Jak w temacie, jestem ze swoją partnerka (już narzeczona i planujemy ślub) prawie 6 lat, oboje jesteśmy jeszcze przed 30, ale od 2 lat seks umarł całkowicie. Wcześniej też nie było go nie wiadomo ile, z 3-4 razy w roku i to najczęściej po alkoholu. Nie nie robimy tego z jakichś względów religijnych itp, po prostu tak wyszło. Żyje nam się naprawdę dobrze, mieszkamy razem, mamy zwierzęta i najprawde jest super, ale gdzie bym nie czytał to wszędzie mówią, że to tylko kwestia czasu bez współżycia. Jakie są wasze doświadczenia w tym temacie?