Historia mojej stulejki + Apel

Zi00

New member
Historia dla wszystkich, którzy bagatelizują problem stulejki i zwlekają z konsultacją lekarską. Szczególnie dla rodziców.

Mając kilka latek mama zauważyła u mnie problem z napletkiem. Jak na wzorowego rodzica przystało zabrała mnie do specjalisty, który zdiagnozował stulejkę i zalecił operację. Oprócz zaleconej operacji, na którą zawsze jest czas, dał do wyboru ćwiczenia polegające na rozciąganiu napletka. Ćwiczenia polegały na smarowaniu penisa oliwką i próbowaniu ściągnięcia napletka.

Mama postanowiła spróbować naprawić problem ćwiczeniami i codziennie naciągała mi skórkę. Po jakim czasie (pewnie po kilku miesiącach) pojawiły się pierwsze efekty, a później było tylko lepiej.

Dzisiaj mam 25 lat i dzięki mojej mamie, i jej szybkiej reakcji mój członek jest normalny i zdrowy. Po stulejce nie ma żadnego śladu, a zabieg chirurgiczny przeszedł koło nosa :) (właściwie, to koło penisa). Ja natomiast tamtą historię pamiętam jak przez mgłę. Apeluję więc do wszystkich, a w szczególności do rodziców aby we wczesnych latach życia swoich pociech kontrolowały czy nie ma stulejki. Na moim przykładzie widać, że im wcześniej problem zdiagnozowany, tym lepiej. Ja teraz mam normalnego penisa i nie musiałem stresować się zabiegami chirurgicznymi w tak wczesnych latach mojego życia.

Pozdrawiam wszystkich i zachęcam "stulejkarzy" do wizyty u urologa jak najszybciej. Nie bójcie się, nie zawsze jest tak poważnie jak się wydaje. Najważniejsze to przełamać się i zrobić pierwszy krok.

Cześć :D
 

czesiek

New member
Zazwyczah w takich przypadkach dzieciak ma operacje skrocenia napletka ktorej nawet nie odczuwa i nie panieta :p
 

Buos

Member
Twój apel Zi00 jest jak najbardziej słuszny, bo w wielu przypadkach pozwoliłby na uniknięcie kontaktu z różnego rodzaju "specjalistami" w kitlach. Szkoda, że nie wszyscy rodzice zwracają na to uwagę.
 
Do góry