąpać się normalnie po basenie/hali czy bez oporu uprawiać seks z nową partnerką.
Nie stać mnie aktualnie na wizyty u kolejnych urologów - bo mowa o "topie" kasującym czasem kilka stów za parę minut konsultacji a jeśli pan doktor odpowiedzialny za całe zamieszanie nie będzie się poczuwał do odpowiedzialności, to zawsze są kolejne kroki... średnio przyjemne i męczące dla obydwu stron...
 

dieselpower

Moderator
Członek Załogi
Wydaje mi się ze nie ma innej opcji jak znów pod skalpel. Może jednak zrób to u tego lekarza w Poznaniu jak tak jest chwalony. Skoro juz minęło tyle czasu i nic się nie zmieniło to ja bym poprawiał u dobrego specjalisty bo wacka masz tylko jednego.
 
Tak - do tego będę dążył ale najpierw muszę to omówić z lekarzem, który mnie pierwotnie ciął.
Jeśli tylko przyzna, że nie wie co jest powodem i nie daje gwarancji na zniknięcie problemu to przedstawie mu ofertę nie do odrzucenia i zafundowanie zabiegu w Poznaniu.
 

fancom

New member
jankowalski_1988 jak możesz to wystaw jakieś świeże zdjęcia do oceny, piszesz że niewiele się zmieniło ale jak możesz to wstaw fotki dla porównania.
Co do samych lekarzy to niestety zdarzają się partacze tylko najgorsze jest to, że nie chcą przyznać się do błędu który mogli spowodować.
 
Cześć!

Miałem już dość narzekania i zamartwiania się jak to wygląda - czy maleje, czy rośnie, co jest powodem, co na to wpływa...
Stwierdziłem, że muszę dać szansę lekarzowi, który mi to robił za pierwszym razem bo:
a) w przeciwieństwie do wielu specjalistów powiedział co to MOŻE BYĆ
b) opowiedział o ewentualnych konsekwencjach przeciągania decyzji
c) znalazł rozwiązanie na powstrzymanie ewentualnych nawrotów.

Teraz konkrety.
Sprzęt ZARAZ przed zabiegiem wyglądał tak:
http://i.imgur.com/vCOWpWK.jpg
http://i.imgur.com/pbniSgl.jpg
http://i.imgur.com/aBIysRr.jpg

Jak widać było tragicznie - tak samo jak w lipcu zeszłego roku a chyba nawet gorzej niż w okolicach kwietnia-maja.

Co powiedział lekarz?
TO na 90% blizna przerostowa. Cholerstwo jest trudne do opanowania nawet przy dzisiejszych możliwościach.
Wiadomo czemu może powstawać ale gwarancji jak temu zapobiec nigdy nie ma.

Wspomniana opona nie była (przynajmniej od pewnego czasu) chłonką, która mogła zniknąć.
Jakie plany leczenia? Wycięcie i jego efekty:

http://i.imgur.com/FoAS2La.jpg
http://i.imgur.com/blnR5qV.jpg
(sorry za jakość, to też robione zaraz po zabiegu)

Teraz z kolei oczekiwanie na wyleczenie i ewentualne ostrzykiwanie sterydami.



Jak jest? Jestem 30 godzin po zabiegu i - niemal w to nie wierzę - nic się nie dzieje.
Wiadomo, pojawiły się siniak przy nasadzie, lekka opuchlizna w tych okolicach i skrzywienie w lewo ale okolice żołędzia nadal takie same jak po zabiegu!

Jestem wyjątkowo pozytywnie nastawiony i wiem, że cięcie było dla mnie jedynym rozwiązaniem.
Obym ostatni raz widział wczoraj tą pieprzoną oponkę.



A oponka?
Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia ale wyglądała jak... amerykański doughnut

oczywiście nie było na nim posypki ;) ale sam kształt nie zmienił się po wycięciu... wielki kawał narośli, która nie miała szansy się wchłonąć
 

dieselpower

Moderator
Członek Załogi
Ale co było w tym co wycięli? Tak się miecho rozrosło samo z siebie? No bo skoro to nie chlonka to mięso. Chyba ze faktycznie farsz lub ciasto z pączka :D teraz juz musi być dobrze, nie ma opcji. To i tak długo wytrzymales z tym pindolem oszpeconym.
 
Mega długo! Nawet sobie nie wyobrażasz jak to może wpływać na psychikę...
Tym bardziej, że poddałem się zabiegowi nie przez stulejkę a przez bardzo długi napletek i krótkie wędzidełko.
Jednym słowem penis kiedyś wyglądał dużo lepiej.

Ale teraz to już za mną :) Teraz jużtylko lepiej.

A co to było? Poszło do badania w laboratorium - wtedy się ostatecznie wyjaśni - a potem ma trafić na jakiś uniwerek czy coś w tym stylu, żeby się młodzi lekarze uczyli.
Już mi to zapowiedzieli ;)
Trudno mi to nazwać. To taki rodzaj narośli, pewnie jakieś komórki się tam tworzą obumarłe albo nie wchłanialne przez organizm.
Generalnie straszny syf...

niestety prawda jest taka, że wszystkie tego typu oponki nie znikające kilka miesięcy po zabiegu mogą być takimi bliznami przerostowymi i jedyny sposób żeby się ich pozbyć to kolejna operacja
 
Dzisiaj zrobiłem kilka fotek bez opatrunku.
Nie ma co - jestem zachwycony!

Sprzęt jak na 48 godzin po zabiegu wygląda fantastycznie.
Szkoda, że tyle się musiałem przez to nacierpieć...

i szkoda, że ta skóra będzie teraz dość krótka - pewnie bardzo napięta przy wzwodzie.

http://i.imgur.com/nTjkJoN.jpg
http://i.imgur.com/fPYt1FS.jpg
http://i.imgur.com/rxELqu7.jpg
http://i.imgur.com/ucxYWVO.jpg

tutaj jedyne zastrzeżenie - odrobinę nierówne przyszycie do żołędzia ale biorąc pod uwagę sytuację - chirurg zrobił to jednak wybitnie
http://i.imgur.com/vF70EJH.jpg


nawet siniak/opuchlizna przy nasadzie bardzo małe - nieporównywalnie mniejsze niż rok temu:
http://i.imgur.com/T9i8Ygq.jpg
 

nazwa

New member
Tak czytam Twój temat i zaczynam się bać, że u mnie będzie to samo...
Zdrowiej kolego, nie zazdroszczę przygód.
 
Do góry