Stulejka a ból żołędzia

k18

New member
Cześć, ahoj i czołem! Nareszcie się tutaj zarejestrowałem :)

Słuchajcie, moje dotychczasowe życie obfitowało w wizyty u urologa(najgorszy był ten pierwszy raz... ), właściwie od etapu dojrzewania uważałem, że życie trochę za szybko mnie doświadczyło. Jako że poza powrotem do fizycznej normalności istnieje też życie codzienne, podzieliłem sobie tenże powrót na kilka etapów. I tak na pierwszy strzał obrałem sobie usunięcie nigdy niezstąpionego jądra(tzw. wnętrostwo) połączonego z dość rozległą przepuchliną pachwinową. Tydzień w szpitalu i gotowe. Potem przyszedł czas studiów, kiedy to na drugim roku znalazłem trochę czasu i pieniędzy aby zając się kolejnym palącym problemem: zbyt krótkim wędzidełkiem. Uboższy o kilkaset złotych i kilka godzin problemu się pozbyłem. To tak tytułem wstępu, gdyby kiedyś przyszło wam do głowy, że w dziedzinie problemów z męskością jesteście wyjątkowymi pechowcami, przypomnijcie sobie o mnie:)

I tak minął kolejny rok... teraz znowu mam trochę czasu i zapału, więc kilka dni temu uruchomiłem mam nadzieję ostatni projekt ostatecznej rozprawy z męskością tj. wykonanie całkowitego obrzezania. I tutaj pojawia się problem o którym wspomniałem w temacie.

Chodzi o niesamowitą wręcz nadwrażliwość żołędzia na jakiekolwiek bodźce zewnętrzne. Byle dotknięcie odkrytego żołędzia(a następnie etap "odklejania" się go od palca) wywołuje ogromny, przenikliwy ból. Zawsze byłem przekonany, iż jest to wynikiem moich zaniedbań w dziedzinie higieny. Smarowałem żołądź maścią anty-grzybiczną Clotrimazolum, po tygodniu bez rezultatów kuracji zaniechałem. Grzybicę i pochodne można odrzucić.

Kilka dni temu wybrałem się do dermatologa, ten przepisał maść przeciw-bakteryjną(ale bez wielkiego przekonania), Bedicort G. Od wczoraj w użyciu. Nadmienić też chciałbym, że część penisa od żołędzia w dół funkcjonuje zupełnie normalnie, tj. jest czuła na masturbację(czego o żołędziu powiedzieć nie można).

I teraz pytanie do was, czy dość poważna stulejka może być przyczyną braku jakiejkolwiek przyjemności z dotykania żołędzia? Żadne "przyzwyczajanie" go do tarcia itd. nie pomogło, obrzezania nie wykonam jeżeli najpierw nie pozbędę się tego bólu z jednego prostego powodu... z ściągniętym napletkiem nie uszedłbym chyba metra.

Co sądzicie? Ostatnią deską ratunku jest jeszcze neurolog.

Pozdrawiam i sorry że tak rozlegle napisane.

Kuba.
 
Ostatnia edycja:

pawel007007

New member
Miałeś usunięcie jądra?, może podczas tego zabiegu lekarze uszkodzili nie odwracalnie nerw który odpowiada za czucie w żołędzi?, ja jestem po plastyce napletka i powiem ci że już po prawie 2 miesiącach żołądź się przyzwyczaja powoli na początku jak dotykałem to wyłem z bólu a teraz jest całkiem przyjemnie, dla mnie czas okazał się najlepszym lekarstwem.
 

k18

New member
Dzięki za odpowiedź.

Tak, jedno jądro out, ale było ono usuwane z okolic jamy brzusznej, więc z nerwami nie miało prawa nic się stać( jądra z reguły jeszcze przed narodzinami przemieszczają się w kierunku moszny, gdzie kończą swoją wędrówkę, u mnie jedno jądro nigdy jej nie zakończyło, zatrzymując się w przewodzie. To właśnie nazywamy wnętrostwem).

A czy przed plastyką również odczuwałeś ból przy dotykaniu żołędzia? Jak mówię, gdybym miał pewność, że po operacji obrzezania po pewnym czasie wróci normalna czułość, to już jutro bym leżał na stole operacyjnym. Dotykanie odkrytego żołędzia nigdy nie sprawiało mi żadnej przyjemności, w dzieciństwie dbałem o jego higienę, potem przestałem, nie wiem tylko czy z powodu bólu czy stulejki. W tamtych latach po prostu nie zawracałem sobie tym głowy. Też chodziło mi po głowie uszkodzenie któregoś z nerwów, ale z drugiej strony pozostała część penisa(ta na stałe zakryta skórą) jest w 100% sprawna, więc taki scenariusz chyba odpada. Dermatolog nie stwierdził żadnej "widocznej" infekcji. Jestem w kropce, psychika też już powoli domaga się konkretnych odpowiedzi, aktualnie żyję w ciągłym "rozkroku" i nie wiem co dalej, staram się myśleć pozytywnie, że wszystko będzie okej, z drugiej strony przez myśli przelatują najgorsze scenariusze, że nigdy nie odzyskam pełnej sprawności, a to nie działa dobrze na ogólne samopoczucie. Kontakty z płcią przeciwną właściwie ograniczam do minimum, a wiek mam już zacny bo 22 lata. W tym roku postanowiłem ostatecznie załatwić ten problem, muszę wiedzieć na czym stoję, aby podjąć jakieś konkretne kroki w życiu. Ale to już rozmowa z pogranicza psychologii :)
 

pawel007007

New member
Tak przed plastyką czułem nawet silniejszy ból, przez to że żołądź nigdy nie wyszła na światło dzienne jest to podstawowy problem stulejkarzy, po operacji obrzezania po 2 tygodniach już na pewno nie czułbyś bólu, jednak nie polecam ci tej metody jest bardzo inwazyjna i do końca życia nie możesz zmienić tej decyzji, po paru miesiącach będziesz chciał żeby żołądź wróciła do wcześniejszej wrażliwości bo po obrzezaniu praktycznie nic nie będziesz czuć na żołędzi. Widziałem dużo osób z obrzezanymi i ich dojście do końca to na prawdę mordenga. Gdzie ja mogę sobie spokojnie skończyć w 5 minut, oni się muszą męczyć ponad 30 minut - 1 godzina. Twój wybór :)
 

Wert1

New member
Witam,

Kuba, jak zdrowie? Zdecydowałeś się na obrzezanie? Wiem co czujesz bo mam podobne dolegliwości. Kiedyś także nie potrafiłem dotknąć żołędzi bo miałem taki ból jakby ktoś kłuł mnie igłą. W wieku 21 lat (dziś mam 35) miałem zabieg nacięcia napletka w znieczuleniu miejscowym i nikomu nie polecam. Po zabiegu była krew, łzy i totalny dołek. Zabieg został źle przeprowadzony ponieważ nadal nie mogłem do końca swobodnie ściągnąć napletka, ból żołedzi miałem nadal. Zanim psychicznie doszedłem do siebie minęło kilkanaście miesięcy i zacząłem ponownie odwiedzać urologów. Każdy z nich zalecał obrzezanie ale ze względów oczywistych nie chciałem o tym słyszeć. Bywali i tacy, którzy mnie wyśmiewali mówiąc: "Idź do dziwki to Cie wyleczy" albo " Masz dziewczynę? - Tak. Zostawi Cię". Zniechęciłem się, zblokowałem i znów schowałem się przed światem. Największym bólem był fakt, że miałem duże i mam nadal powodzenie u Kobiet, ale co z tego... Mógłbym z tym, żyć bo trafiałem 2x na Kobiety, dla których sex mögłby nie istnieć ale co to za życie, moje potrzeby stawały się coraz większe. Zacząłem popadać w jakąś obsesje, frustracja narastała, kolejne Kobiety, które poznawałem udowadniały mi, że jeśli nie zrobie ze sobą pożądku to zawsze będe sam. To było dla mnie przerażające! Doszło do tego, że popadłem w depresje, płakałem każdego dnia, nie mogłem spać, chciałem umrzeć. Jedna z bliskich mi osób a mianowice dobra kumpela wyczuła po rozmowie tel, że źle ze mną i bez mojej wiedzy zwróciła się o pomoc do znajomego psychiatry. Umówiła mnie na wizyte i przekonała abym się z nim spotkał. Ten moment był zwrotny. Wygadałem się i dostałem leki (Trittico na spanie oraz lek cud, Elicea). Do dziś biorę ten drugi. To Elicea postawiła mnie na nogi. W tamtym okresie po raz pierwszy ku mojemu zaskoczeniu język partnerki na moim czubku penisa nie sprawił mi bólu. Zacząłem iść coraz to dalej. Celem nadrzędnym było odwrażliwienie żołędzi poprzez częste "zabiegi" oralne. Dostałem sygnał, że jest lepiej niż było. Blokada strachu przed tzw. lodzikiem zeszła do minimum mimo dziwnego uczucia. Wiedziałem, że z czasem będę musiał się obrzezać ale wówczas było to z serii science fiction. Moja ostatnia partnerka z którą byłem przez pół roku stawiał mi ustami już bez żadnych moich lęków ale to było wszystko co mogłem zrobić bo gdy napletek schodził do 75-85% to jak tu uprawiać sex. Potrafiłem ściągnać go do końca
ale wówczas sie podwijał i nie mogłem go nałożyć spowrotem. Unikałem tego, blokada i koniec. 2 miesiące temu poznałem kobiete, która okazała mi więcej współczucia niż oczekiwanego zainteresowania. Poczułem zażenowanie, smutek i złość. Nazajutrz udałem się do lekarza. Dostałem skierowanie do urologa. Jutro mam zabieg całkowitego obrzezania. Zabieg przeprowadzony będzie w niemieckiej klinice przez niemieckiego specialiste (polskim podziękowałem). Bez zażywania Elicei nie zdobyłbym się na to. Dziś podczas kąpieli mogę dotknąć delikatnie żołądź i to bezboleśnie. To był główny bodziec dla decyzji. W niższych partiach jest dziwne uczucie ale to już nie ten ból co kiedyś. Jestem przekonany wręcz, że nadwrażliwość żołedzi zniknie po obrzezaniu ale skłamałbym, że nie mam obaw bo to proces nieodwracalny. Boję się pierwszej reakcji po wybudzeniu z narkozy, pierwszych dni, bólu itd... Wiem jednak, że jest to ostatnia cena jaką zapłacić muszę za normalne funkcjonowanie i radość z życia...

Pozdrawiam,
Maciej
 

mobydick

New member
I teraz pytanie do was, czy dość poważna stulejka może być przyczyną braku jakiejkolwiek przyjemności z dotykania żołędzia? Żadne "przyzwyczajanie" go do tarcia itd. nie pomogło, obrzezania nie wykonam jeżeli najpierw nie pozbędę się tego bólu z jednego prostego powodu... z ściągniętym napletkiem nie uszedłbym chyba metra.
sorki, nie za bardzo to wszystko ma sens? piszesz o dość poważnej stulejce, a jak niby smarujesz żołądź i jak go dotykasz? jak miałeś operowane wędzidełko? poprzez stulejke? to przecież niemożliwe? na pewno masz stulejkę?
 
Do góry
TOPlist