Hej, nie ma jednego magicznego sposobu na rozwiązanie tego problemu, nie ma też jednego powodu, dlaczego tak się może dziać. Każdy organizm jest inny, inaczej reaguje, inaczej czuje. Coś, co u jednego zadziała, u innego może się nie sprawdzić.
Oglądanie porno nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza regularne i podczas każdej masturbacji. Może ono prowadzić do zmniejszenia przyjemności z masturbacji, ale i z seksu. Prowadzi do nierealnych oczekiwań, a czasem nawet do problemów z erekcją czy orgazmem, gdy mózg jest przyzwyczajony do "łatwego", intensywnego bodźca i wtedy normalne bodźce robią się "za słabe”. Najlepiej porno ograniczyć do zera.
Co można zrobić konkretnie w takiej sytuacji to m.in. reset. Zero porno i ograniczenie masturbacji do minimum. Unikanie mocnego chwytu, który może zmniejszać wrażliwość, lepiej użyć lżejszego chwytu. Jeśli przyjdzie ochota, taka, której już nie możesz powstrzymać, to bez ekranu, bez treści wszelakich, powoli, skupiając się na tej sytuacji, a nie na tym, żeby jak najszybciej skończyć.
Oczywiście reszta życia też ma ogromne znaczenie. Warto się ruszać, coś ćwiczyć, trzymać organizm w dobrej kondycji. Dobry sen też jest kluczowy. Mniej scrollowania tiktoka, realsów itd. to może (i ma) wpływ na dopaminę, libido. Stres, problemy też nie sprzyjają.
Z wiekiem odczucia seksualne też się zmieniają, największa "szczytowa” sprawność mężczyzny jest zwykle między 16 a 24 rokiem życia. Ale to absolutnie nie oznacza, że potem nie można mieć bardzo dobrego i satysfakcjonującego życia seksualnego.
Najlepiej na 1-3 miesiące zrobić reset i ograniczyć wszystko do minimum, porno najlepiej do zera. Wielu mężczyzn po kilku tygodniach zauważa poprawę.