• Cytatów używajcie tylko jeżeli jest to potrzebne! Jeżeli chcecie komuś odpisać używajcie @ z nazwą użytkownika.

Ilu jest tu homo/bi xD?

arek a

Active member
Nie jesz, żeby zrobić kupę, tylko żeby żyć.
Współźyjesz z miłości i dla miłości, a owocem tej miłości moźe być dziecko, człowiek, który nie zawsze w każdym wspóżyciu musi się począć, jeśli nie planujesz dziecka.
Ale poczęcie człowieka jest najważniejsze i jego źycie w tym sensie, że żadna przyjemność nie powinna być ważniejsza od człowieka. Jeśli bliskość i doznania seksualne są dla nas ważniejsze niż człowiek, który nieplanowany się począł, to może zaistnieć pokusa, aby pozbyć się niechcianego dziecka poprzez zabicie go w wyniku aborcji, a to prowadzi do degradacji i upadku człowieka.
 

wirtutimilitari

New member
Twierdzisz, że prokreacja jest najważniejszą funkcją seksualności. Na poparcie tej tezy piszesz teraz, że życie człowieka jest ważniejsze od przyjemności i że nie powinno się zabijać niechcianych dzieci. To jest jednak argument dotyczący wartości życia i aborcji, a nie argument pokazujący, dlaczego prokreacja miałaby być najważniejszą funkcją seksualności.
Z faktu, że seks może prowadzić do poczęcia dziecka, wynika jedynie, że prokreacja jest jedną z jego funkcji i że jej skutki mogą być bardzo istotne. Nadal nie wyjaśniłeś jednak, dlaczego miałaby być ważniejsza od funkcji emocjonalnych, budowania więzi, bliskości czy relacji między partnerami.
Innymi słowy: przechodzisz od tezy „prokreacja jest najważniejszą funkcją seksualności” do tezy „życie człowieka jest bardzo ważne”. Z tą drugą można się zgadzać, ale ona sama nie dowodzi jeszcze pierwszej.
Ponieważ od kilku odpowiedzi nie odnosisz się do tego pytania, tylko zmieniasz temat na wartość życia i aborcję, uznaję, że nie chcesz lub nie potrafisz uzasadnić swojej pierwotnej tezy. W tej sytuacji nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji.
 

arek a

Active member
Funkcje emocjonalne, budowanie więzi bliskości itd.są bardzo ważne, ale mają tylko wtedy sens, jeśli prowadzą do owocu tej miłości, czyli dziecka.
Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdyby każda para ograniczałaɓy się do seksu bez poczęcia poprzez antykoncepcję, ludzki gatunek wyginąłby.
Ja nigdzie nie stwierdziłem, że za każdym wspóżyciem musi dojść do poczęcia.
W pierwszym, czy drugim poście napisałem, że wspóżycie służy też do "cementowania" związku małżeńskiego, czyli tego o czym Ty sam pisałeś: budowanie więzi...
 

wirtutimilitari

New member
Mam wrażenie, że cały czas zakładasz coś, czego właściwie nie uzasadniłeś: że możliwość prokreacji jest tym, co nadaje relacji najwyższą wartość albo wręcz sens. Dla mnie to nie wynika ani z biologii, ani logicznie z samego faktu, że gatunek musi się rozmnażać, żeby przetrwać.
Biologia wyjaśnia, skąd bierze się popęd seksualny i dlaczego reprodukcja jest potrzebna dla istnienia gatunku. Nie odpowiada jednak na pytanie, jak ludzie powinni oceniać wartość relacji, bliskości czy miłości. To już jest kwestia filozoficzna i światopoglądowa.
Dlatego nie przekonuje mnie sprowadzanie seksualności głównie do funkcji reprodukcyjnej. W praktyce prowadzi to do wniosku, że relacje osób bezpłodnych, starszych albo takich, które nie chcą lub nie mogą mieć dzieci, są w pewnym sensie „niepełne” czy mniej wartościowe. A przecież większość ludzi intuicyjnie uznaje, że takie relacje nadal mogą być pełne miłości, oddania, bliskości i sensu.
Mam też wrażenie, że w Twoim podejściu dziecko staje się czymś, co dopiero usprawiedliwia więź między ludźmi. Ja patrzę na to odwrotnie: dziecko może być jednym z owoców miłości, ale nie jedynym powodem, dla którego relacja ma wartość.
Miłość może budować człowieka emocjonalnie, dawać poczucie bezpieczeństwa, uczyć odpowiedzialności, tworzyć trwałą więź i wspólnotę życia. Trudno mi uznać, że wszystko to miałoby być „bez sensu” tylko dlatego, że nie prowadzi do prokreacji.
 

arek a

Active member
Człowieku, nie da się jaśniej wyjaśnić tego, o czym już pisałem. Odnoszę wrażenie, że w kółko zadajesz te same pytania, na które ja w kółko Ci odpowiadałem.
Masz problem ze zrozumieniem sensu mojego przekazu, z całym szacunkiem, ale przeczytaj sobie jeszcze raz albo dwa razy powoli, to może w końcu zrozumiesz.
 

wirtutimilitari

New member
Rozumiem, co piszesz. Problem nie polega na tym, że Cię nie rozumiem, tylko na tym, że od kilku postów nie odpowiadasz na pytanie, które zadaję. Wyjaśniasz, dlaczego prokreacja jest ważna, a nie dlaczego jest najważniejszą funkcją seksualności. To są dwie różne tezy.
Gdy zwracam Ci na to uwagę, zamiast przedstawić argument, sugerujesz, że nie umiem czytać ze zrozumieniem. Tyle że powtarzanie tej samej tezy nie jest jej uzasadnieniem.
Od kilku odpowiedzi proszę o argument pokazujący, dlaczego z faktu, że ludzie muszą się rozmnażać, wynika nadrzędność prokreacji nad innymi funkcjami seksualności. Nie otrzymałem takiego argumentu. Otrzymałem jedynie kolejne powtórzenia tego samego założenia.
Na tym polega różnica między przedstawieniem stanowiska a uzasadnieniem stanowiska. Skoro nie potrafimy przejść tego etapu, zakończmy dyskusję.
 

arek a

Active member
Czy jest to dla Ciebie zrozumiale, że gdyby teoretycznie wszyscy ludzie na ziemi unikaliby poczęcia dziecka i ludzie przestaliby się rodzić, to by nas nie było?, pisałem już o tym wyżej. Ten argument nie trafia do Ciebie dlaczego trzeba poczynać nowe życie i rodzić?
Jeśli chodzi o bezpłodne związki, to wiadomo, że pozostaje im tylko i aż bliskość w akcie małżeńskim bez poczęcia i nie umniejsza im to w niczym, że nie mogą mieć potomstwa nie z własnej winy.
Prokreacja jest funkcją seksualności, ale też jej skutkiem i owocem.
 
Ostatnia edycja:

wirtutimilitari

New member
Tak, rozumiem ten argument. Oczywiście gdyby wszyscy ludzie przestali mieć dzieci, gatunek ludzki by wyginął. Nigdzie temu nie przeczę.
Problem polega jednak na tym, że ten argument pokazuje jedynie, że prokreacja jest konieczna dla przetrwania gatunku, a nie że jest najważniejszą funkcją seksualności dla każdej relacji i każdego człowieka.
Analogicznie: jedzenie jest konieczne dla przetrwania gatunku i jednostki, ale nie oznacza to, że każdy posiłek ma przede wszystkim służyć maksymalizacji przeżycia. Jedzenie pełni też funkcje społeczne, kulturowe i daje przyjemność.
Podobnie seksualność u ludzi pełni wiele funkcji jednocześnie: reprodukcyjną, emocjonalną, więziotwórczą i społeczną. To, że jedna z nich jest niezbędna dla istnienia gatunku, nie dowodzi jeszcze jej nadrzędności nad pozostałymi.
Zresztą sam przyznajesz, że związki bezpłodne nie są mniej wartościowe i że bliskość małżeńska ma dla nich pełny sens. To właśnie pokazuje, że wartość relacji nie zależy wyłącznie od możliwości poczęcia dziecka.
Dlatego nadal uważam, że wykazałeś, iż prokreacja jest ważną funkcją seksualności, ale nie wykazałeś, dlaczego miałaby być funkcją najważniejszą.
 
Ostatnia edycja:

arek a

Active member
To że prokreacja jest funkcją najważniejszą, wykazałem to już chyba w każdym poście, dlaczego?, też to wielokrotnie uzasadniałem.
Nie mam w tej kwestii nic więcej do powiedzenia.
Mogę jeszcze dorzucić kwestię przyjemności zmysłowej, która musi temu towarzyszyć, aby zachęcić nas do wspóżycia i przetrwania.
Gdyby seks, jedzenie, picie nie byłyby przyjemne, to też byśmy wymarli, bo ptrzebny byłby do tego wielki heroizm i wysiłek ze strony człowieka, aby przetrwać, skoro miałoby to być przykre i nieprzyjemne.
Tutaj swoją rolę odgrywa dopamina (hormon przyjemności), która dostarcza nam przyjemnych bodźców w czasie trwania stosunku, czy przy innych czynnościach zmysłowych, które wykonujemy, jak jedzenie, picie itp.
Tu mogę wrócić do pierwszych stwierdzeń z mojej strony, że żródlem tych wszystkich przeżyć jest miłość do siebie i drugiego człowieka, która powinna temu wszystkiemu towarzyszyć, bo jak jej nie ma, to też żyć się nie chce.
Jesteśmy ludźmi, którzy potrafią kochać, zwierzęta nie potrafią kochać, co najwyżej potrafią przywiązywać i przyzwyczajać się do człowieka.
 
Ostatnia edycja:

wirtutimilitari

New member
Rozumiem, że uważasz prokreację za bardzo ważną funkcję seksualności i nigdzie temu nie przeczę. Problem polega jednak na tym, że cały czas argumentujesz za tezą, że prokreacja jest konieczna dla przetrwania gatunku, a nie za tezą, że jest najważniejszą funkcją seksualności.
To są dwie różne kwestie.
Fakt, że bez rozmnażania ludzkość by wyginęła, pokazuje znaczenie prokreacji z perspektywy biologicznej. Nie pokazuje jednak jeszcze, dlaczego miałaby ona być najważniejsza dla każdej relacji i każdego człowieka.
Sam zresztą przyznajesz, że związki bezpłodne nie są mniej wartościowe i że ich bliskość ma sens mimo braku możliwości poczęcia dziecka. To sugeruje, że wartość relacji nie zależy wyłącznie od funkcji reprodukcyjnej.
Podobnie argument o dopaminie i przyjemności seksualnej pokazuje mechanizmy biologiczne związane z reprodukcją, ale nadal nie wyjaśnia, dlaczego funkcja reprodukcyjna miałaby być nadrzędna wobec funkcji emocjonalnych, więziotwórczych czy społecznych.
Mam wrażenie, że Twoje stanowisko opiera się na dodatkowym założeniu światopoglądowym: że przekazywanie życia jest najwyższą wartością, a więc również najważniejszym celem seksualności. To byłby już argument filozoficzny lub religijny, który można przedstawić i bronić. Natomiast sam fakt, że gatunek musi się rozmnażać, nie wystarcza jeszcze do wykazania tej nadrzędności.
Dlatego nadal uważam, że wykazałeś, iż prokreacja jest bardzo ważną funkcją seksualności, ale nie wykazałeś, dlaczego miałaby być funkcją najważniejszą.
 

Lubelski

Active member
Jeżeli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to wytłumaczę Ci że ,,przede wszystkim" oznacza, że "coś", a w tym przypadku "ktoś" czyli człowiek, jest najważniejszy.
Jego poczęcie i narodziny są najważniejsze w akcie seksualnym, bo tylko wtenczas może czerpać radość i szczęście z życia, także z seksu jeśli żyje i jest, a który nie zawsze musi zakończyć się poczęciem dziecka.
Chłopie...ty myślisz system kościoła katolickiego...miłość to nie tylko zobowiązania, papierek by udowodnić systemu, że sie kocha...spłodzić dziecko tak łatwo, a je wychowaj na porządnego człowieka to dopiero sztuka, i utrzymać rodzinie, zapewnić bezpieczeństwo...ja wiem po sobie że, nigdy dziecka nie będę mieć bo...mnie po prostu na nie nie stać i stać nie będzie , mimo że jestem płodny mam, bardzo zdrową spermę w 100% jak robiłem badania czy jestem płodny to, małem milion plemników płodnych ...wychowanie dziecka to koszt 330 tysiące przez 18lat to, tylko szacunkowa kwota...z moich znajomych, przyjaciół to najwięcej znam...samotne matki i ojców, może jedno małżeństwo co mają córke 13lat...są w małżeństwie 15lat...ogólnie w Polska króluje z nawiękasza liczba rozwodów w europie...zresztą małżeństwo wszystko psuje😝nigdy tego błędu nie popełnie by udowodnić że kocham, brać ślub...chyba że mi się coś odmieni i zmianie zdanie ale nie w tym życiu...każdy może kochać kogo chce i...nic nam do tego!
 
Do góry