Obrzezanie całkowite . Mówię jak jest

darekk

New member
Witam.Jak większość forumowiczów mam(a raczej już miałem) problem ze stulejką.Problem doskwierał mi od kiedy pamiętam.Uniemożliwiał współżycie i utrzymanie higieny.Nieleczona wprawiała mnie w coraz to większe kompleksy.24 letni chłopak w sile wieku bez możliwości uprawiania seksu?Do tego stopnia przytłaczało mnie to że miałem stany depresyjne.Bałem się lekarzy ponieważ gdy byłem mały jeden z nich jak dla mnie zrobił mi krzywdę która zraziła mnie do nich.Zawsze wiedziałem że kiedyś i tak będe musiał udać się na zabieg.Zwlekałem zawsze znajdowałem powód.Nie mam kasy,a wytrzymam jeszcze miesiąc,a no tak musi być narazie..Przede wszystkim bałem się samego zabiegu i "Bólu" w trakcie jak i w czasie rekonwalescencji.W wieku 24 lat dokładnie wczoraj zostałem obrzezany.Co mnie skłoniło?Czemu dopiero w takim wieku?Szczerze trudno jest mi odpowiedzieć na takie pytania.Byłem już tak zamknięty w sobie i nie potrafiłem cieszyć się życiem.Stany depresyjne coraz bardziej się nasilały.Nie chciałem wychodzić ze znajomymi na imprezy,domówki itd bo i tak wiedziałem że nic nie zaliczę.Bo nie mogę...Nie miałem wsparcia.Nikt nie wiedział o moim problemie.Pewnego dnia przyszedłem z pracy i uświadomiłem sobie że moje życie może być dosłownie o niebo lepsze muszę tylko zrobić porządek z tym co mnie przytłacza.Zrobiłem pierwszy krok.Zapisałem się prywatnie na wizytę do urologa.150zł-wizyta. Diagnoza: Stulejka + duża nadwrażliwość żołędzia.Konieczne obrzezanie całkowite + plastyka wędzidełka.Zabieg za 2 tyg.Mogłem za tydzień ale nie pasowało mi.Okres 2 tyg zleciał szybko.Dzień przed zabiegiem zaczął się u mnie stres.Widziałem tylko dobre strony mojej decyzji ale zawsze jest nawet lekka niepewność jeśli idziesz pod nóż.Dzień zabiegu.Trochę deszczowo.2 godziny przed miałem posmarować się Emlą.Tak zrobilem.Zakluczam dom.Wychodzę.Wsiadam w samochód i?Burza myśli..Strach przed bólem tylko i wyłącznie.Nie przed wstydem bo wiem że lekarz widział tysiące ptaków i wiele gorsze schorzenia niż stulejka.Strach starałem się niszczyć plusami zabiegu.Po pierwsze: ZABIEG JEST NIEUNIKNIONY.Nie da się go wyleczyć w inny sposób.Przynajmniej u mnie.Po drugie chcę cieszyć się życiem.Bo mam je jedno.Większość pisze że i tak póżno zdecydowała się na zabieg.Ja zbierałem się w sobie do 24 roku życia.Po drugie wiem że podobam się dziewczyną.Nie zebym sobie wlewał hehe.Nieleczona stulejka może powodować liczne choroby a nawet raka.Można sobie wmawiać ale mnie to nie dotyczy...Do czasu.Dzisiaj zdrowie masz jutro możesz nie mieć.Dojeżdzam do kliniki.Wysiadam troche z głową w dół.No bo nie idziesz na podryw a obciąć małego.Wygrała chęć życia pełną piersią.Wchodzę.Lekarz mega sympatyczny.Od razu tematy inne niż zabieg.Tak się rozgadaliśmy że wizyta trwała ponad godzinę.Maść zrobiła swoje.Znieczulenia praktycznie nie czułem.Miałem 2 momenty gorsze.Powiem szczerze.Raz kończyło się chyba znieczulenie bo lekarz poinformował mnie że skoro boli to będzie aplikował jeszcze raz.Drugie dla mnie nieprzyjemne doznania gdy zakładał szwy.Ja z racji tego iż zabieg miałem w wieku 24 lat nadwrażliwość miałem ogromną.Przeżyłem.Lekarz pokazał mi ptaka i pokazał jak zalożyć opatrunek.Wypisał receptę i pożegnał.Wizyta kontrolna za 2 tygodnie.Zamykając drzwi od kliniki zamknąłem rozdział.Nieprzyjemny.Uczucie jakbym zrzucił plecak wypchany kamieniami.Wiedziałem że jeszcze troche przecierpie ale to już jest pryszcz przy tym że się przełamałem i to zrobiłem.Teraz gdy to piszę mija dokładnie 24h od zabiegu.Pierwsza noc nie należała do najlepszych.Oddawanie moczu nie boli.Lekarz zalecił zmianę opatrunku co 24h. Za chwilę będe to robił poraz pierwszy.Pewnie trochę sie przestraszę ale wiem że dojdzie do siebie.Jedynie przed zmianą opatrunku mam obawy co do przyklejonych częsci bandarza ale z tym dam sobie jakoś radę.Podsumowując:Nie da się nikogo zaciągnąć za uszy.Wiem po sobie.Ja potrzebowałem mieć 24 lata żeby dorosnąć i zabrać w ręce swoje życie.Dla mnie problem był tak duży że nie potrafiłem normalnie życ.Byłem cieniem.Mimo że czasem się śmiałem.Każdy z was który jest przed musi odszukać w sobie coś co go do zabiegu motywuje.Dla jednych jest to dziewczyna,bądz chęć jej poznania.Dla innych lęk przed powazniejszymi chorobami itd.Dla mnie jak już napisze po raz któryś:CHĘĆ ŻYCIA PEŁNĄ PIERSIĄ I NIE ZAŁOWANIA JUŻ ŻADNEGO STRACONEGO DNIA NA ROZMYŚLANIU. CHłopaki jeśli któryś z was będzie sie wahał bądz będzie potrzebował rozmowy to dawajta na priva.Ja dzisiaj zmieniam pierwszy raz opatrunek i zaczynam myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie.Ból jest chwilowy radość czerpać mozna po tym zabiegu przez prawie całe życie.Trzymajcie się.
 

Scotty

New member
Cześć :)

Chyba tego potrzebowałem, zdecydowałem się że w tygodniu idę do lekarza, najgorsze jest to, iż mam 22 lata i ten sam problem. Naprawdę dobrze jest poczytać opinię innych ludzi, zmotywowało mnie to do działania, przede wszystkim chodzi o zdrowie, poczytałem o tym i konsekwencje tego mogą być bardzo przykre, a tego chcę uniknąć. Dlatego dzięki jeszcze raz za motywator.

Pozdro.
 
Do góry
TOPlist