czasemlepiejczasemgorzej
New member
Mam 17 lat i stulejke + krótkie wędzidełko. W styczniu kończe 18 lat. Ten temat trapił mnie od dłuższego czasu ale teraz realnie myśle nad jakimś rozwiązaniem. Mam stulejkę nie pełną, która ssuwa się z 1/4 napletka i krótkie wędzidełko. Kiedyś mogłem zsunąć więcej ale się zwężyło i teraz jest lipa. Zrozumiałem że poza obrzezaniem nie ma innego wyjścia i prędzej czy później będę musiał coś z tym zrobić. Strasznie wstydzę się o tym rozmawiać z tatą bo nie wyobrażam sobie jak mamy żyć z tym ze on o tym wie, po prostu mi wstyd i potrzebuje jakieś porady jak to ogarnąć żeby pogadać z nim o tym. Nie pomogą komentarzu typu „jak nie zapytasz bedzie gorzej” albo „jestes mezczyzna” nie wiem dlaczego mnie to tak krepuje. Zastanawia mnie czy na NFZ bede w stanie ogarnać to przed osiemnastka, moze na jesień bo lato to powoątpiewam. Nie stać mnie na prywatne leczenie a chcialbym miec swoj pierwszy raz i ulge, ze nie musze myslec o tej stulejce. Boje sie ze powiem a i tak bede musial czekac rok na operacje. Mysle zeby powiedziec o tym tacie w weekend albo nastepnym tygodniu, tylko jak. Chce miec operacje bo nie wierze ze masci sterydowe mi pomogą a nawet jezeli to problem wróci. Chce sie pozbyc tego problemu stulejki i wędzidełka raz na zawsze. Jakieś porady jak pogadać i ile takie cos moze trwac? czy mowic teraz czy przebolec te kilka miesieci i zrobic sobie po 18 moze prywatnie.