Zabieg przedłużania wędzidełka, już po, zdjęcia.

Piotr_Wrangel

New member
Od zawsze miałem problemy z krótkim wędzidełkiem, jednak początkowo uprawiając seks w gumce dawało rade. Z biegiem czasu jednak jego stan się pogarszał, na tyle że w spoczynku zsuniecie napletka było dyskomfortem (bardziej bolało niż po zabiegu!).
Wybrałem się w końcu do urologa, polecanego tu na forum, dr Dobrzańskiego, pomacał i stwierdził że trzeba ciąć. Przy okazji polecił się zastanowić nad obrzezaniem, ale stulejki nie mam więc nie namawiał.
W zeszły czwartek był zabieg, wiadomo przyjemny nie był, ale bólu się czuło, tylko że coś tam mi gmerają, znieczulenie nie było takie straszne. 20 minut i gotowe. Koszt zabiegu 200 zł (plus 50 zł za poprzednią wizytę). Następnego dnia pojechałem na zmianę opatrunku, trochę krwi się polało, i dostałem prikaz żeby próbować chodzić jak najwcześniej bez niego z już normalnie ułożonym napletkiem.
W sobotę rano parę kropel poszło ale od tego dnia chodzę już normalnie, tylko raz dziennie smaruję maścią detromecyna.
Do tej pory wyszły z 3 szwy, dziś lub jutro chce go porządnie wymoczyć to może wyjdą kolejne.
Ogólnie nic nie boli, choć w zwodzie z zsuniętym napletkiem jeszcze go nie widziałem (poczekam jeszcze z parę dni).
Nocne wzwody bolały przez pierwsze 2 noce kiedy miałem opatrunek na gołej ranie i odsłoniętym żołędziu, teraz nic nie boli.
Zdjęcia po 4 dniu;


W czwartek wizyta i ew. ściąganie szwów.
Nie ma co się bać urologów, raz dwa i po strachu.
;)
 

Piotr_Wrangel

New member
Dziś wizyta,
zdjęcie 3 szwów (3 wypadły same), prawie nie czuć!
Nie ma się czego obawiać.
Mam teraz pytanie o dalsze dbanie o ptaszka, czymś go smarować czy dać spokój?
Doktor powiedział że można detromecyną jeszcze. Jakieś wasze doświadczenia?
 
Do góry
TOPlist