Może nie powinienem się wypowiadać, bo sam nie jestem obrzezany, ale jednak dorzucę swoje zdanie.
Jeśli obrzezanie wynika z powodów medycznych (stulejka, nawracające stany zapalne), to jak najbardziej zabieg jest pomocny i ma sens. Wielu mężczyzn, którzy mieli problemy (np. stulejkę) z pewnością się zgodzi że po obrzezaniu, ich jakość życia się poprawiła.
Natomiast rutynowe obrzezanie zdrowych dzieci to już bardziej kwestia etyczna niż medyczna.
Obrzezanie ma pewne potencjalne korzyści zdrowotne może zmniejszać ryzyko niektórych infekcji dróg moczowych, części chorób przenoszonych drogą płciową czy raka prącia jednak według organizacji medycznych korzyści te nie są na tyle duże, aby rekomendować rutynowe wykonywanie zabiegu u wszystkich noworodków czy dzieci.
Trzeba też pamiętać, że jest to nieodwracalna ingerencja w ciało dziecka, które nie ma możliwości wyrażenia świadomej zgody.
Osobiście uważam, że jeśli nie ma wskazań medycznych, nie powinno się wykonywać zabiegu profilaktycznie. Higieny przy nieobrzezanym penisie można normalnie nauczyć.
To, że ktoś jest zadowolony ze swojego zabiegu, nie oznacza automatycznie, że będzie to najlepsza decyzja dla każdego dziecka, każdy organizm jest inny i może reagować inaczej.
Warto też zauważyć, że w USA, które przez dekady słynęły z rutynowego obrzezania noworodków, odsetek tych zabiegów od lat spada i obecnie obejmuje mniej niż połowę chłopców. Pokazuje to, że podejście medyczne i społeczne do tego tematu z czasem się zmienia.
Sam gdybym kiedyś miał syna, to zamiast profilaktycznego zabiegu raczej starałbym się zadbać o jego świadomość i higienę, żeby wiedział, jak dbać o swoje ciało i że nie ma w tym nic wstydliwego.
Może jestem przewrażliwiony, ale pewnie pilnowałbym też profilaktyki i kontroli rozwoju, w razie potrzeby konsultował się z urologiem dziecięcym, żeby upewnić się, że wszystko rozwija się prawidłowo. Chciałbym też od małego pokazać, że wizyta u urologa czy lekarza nie jest niczym dziwnym i że mężczyzna powinien co jakiś czas się badać.
Ryzyko nowotworu jąder jest najwyższe między 15, a 35. rokiem życia, dlatego moim zdaniem ważniejsze od zabiegów “na zapas” jest uczenie chłopców świadomości własnego ciała i regularnego samobadania już wcześniej.