Cześć, 12 dni temu zostałem cześciowo obrzezany i wycięto mi wędzidełko. Moim problemem było zawsze to, że przy ściąganiu skóry bardzo bolał mnie penis przez co często gdy poczułem ból przechodziła mi erekcje i byłem kompletnie niezadowolony ze swojego życia seksualnego. Jak się domyślacie stulejka + problemy z erekcją powodowały u mnie kompleksy. Moja partnerka nie narzekała, ale czułem wewnętrznie, że nasze życie seksualne nieistnieje.
Zdecydowałem się na zabieg i powiem wam, że nie jest to takie straszne jeśli się wahasz przed podjęciem decyzji! Chciałbym Ci pomóc i powiedzieć jak to u mnie wyglądało.
Po pierwsze, najważniejsze, pamiętaj że stulejka to poniekąd choroba i nie ma w tym nic wstydliwego. To nie Twoja wina, że się z tym urodziłeś więc nie powinieneś czuć wstydu. Idź do lekarza
Sam zabieg jest kompletnie bezbolesny. Znieczulenie boli jak ugryzienie komara. Obrzezany byłem staplerem i zabieg trwał może godzinę. Z czego samego "cięcia" było może 15 minut.
Po zabiegu lekarz dał instrukcje: brać leki przez tydzień, trzymać penisa w górze, zmieniać opatrunki dwa razy dziennie (ale oczywiście zdarzało mi się częściej jak coś źle zrobiłem)
Pierwsze godziny po zabiegu nie były takie straszne. Penis szczypał w pewnym momencie, ale zająłem się graniem na konsoli i jakoś przestałem o tym myśleć.
Zmiana opatrunku jest też raczej prostą sprawą. Po trzecim razie nabrałem wprawy, że nic mi już nie odpadało. Bez większych komplikacji doczekałem tak do kontroli po tygodniu. Lekarz stwierdził, że wszystko jest super i nie muszę nosić już opatrunków. Dał mi instrukcje jak obchodzić się teraz z penisem i co dalej robić. Z obowiązków zostało mi tylko psikanie na małego octapniseptem. Potem powiedział, że szwy powoli będą wypadać.
Dzisiaj jest 12 dzień i 4/5 szwów właśnie mi wypadało. Praktycznie nie czuje już dyskomfortu, czuje się swietnie i nie mogę się doczekać gdy w końcu będę mógl używać sprzętu.
Najgorsze według mnie był dzień ósmy i pierwszy. Pierwszy nie będę tłumaczył, bo to oczywiste. Ósmego zrobiła mi się taka oponka, że nie byłem w stanie założyć resztki napleta na żołędzia, a lekarz kazał mi tak nosić stąd moja rada:
NAJWAŻNIEJSZE JEST TRZYMANIE PENISA W GÓRZE. Trust me, olałem trochę tę radę i zrobiła mi się okropna oponka właśnie przez to. Przykleiłem na dwa dni penisa do pępka i oponka praktycznie całkowicie zniknęła.
Po drodze żyłem normalnie - wychodziłem na spacery, zakupy. Początkowo trochę chodziłem jak kowboj w westernie, ale żołądź szybko się przyzwyczaja do bycia na wierzchu (cześciowo, tak jak pisałem - nie jestem w pełni obrzezany)
Najtrudniej zdecydowanie nauczyć mi się sikać w nowych warunkach, bo jak kiedyś mocz leciał jak z wodospadu czyli prawie pod kątem 90 stopni tak teraz sikam jak wąż strażacki pod ciśnieniem. Nie ukrywam, że trochę nad tym nie panuje
No i dodatek, o którym nie myślałem: higiena. Ze stuleją często dużo moczu zostawało mi pod napletem przez co moja bielizna strasznie śmierdziała po jakimś czasie. Teraz problem zniknął całkowicie
No i aktywność fizyczna: mi lekarz pozwolił już po 7 dniach wrócić do aktywności fizycznej. Trochę byłem tym zdziwiony, ale mówił, że nie ma przeciwskazań tylko żebym nie przesadzał na starcie. Oczywiście u was w tej kwestii może być inaczej, bo czytałem, że niektórzy stopowali nawet i miesiąc czego bym nie przeżył chyba xd
Powiem na koniec tylko tyle - nie przedłużajcie tego, utnijcie stuleje i poczujcie się dobrze ze sobą!
Zdecydowałem się na zabieg i powiem wam, że nie jest to takie straszne jeśli się wahasz przed podjęciem decyzji! Chciałbym Ci pomóc i powiedzieć jak to u mnie wyglądało.
Po pierwsze, najważniejsze, pamiętaj że stulejka to poniekąd choroba i nie ma w tym nic wstydliwego. To nie Twoja wina, że się z tym urodziłeś więc nie powinieneś czuć wstydu. Idź do lekarza
Sam zabieg jest kompletnie bezbolesny. Znieczulenie boli jak ugryzienie komara. Obrzezany byłem staplerem i zabieg trwał może godzinę. Z czego samego "cięcia" było może 15 minut.
Po zabiegu lekarz dał instrukcje: brać leki przez tydzień, trzymać penisa w górze, zmieniać opatrunki dwa razy dziennie (ale oczywiście zdarzało mi się częściej jak coś źle zrobiłem)
Pierwsze godziny po zabiegu nie były takie straszne. Penis szczypał w pewnym momencie, ale zająłem się graniem na konsoli i jakoś przestałem o tym myśleć.
Zmiana opatrunku jest też raczej prostą sprawą. Po trzecim razie nabrałem wprawy, że nic mi już nie odpadało. Bez większych komplikacji doczekałem tak do kontroli po tygodniu. Lekarz stwierdził, że wszystko jest super i nie muszę nosić już opatrunków. Dał mi instrukcje jak obchodzić się teraz z penisem i co dalej robić. Z obowiązków zostało mi tylko psikanie na małego octapniseptem. Potem powiedział, że szwy powoli będą wypadać.
Dzisiaj jest 12 dzień i 4/5 szwów właśnie mi wypadało. Praktycznie nie czuje już dyskomfortu, czuje się swietnie i nie mogę się doczekać gdy w końcu będę mógl używać sprzętu.
Najgorsze według mnie był dzień ósmy i pierwszy. Pierwszy nie będę tłumaczył, bo to oczywiste. Ósmego zrobiła mi się taka oponka, że nie byłem w stanie założyć resztki napleta na żołędzia, a lekarz kazał mi tak nosić stąd moja rada:
NAJWAŻNIEJSZE JEST TRZYMANIE PENISA W GÓRZE. Trust me, olałem trochę tę radę i zrobiła mi się okropna oponka właśnie przez to. Przykleiłem na dwa dni penisa do pępka i oponka praktycznie całkowicie zniknęła.
Po drodze żyłem normalnie - wychodziłem na spacery, zakupy. Początkowo trochę chodziłem jak kowboj w westernie, ale żołądź szybko się przyzwyczaja do bycia na wierzchu (cześciowo, tak jak pisałem - nie jestem w pełni obrzezany)
Najtrudniej zdecydowanie nauczyć mi się sikać w nowych warunkach, bo jak kiedyś mocz leciał jak z wodospadu czyli prawie pod kątem 90 stopni tak teraz sikam jak wąż strażacki pod ciśnieniem. Nie ukrywam, że trochę nad tym nie panuje
No i dodatek, o którym nie myślałem: higiena. Ze stuleją często dużo moczu zostawało mi pod napletem przez co moja bielizna strasznie śmierdziała po jakimś czasie. Teraz problem zniknął całkowicie
No i aktywność fizyczna: mi lekarz pozwolił już po 7 dniach wrócić do aktywności fizycznej. Trochę byłem tym zdziwiony, ale mówił, że nie ma przeciwskazań tylko żebym nie przesadzał na starcie. Oczywiście u was w tej kwestii może być inaczej, bo czytałem, że niektórzy stopowali nawet i miesiąc czego bym nie przeżył chyba xd
Powiem na koniec tylko tyle - nie przedłużajcie tego, utnijcie stuleje i poczujcie się dobrze ze sobą!