Po zabiegu - ponad 2 tygodnie - WARTO

Quest

New member
Nie chciało mi się za bardzo tego pisać, ale jeżeli to może pomoże, to warto. :) Jeżeli ktoś ma problem stulejki, to nie ma na co czekać i trzeba iść rozwiązać taki problem raz na zawsze. Osobiście trochę się namęczyłem z tym ze względu na to iż za pierwszym razem lekarz upierał się że stulejki nie mam (przy wzwodzie napletek się nie odprowadzał). Jednak znajomy chirurg stwierdził że potrzebna jest plastyka, wędzidełko mam w porządku. Termin miałem na 15.01.2012, potem jednak dostałem nowy (po miesiącu) na 17.11.2011.

Samo zgłoszenie się do szpitala, zabieg i leczenie po zabiegu jest kompletnie... spoko. Przychodzę, lekarz obejrzał, pobrano mi krew ponieważ nie zrobiłem badań i odprowadzono na salę. Na następny dzień miałem mieć zabieg, niestety masa pacjentów i czekałem od 10 a miałem dopiero o 15. Znieczulenie - miałem zastrzyk w kręgosłup (i to najgorszy moment leczenia, kobita sobie trafić nie mogła i 5 razy mnie potraktowała igiełką xD) podnoszenie nóg z 3 razy i zaczęło działać, przyjemne uczucie ciepła i nie czujesz nic, kompletnie nic. Pytani czy coś czuję, ja odpowiedziałem że nie, to zostałem tylko poinformowany że jestem już cięty. Całość trwała w okolicach 10-20 minut, nie więcej. Po zabiegu spałem na sali mocno xD wiem że mnie nie można było dobudzić. Po wszystkim nic nie bolało ponieważ znieczulenie działa ok 4 godzin i to jest fajne. Na następny dzień też żadnego bólu i brak opuchlizny, niestety trzeba było się zbierać do domu a że łóżko było potrzebne to mnie wywalono :D i łaziłem po korytarzu od 9 do 16 xD i między czasie pokazała się opuchlizna. Obecnie wygląda dobrze, kilka szwów zostało i ostatnia największa opuchlizna. Ale nie ma się naprawdę czego bać, tym bardziej plastyki bo to chwila a spokój na całe życie :p
 
Do góry