Dzień dobry, jestem mamą 6letniego chłopca, który w środę przeszedł zabieg częściowego obrzezania. Z zaleceń szpitalnych była tylko informacja o psikaniu octeniseptem oraz smarowaniem alantanem plus (maść). Syn wrócił do domu wieczorem z takim naklejonym plastrem, który zalecono aby zdjąć przy wieczornej kąpieli co też uczynilismy. Na wypisie nie było mowy o żadnym nowym opatrunku. Po kąpieli zaczęła się jazda bez trzymanki. Syna boli i szczypie. Sama zdecydowałam o lekkim owinięciu końcówki penisa gazikiem i na noc założyliśmy bokserki, aby syn przespał noc. Rano cyrk od nowa. Bo gaza trochę się przykleiła do żołędzia mimo maści... w ciągu dnia (piątek) chodził bez majtek, więc było lajtowo, obmywanie (na razie samą wodą) to katastrofa, bo szczypie, psikanie takie 5 na 10, maść na szwy lajtowo. Ale dzisiaj podjęłam już decyzję o dokladniejszym umyciu, bo przecież trzeba zmyć starą maść, ale syn nie daje się dotknąć... I tu pojawia się moje pytanie, czy takie chodzenie na golasa ma sens? Syn nie daje się tam w ogóle dotknąć, jest fatalnie. Nie wiem czy np. po 4ch dniach nagle założy majtki i będzie lepiej czy to się "samo" odwrażliwi czy próbować zakładać mu majtki...? Proszę o jakieś wskazówki, jesteśmy cierpliwi, to dopiero 2gi dzień, wiadomo. Kontola za ok. 6 dni