Witam Panowie. Na imię mam stachu. Lat 33. Nabawiłem się na powrót stulejki (prawie 2 dekady temu na wysokości 16 roku życia borykałem się ze stulejką, wtedy pomogły mazidła, ciepła woda i upór w rozciąganiu). Z racji na to, że troszeczkę zaniedbałem małego to i stulejka wróciła po latach rozłąki i za stulejką poszedł załupek .... no cóż. Ze stulejką da się żyć, bez żołędzia już gorzej. Opcja pozostała jedna. Obrzezanie. Razem z lekarzem uradziliśmy, że najlepiej będzie dokonać obrzezania całkowitego metodą staplera.
No i tak zrobiliśmy dnia 31.07 obecnego anno domini.
Ale po kolei.
Po za owymi dolegliwościami doktor stwierdził, że mam nadwrażliwość żołędzia więc kazał na godzinę przed zabiegiem nasmarować żołądź maścią emla. A ja wykonałem to w sposób idealny. A więc tak. Zjebałem po całości temat.
U mnie wyglądało to tak, że w stanie spoczynku nie było problemu wydobyć żołądź ale nie było to przyjemne. A sam napletek .... opięty jak rajstopki. No i nakładałem te maść. Ja nakładałem, napletek ściągał. Współpraca idealna. Wzrokowo maść wszędzie. Realnie napletek sabotował operację smarowania o czym przekonałem się później. Wtedy tego nie wiedziałem. Dopiero doktor mi wyjaśnił po zabiegu więc dla potomnych JAK ZROBISZ KLEKSA Z MAŚCI TO ROZCIĄGNIJ GO PO ŻOŁĘDZI W SPOSÓB DELIKATNY I POMIMO BÓLU NIE OPUSZCZAJ ODRAZU NAPLETKA GŁĄBIE
Przejdźmy do samego zabiegu.
W broszurce pisało, że zabieg trwa 15 minut przy użyciu laserka, a 30 minut klasyka tzn rytualny skalpel i te klimaty
Doktor szykował mnie na to, że spędzi pełną godzinę bawiąc się moim sprzętem, jednak ja się obawiałem samego zabiegu i wolałem wierzyć broszurce.
Doktor miał rację. ZABIEG TRWA TYLE ILE POWIE LEKARZ. Mój zabieg trwał 67 minut +/- 2 min.
Na wstępie zaznaczę, że panicznie boję się igieł (trauma z dzieciństwa). Na szczęście zabieg wygląda tak, że pacjent czyli ja położyłem się na kozetce. W sumie takim profilowanym łóżku. Postawiono na linii mojego pępka zasłonę i tyle widziałem. Lekarz z pielęgniarką zabrali się do pracy.
Tutaj moja rada. Masz delikatne przyrodzenie bądź nie lubisz jakiegoś rodzaju bólu/dyskomfortu ? To meliska z lekami przeciwbólowymi + to co zaleci lekarz. Ja tego nie zrobiłem, napletek sabotował smarowanie maścią emla i cóż .... Pierwsze zastrzyki w trzon. kolejne w żołądź. Nie wiem co bolało bardziej, czy nakłuwanie żołędzia czy dotykanie go ale obydwa ..... O matko boska.
Doktor przeszedł do właściwej części operacji.
Jakie było moje zdziwienie gdy w powietrzu zaczął unosić się smród palonych włosów i palonego mięsa, a ja czułem tylko delikatne ciepło to głowa mała. Ogólnie tak jak Doktor powiedział. Po podaniu znieczulenia nie czuć cięcia ale dotyk już czuć. I to sprawiło, że kolejne minuty były coraz to gorsze i gorsze.
Czego nie da się mi szybko zapomnieć to uczucie gdy były zakładane szwy. To nie jest tak, że był to bóg wie jaki ból. To był taki ból który rozwala głowę. Nie umiem tego inaczej nazwać. Czułem wbijającą się igle, przeciągającą się przezemnie nić .... Dla mnie straszne uczucie. A z drugiej strony zwykłe poczęstowanie małego palca framugą drzwi wywołać może łezkę w oku i łacinę z ust. Tam tak nie było. Nie jest to klasyczny ból ale do przyjemnych odczuć temu bardzo daleko.
I do tego całego majdanu brzdękanie metalowymi ustrojstwami. Bóg jeden i profesor wiedzą co to za sprzęt był. Szczypce ? Kleszcze ? Brzękadła. Wyobraźnia to przekleństwo.
No ale nic. Było, minęło. Doświadczenia tego nie chciałbym powtórzyć aczkolwiek po czasie zaznaczyć mogę, że jeśli dodatkowo bym się znieczulił, a więc maść emla nałożona w sposób odpowiedni, jakieś leki przeciwbólowe i meliska to nie byłoby tak źle. Zjadła mnie panika (przeklęte igły i ich zamachy na moją godność) smród palonych włosów także nie pomógł. Jednak ogólnie można to porównać do seksu oralnego gdy partnerka trąci zębami, a oboje zajeba... doszliśmy do wniosku, że żołądź należy zahaczać zębami parę razy bo raz to zbyt mało.
Przejdźmy do zaleceń po zabiegowych.
- wymiana opatrunku początkowego po dobie
- penis w stronę pępka 7 - 10 dni
- codzienna zmiana opatrunku 10 - 14 dni
- dezynfekcja znanym i lubianym octeniseptem
- nakładanie maści z antybiotykiem
- leki, abstynencja seksualna, kontrola i jakieś pierdoły
Doba pierwsza tj 31.07 13 - 01.08 13
hmmm.... w sumie luz, dyskomfort był ale to był dyskomfort taki sam jak sam z siebie układałem przed zabiegiem penisa do góry albo jakoś dziwnie się w gaciach przekręcił, a ja przy ludziach nie mogłem go poprawić. Ogólnie spoko. Jedyne dwie bolączki to to, że co chwilę chciało mi się sikać, także w nocy, a nikt nie wytłumaczył jak robić odpowiednio kapturek no i samo sikanie. Już nie wąż strażacki. Nie wiem co to za sprzęt. pryska wszędzie, a ciśnienie większe niż przy sikaniu w czasie erekcji.
Jak robić kapturek. Bardzo prosto. Z racji na to, że mam szwy bardzo blisko cewki moczowej oraz cokolwiek na żołędziu mnie zniesmacza i prowadzi do nieciekawych odczuć to ja stosuję wazelinę tzn wtedy stosowałem.
Kapturek na mokro to po prostu gazik/kompres nasmarowany wazeliną ale tu uwaga, smarujemy na płasko. Niczym te odchudzające się fanatyczne dziewczynki wydzielające olej do smażenia albo masełko na chlebek. Wazelina ma być ale ma być jej jak najmniej. Mniej wtedy okleja cewkę moczową ale z racji na to, że jest to nic nigdzie nie przylina.
Albo na sucho więc dajesz gazik/kompres ale wtedy jak przylgnie to musisz moczyć albo spryskać kochanym octeniseptem.
Co do sikania to zaproponować sam jeszcze nie wiem co, siadając na tronie potrafię obsikać jednocześnie i suta i stopę. Jak ? Czary. Magia. Klątwa saurona.
I tak dodatkowo. Opuchlizna w postaci takiej półkuli pod Żołędziem od strony wędzidełka aż kwitnie. Piłeczka kochana. Czuję, że z miłości zostaniemy razem na dłużej.
Doba druga. 01.08 13 - 02.08 13
Ta doba zaczyna się od zmiany początkowego opatrunku. Widać, że firma bogata go robiła. około metr bandaża kohezyjnego z gazikiem.
Odwijałem to ostrożnie. Wiadomym jest, że początkowy opatrunek ma za zadanie uciskać, a więc i przylgnąć może solidnie.
Po odwinięciu bandaża kohezyjnego dotarłem do gazika i oczywiście OC-TA-NI-SEPT.
Widok ? Tragedia. Napletek zajebali.
Wiadomo. Rana szyta, ślady po nakłuciach. No jest jak jest. Szczególnie, że okazało się, że podając znieczulenie wbito mi się w żyłę ... boziu kochana jak to komicznie wyglądało to głowa mała.
Ranę należy albo obmywać bieżącą wodą albo octenisept. I ja wybrałem nasz cudowny wspaniały środek. OCTENISEPT na penisa, a reszta ciała wodą. Tak, tak. Moczenie wocława dopiero dnia 5.
I tu ważna rada. OCTENISEPT PALI MOSZNE. Serio. Boli jak diabli więc trzeba ją zasłonić i dopiero można psikać ile wlezie.
Ogólnie nic na siłę się nie ściąga. Widzisz skrzep ? To go zostaw. Widzisz białą plamkę ? Zostaw kurwa. Nie dla psa kiełbasa.
Niektórzy w tym momencie wracają do majtek. Ja wróciłem do opatrunku. Dlaczego ? Raz, że zalecenia lekarza. Znam go, wiem jak wygląda, gdzie pracuje. Jak się spierdoli coś to szybko go znajdę < tak, to też forma żartu.
A dwa, że dotyk gazikiem taki że żołądź sam dotyka nieruchomego gazika wywołuje u mnie uczucie bólu. Do tego szwy, sącząca się jeszcze krew, osocze .... w ogóle świeża rana.
Tak więc taką drogę opiszę. Drogę asekuracji i opatrunku - innej ścieżki fabularnej nie znam.
O dziwo dotknięcie maścią na waciku o ile jest delikatne to praktycznie jest niewyczuwalne.
Tak więc smarowanie maścią było spoko. ale już z gazikiem trzeba uważać. Goły gazik mnie zbyt mocno drażnił już przy samym zakładaniu. I tu pojawiła się wazelina. Ja wtedy nie wiedziałem żeby wazelinę nakładać z rozwagą i najebałem jej .... dużo dałem, na bogato. Nie dajemy tak. TAK NIE ROBIMY !!!
Zajebałem sobie cewkę wazeliną..... Nie bolało ale ile nerwów się najadłem spłukując to OCTENISEPTEM i zbierając najdelikatniej jak umiem przy pomocy wacika te wazelinę gdy miałem parcie na mocz to głowa mała. Dodatkowo wazelina w małych ilościach się powoli wchłania. W małych malutkich. A jak się napier..... da na bogato to i po 2 kolejnych dobach nie ma się jaj domytych, a widział sam księciunio, że nawet płyn do naczyń był używany. A kiedyś z wazeliny trzeba zrezygnować i jest to problem. Bowiem nałożyć łatwo, usunąć film wazeliny to .... problem jeśli nie chce się odrazu wskakiwać w głębokie wody znaczy ciasne majtasy.
I druga rzecz. W nocy łapały mnie erekcje. Nie brałem przeciwbólowych przed snem i budziłem się w nocy dość szybko więc ból nie był duży. Krwi natomiast po nocy było więcej niż po dniu.
Doba 3 2.08 13 - 3.08 13
Tutaj warto wspomnieć o kolejnych nocnych zmorach. I taka uwaga. Jedynie tego dnia wziąłem leki przeciwbólowe przed snem i obudziłem się dość późno. Warto wspomnieć, że około 30 minut po opanowaniu erekcji ustąpił ból.
Dzień bez jakiś specjalnych akcji. Ale mam jedną uwagę. Penisa przyklejałem taśmą, znaczy się tym takim przylepcem medycznym i o dziwo ... kolejna część ciała mnie sabotowała. Skóra nie lubi ciągłego przyklejania penisów do brzucha. A bynajmniej moja skóra. Tak więc przeszedłem na bandaż. Jest to rozwiązanie bardzo niepewne ale aktualnie w mojej głowie jedyne. Tak, majtaski też mam na sobie ale jakoś same majtaski mnie nie przekonują.
Doba 4 3.08 13 - 4.08 13
Zacząłem wietrzenie tj dłuższe niż zalecane przez producenta octeniseptu momenty w których nie mam na sobie opatrunku. Na początku 20 minut. I zamierzam to w tej oraz większej formie kontynuować każdego dnia.
Do tego znowu erekcje nocne. Było jednak lepiej. Nie brałem żadnych leków, obudziłem się wcześniej i po opanowaniu erekcji ból ustąpił.
Doba 5 4.08 13 - 5.08 13
Wszedłem w posiadanie relanium. Tygryski lubią środki uzależniające..... no ale ja tygryskiem nie jestem. Boję się to brać ale już 08.08 wracam do pracy, a przydałoby się w końcu wyspać. Dam znać czy otumaniacz zadziałał.
Wietrzenie jest na tyle przyjazne, że mogę położyć golutkiego księciunia na mosznie.
Fakt faktem jak jakoś dziwnie się łajdak przekręci to ... no boli. Czuły jest jak dmuchawce na wiatr.
I w tym momencie moja historia się na razie urywa.
Bowiem docieramy do czasów współczesnych moi Panowie.
Więcej nie wiem. Więcej nie powiem. Ale bym prosił żebyście Wy mi podpowiedzieli. Ogólnie mam taki zarys w głowie :
"
Faza pierwsza od dnia 1 do dnia 7 . Pełne opatrunki, delikatne smarowanie żołędzia wazeliną (bez smarowania dostawałem szału), zabezpieczenie szwów środkami przepisanymi przez lekarza (maść z antybiotykiem) do tego przed samym prysznicem spłukanie całego prącia środkiem octenisept który po części wspomoże wodę w spłukaniu wazeliny, i po prysznicu wietrzenie (aktualnie układam penisa na mosznie) 20 minut by penis wysechł plus drugie wietrzenie około 10-15 minut przed założeniem ostatniego opatrunku danego dnia. do tego od dnia 5/6 do wazeliny dodałbym trochę Alantan dzięki temu ilość wazeliny by się zmniejszyła.
Faza 2 od dnia 8 do dnia 14. Zwiększenie długości wietrzenia. Wietrzenie po prysznicu 30 minut a drugie wietrzenie 20-30 minut.
Faza trzecia od dnia 15 do 21. W pracy nadal pełny opatrunek (wazelina na żołędzi - małe ilości ale tak by nie tarło, kompres, na to bandaż, do tego zbroja z bandaża kohezyjnego, no i poduszeczka z przylepieniem penisa do brzucha) a w domu jak się da to chodzenie nago z zakropioną maścią Alantan na żołądź tak by przy kontakcie żołędzia z czymkolwiek nie wywoływać odrazu bólu jednak te dotknięcia trochę wymuszać, nie układać panicza na mosznie a położyć choćby na pościeli, a gdy trzeba coś porobić np sprzątać, gotować, wyjść na miasto czy po prostu przyjąć gości to zakładać majtki a żołądź posmarować wazeliną i tylko owinąć kompresem.
Faza 4 gdy poprzednia faza nie będzie sprawiała problemów. w pracy zakładać albo pełny opatrunek albo na żołądź dawać wazelinę, na to kompres i na wierzch majtki. a w domu albo same majtki albo trochę wazeliny lub Alantan.
Faza 5 gdy kolejna faza nie będzie sprawiała problemów. Gdy dojdę do momentu, że w domu cały dzień przechodzę w samych majtkach bez problemów to po 2/3 dniach do pracy już chodzić w samych majtkach, a dopóki w domu będzie odczucie bólu lub inny negatywny odbiór noszenia samych majtek to w pracy pełny opatrunek bądź kompres z wazeliną. "
Czy to się może udać ? Czy zaszkodzę sobie i księciuniowi ?
Wiem, że wśród Was są osoby, które przeszły tę drogę i prosiłbym o rady.
No i tak zrobiliśmy dnia 31.07 obecnego anno domini.
Ale po kolei.
Po za owymi dolegliwościami doktor stwierdził, że mam nadwrażliwość żołędzia więc kazał na godzinę przed zabiegiem nasmarować żołądź maścią emla. A ja wykonałem to w sposób idealny. A więc tak. Zjebałem po całości temat.
U mnie wyglądało to tak, że w stanie spoczynku nie było problemu wydobyć żołądź ale nie było to przyjemne. A sam napletek .... opięty jak rajstopki. No i nakładałem te maść. Ja nakładałem, napletek ściągał. Współpraca idealna. Wzrokowo maść wszędzie. Realnie napletek sabotował operację smarowania o czym przekonałem się później. Wtedy tego nie wiedziałem. Dopiero doktor mi wyjaśnił po zabiegu więc dla potomnych JAK ZROBISZ KLEKSA Z MAŚCI TO ROZCIĄGNIJ GO PO ŻOŁĘDZI W SPOSÓB DELIKATNY I POMIMO BÓLU NIE OPUSZCZAJ ODRAZU NAPLETKA GŁĄBIE
Przejdźmy do samego zabiegu.
W broszurce pisało, że zabieg trwa 15 minut przy użyciu laserka, a 30 minut klasyka tzn rytualny skalpel i te klimaty
Doktor szykował mnie na to, że spędzi pełną godzinę bawiąc się moim sprzętem, jednak ja się obawiałem samego zabiegu i wolałem wierzyć broszurce.
Doktor miał rację. ZABIEG TRWA TYLE ILE POWIE LEKARZ. Mój zabieg trwał 67 minut +/- 2 min.
Na wstępie zaznaczę, że panicznie boję się igieł (trauma z dzieciństwa). Na szczęście zabieg wygląda tak, że pacjent czyli ja położyłem się na kozetce. W sumie takim profilowanym łóżku. Postawiono na linii mojego pępka zasłonę i tyle widziałem. Lekarz z pielęgniarką zabrali się do pracy.
Tutaj moja rada. Masz delikatne przyrodzenie bądź nie lubisz jakiegoś rodzaju bólu/dyskomfortu ? To meliska z lekami przeciwbólowymi + to co zaleci lekarz. Ja tego nie zrobiłem, napletek sabotował smarowanie maścią emla i cóż .... Pierwsze zastrzyki w trzon. kolejne w żołądź. Nie wiem co bolało bardziej, czy nakłuwanie żołędzia czy dotykanie go ale obydwa ..... O matko boska.
Doktor przeszedł do właściwej części operacji.
Jakie było moje zdziwienie gdy w powietrzu zaczął unosić się smród palonych włosów i palonego mięsa, a ja czułem tylko delikatne ciepło to głowa mała. Ogólnie tak jak Doktor powiedział. Po podaniu znieczulenia nie czuć cięcia ale dotyk już czuć. I to sprawiło, że kolejne minuty były coraz to gorsze i gorsze.
Czego nie da się mi szybko zapomnieć to uczucie gdy były zakładane szwy. To nie jest tak, że był to bóg wie jaki ból. To był taki ból który rozwala głowę. Nie umiem tego inaczej nazwać. Czułem wbijającą się igle, przeciągającą się przezemnie nić .... Dla mnie straszne uczucie. A z drugiej strony zwykłe poczęstowanie małego palca framugą drzwi wywołać może łezkę w oku i łacinę z ust. Tam tak nie było. Nie jest to klasyczny ból ale do przyjemnych odczuć temu bardzo daleko.
I do tego całego majdanu brzdękanie metalowymi ustrojstwami. Bóg jeden i profesor wiedzą co to za sprzęt był. Szczypce ? Kleszcze ? Brzękadła. Wyobraźnia to przekleństwo.
No ale nic. Było, minęło. Doświadczenia tego nie chciałbym powtórzyć aczkolwiek po czasie zaznaczyć mogę, że jeśli dodatkowo bym się znieczulił, a więc maść emla nałożona w sposób odpowiedni, jakieś leki przeciwbólowe i meliska to nie byłoby tak źle. Zjadła mnie panika (przeklęte igły i ich zamachy na moją godność) smród palonych włosów także nie pomógł. Jednak ogólnie można to porównać do seksu oralnego gdy partnerka trąci zębami, a oboje zajeba... doszliśmy do wniosku, że żołądź należy zahaczać zębami parę razy bo raz to zbyt mało.
Przejdźmy do zaleceń po zabiegowych.
- wymiana opatrunku początkowego po dobie
- penis w stronę pępka 7 - 10 dni
- codzienna zmiana opatrunku 10 - 14 dni
- dezynfekcja znanym i lubianym octeniseptem
- nakładanie maści z antybiotykiem
- leki, abstynencja seksualna, kontrola i jakieś pierdoły
Doba pierwsza tj 31.07 13 - 01.08 13
hmmm.... w sumie luz, dyskomfort był ale to był dyskomfort taki sam jak sam z siebie układałem przed zabiegiem penisa do góry albo jakoś dziwnie się w gaciach przekręcił, a ja przy ludziach nie mogłem go poprawić. Ogólnie spoko. Jedyne dwie bolączki to to, że co chwilę chciało mi się sikać, także w nocy, a nikt nie wytłumaczył jak robić odpowiednio kapturek no i samo sikanie. Już nie wąż strażacki. Nie wiem co to za sprzęt. pryska wszędzie, a ciśnienie większe niż przy sikaniu w czasie erekcji.
Jak robić kapturek. Bardzo prosto. Z racji na to, że mam szwy bardzo blisko cewki moczowej oraz cokolwiek na żołędziu mnie zniesmacza i prowadzi do nieciekawych odczuć to ja stosuję wazelinę tzn wtedy stosowałem.
Kapturek na mokro to po prostu gazik/kompres nasmarowany wazeliną ale tu uwaga, smarujemy na płasko. Niczym te odchudzające się fanatyczne dziewczynki wydzielające olej do smażenia albo masełko na chlebek. Wazelina ma być ale ma być jej jak najmniej. Mniej wtedy okleja cewkę moczową ale z racji na to, że jest to nic nigdzie nie przylina.
Albo na sucho więc dajesz gazik/kompres ale wtedy jak przylgnie to musisz moczyć albo spryskać kochanym octeniseptem.
Co do sikania to zaproponować sam jeszcze nie wiem co, siadając na tronie potrafię obsikać jednocześnie i suta i stopę. Jak ? Czary. Magia. Klątwa saurona.
I tak dodatkowo. Opuchlizna w postaci takiej półkuli pod Żołędziem od strony wędzidełka aż kwitnie. Piłeczka kochana. Czuję, że z miłości zostaniemy razem na dłużej.
Doba druga. 01.08 13 - 02.08 13
Ta doba zaczyna się od zmiany początkowego opatrunku. Widać, że firma bogata go robiła. około metr bandaża kohezyjnego z gazikiem.
Odwijałem to ostrożnie. Wiadomym jest, że początkowy opatrunek ma za zadanie uciskać, a więc i przylgnąć może solidnie.
Po odwinięciu bandaża kohezyjnego dotarłem do gazika i oczywiście OC-TA-NI-SEPT.
Widok ? Tragedia. Napletek zajebali.
Wiadomo. Rana szyta, ślady po nakłuciach. No jest jak jest. Szczególnie, że okazało się, że podając znieczulenie wbito mi się w żyłę ... boziu kochana jak to komicznie wyglądało to głowa mała.
Ranę należy albo obmywać bieżącą wodą albo octenisept. I ja wybrałem nasz cudowny wspaniały środek. OCTENISEPT na penisa, a reszta ciała wodą. Tak, tak. Moczenie wocława dopiero dnia 5.
I tu ważna rada. OCTENISEPT PALI MOSZNE. Serio. Boli jak diabli więc trzeba ją zasłonić i dopiero można psikać ile wlezie.
Ogólnie nic na siłę się nie ściąga. Widzisz skrzep ? To go zostaw. Widzisz białą plamkę ? Zostaw kurwa. Nie dla psa kiełbasa.
Niektórzy w tym momencie wracają do majtek. Ja wróciłem do opatrunku. Dlaczego ? Raz, że zalecenia lekarza. Znam go, wiem jak wygląda, gdzie pracuje. Jak się spierdoli coś to szybko go znajdę < tak, to też forma żartu.
A dwa, że dotyk gazikiem taki że żołądź sam dotyka nieruchomego gazika wywołuje u mnie uczucie bólu. Do tego szwy, sącząca się jeszcze krew, osocze .... w ogóle świeża rana.
Tak więc taką drogę opiszę. Drogę asekuracji i opatrunku - innej ścieżki fabularnej nie znam.
O dziwo dotknięcie maścią na waciku o ile jest delikatne to praktycznie jest niewyczuwalne.
Tak więc smarowanie maścią było spoko. ale już z gazikiem trzeba uważać. Goły gazik mnie zbyt mocno drażnił już przy samym zakładaniu. I tu pojawiła się wazelina. Ja wtedy nie wiedziałem żeby wazelinę nakładać z rozwagą i najebałem jej .... dużo dałem, na bogato. Nie dajemy tak. TAK NIE ROBIMY !!!
Zajebałem sobie cewkę wazeliną..... Nie bolało ale ile nerwów się najadłem spłukując to OCTENISEPTEM i zbierając najdelikatniej jak umiem przy pomocy wacika te wazelinę gdy miałem parcie na mocz to głowa mała. Dodatkowo wazelina w małych ilościach się powoli wchłania. W małych malutkich. A jak się napier..... da na bogato to i po 2 kolejnych dobach nie ma się jaj domytych, a widział sam księciunio, że nawet płyn do naczyń był używany. A kiedyś z wazeliny trzeba zrezygnować i jest to problem. Bowiem nałożyć łatwo, usunąć film wazeliny to .... problem jeśli nie chce się odrazu wskakiwać w głębokie wody znaczy ciasne majtasy.
I druga rzecz. W nocy łapały mnie erekcje. Nie brałem przeciwbólowych przed snem i budziłem się w nocy dość szybko więc ból nie był duży. Krwi natomiast po nocy było więcej niż po dniu.
Doba 3 2.08 13 - 3.08 13
Tutaj warto wspomnieć o kolejnych nocnych zmorach. I taka uwaga. Jedynie tego dnia wziąłem leki przeciwbólowe przed snem i obudziłem się dość późno. Warto wspomnieć, że około 30 minut po opanowaniu erekcji ustąpił ból.
Dzień bez jakiś specjalnych akcji. Ale mam jedną uwagę. Penisa przyklejałem taśmą, znaczy się tym takim przylepcem medycznym i o dziwo ... kolejna część ciała mnie sabotowała. Skóra nie lubi ciągłego przyklejania penisów do brzucha. A bynajmniej moja skóra. Tak więc przeszedłem na bandaż. Jest to rozwiązanie bardzo niepewne ale aktualnie w mojej głowie jedyne. Tak, majtaski też mam na sobie ale jakoś same majtaski mnie nie przekonują.
Doba 4 3.08 13 - 4.08 13
Zacząłem wietrzenie tj dłuższe niż zalecane przez producenta octeniseptu momenty w których nie mam na sobie opatrunku. Na początku 20 minut. I zamierzam to w tej oraz większej formie kontynuować każdego dnia.
Do tego znowu erekcje nocne. Było jednak lepiej. Nie brałem żadnych leków, obudziłem się wcześniej i po opanowaniu erekcji ból ustąpił.
Doba 5 4.08 13 - 5.08 13
Wszedłem w posiadanie relanium. Tygryski lubią środki uzależniające..... no ale ja tygryskiem nie jestem. Boję się to brać ale już 08.08 wracam do pracy, a przydałoby się w końcu wyspać. Dam znać czy otumaniacz zadziałał.
Wietrzenie jest na tyle przyjazne, że mogę położyć golutkiego księciunia na mosznie.
Fakt faktem jak jakoś dziwnie się łajdak przekręci to ... no boli. Czuły jest jak dmuchawce na wiatr.
I w tym momencie moja historia się na razie urywa.
Bowiem docieramy do czasów współczesnych moi Panowie.
Więcej nie wiem. Więcej nie powiem. Ale bym prosił żebyście Wy mi podpowiedzieli. Ogólnie mam taki zarys w głowie :
"
Faza pierwsza od dnia 1 do dnia 7 . Pełne opatrunki, delikatne smarowanie żołędzia wazeliną (bez smarowania dostawałem szału), zabezpieczenie szwów środkami przepisanymi przez lekarza (maść z antybiotykiem) do tego przed samym prysznicem spłukanie całego prącia środkiem octenisept który po części wspomoże wodę w spłukaniu wazeliny, i po prysznicu wietrzenie (aktualnie układam penisa na mosznie) 20 minut by penis wysechł plus drugie wietrzenie około 10-15 minut przed założeniem ostatniego opatrunku danego dnia. do tego od dnia 5/6 do wazeliny dodałbym trochę Alantan dzięki temu ilość wazeliny by się zmniejszyła.
Faza 2 od dnia 8 do dnia 14. Zwiększenie długości wietrzenia. Wietrzenie po prysznicu 30 minut a drugie wietrzenie 20-30 minut.
Faza trzecia od dnia 15 do 21. W pracy nadal pełny opatrunek (wazelina na żołędzi - małe ilości ale tak by nie tarło, kompres, na to bandaż, do tego zbroja z bandaża kohezyjnego, no i poduszeczka z przylepieniem penisa do brzucha) a w domu jak się da to chodzenie nago z zakropioną maścią Alantan na żołądź tak by przy kontakcie żołędzia z czymkolwiek nie wywoływać odrazu bólu jednak te dotknięcia trochę wymuszać, nie układać panicza na mosznie a położyć choćby na pościeli, a gdy trzeba coś porobić np sprzątać, gotować, wyjść na miasto czy po prostu przyjąć gości to zakładać majtki a żołądź posmarować wazeliną i tylko owinąć kompresem.
Faza 4 gdy poprzednia faza nie będzie sprawiała problemów. w pracy zakładać albo pełny opatrunek albo na żołądź dawać wazelinę, na to kompres i na wierzch majtki. a w domu albo same majtki albo trochę wazeliny lub Alantan.
Faza 5 gdy kolejna faza nie będzie sprawiała problemów. Gdy dojdę do momentu, że w domu cały dzień przechodzę w samych majtkach bez problemów to po 2/3 dniach do pracy już chodzić w samych majtkach, a dopóki w domu będzie odczucie bólu lub inny negatywny odbiór noszenia samych majtek to w pracy pełny opatrunek bądź kompres z wazeliną. "
Czy to się może udać ? Czy zaszkodzę sobie i księciuniowi ?
Wiem, że wśród Was są osoby, które przeszły tę drogę i prosiłbym o rady.