po zabiegu-dzień szósty

Andrev77

New member
Witajcie,

Zabieg częściowego obrzezania miałem w zeszłą środę.

Podmywam się w roztworze z kory dębowej. Stosuję maść bepanthen oraz oczywiście kompresy. Co dzień dwa razy kąpiel po pół h, kiedy to co najmniej trzy razy delikatnie ściągam skórkę i odprowadzam. Krew nie leciała już na drugi dzień wieczorem. Zeby w ogóle leciała. Delikatny zakrzep się zrobił, mniejszy od oczka igielnego.

Została mała oponka, ale naprawdę mała. Szwy są rozpuszczalne. Dziś bez problemu ściągam napletek na sucho. Przyjaciel wygląda prześlicznie!!!


Wobec tego mam tylko kilka pytań:

Wczoraj zaczęło piec, delikatnie szczypać. Jakby znikąd przyszło. Gdy ściągam napletek żołądź jest delikatnie zarumieniony, zaczerwieniony (?). Po zabiegu w sumie było tam sino. Może to być przez wzwody? Przedwczoraj nie mogłem ich przez dłuższa chwilę opanować (jakaś maź leciała spod skóry, ale może nawet bym naparstku z tego nie uzbierał. Poza tym, kompres, gdy byłem na nocce w pracy przez 12h, co chwilę sie nią pokrywał. Delikatny smród. Teraz nie ma po niej śladu.

A może to przez to, że sie goliłem i podrażniłem żołądź spadającymi kłakami, których i tak przeciez nie było wiele. Ale wiadomo, teraz większa wrażliwość.


Szwy rozpuszczalne rozumiem same wypadają. Do kiedy one tam mają tkwić? Wypadły już dwie, zostalo chyba z 5 lub 6. Czy mam je sam delikatnie pod wodą pociągać?


Jak daleko mam ściągać tę skórę? Tylko tak żeby odkryć żołądź rozumiem. Ale czy dobrze?


Za odpowiedzi z góry dziękuję ;)
 

szymon1

New member
Masc to ci lekarz zapisal czy sam dokladasz? Szwy na razie zostaw w spokoju. Mnie pieklo po Octanisepcie ciebie po tej korze nie piecze? nie stosowalem tego, lekarz ci to zalecil? kupiles to w aptece?
 
Do góry
TOPlist