Dzień po, lekkie obawy :/

Kdk

New member
Witam, nosiłem sie już długo z zamiarem zabiegu. W końcu udałem sie na zabieg, po konsultacjach z urologiem, dok. Pietrasa, który odradził mi plastykę napletka ponieważ po zagojeniu miałby on nieestetycznie wyglądać. Zdecydowałem się na obrzezanie częściowe. Pan doktor ładnie narysował mi na kartce, ze wytnie zawąski pierścień i zszyje spowrotem a po zabiegu jak dobrze pójdzie to żołądź będzie się jeszcze normalnie chował lub trochę był odsłonięty. Ja miałem stulejkę częściową, bez wzwodu mogłem spokojnie zciagnąć napletek, w wzwodzie było to raczej nie mozliwe, ale napletek schodził do połowy żołędzia.

Sam zabieg nie powiem był dość bolesny, znieczulenie miejscowe jakoś srednio działało a powiedziano mi, że więcej nie można go podać więc zacisnąłem zęby i jakoś dotrwałem do końca.

Tak to wygląda teraz, dzień po zabiegu:




Jak widać jeszcze delikatnie krwawic zaczęło przy zmianie opatrunku oraz troszke pobolewa.

Martwi mnie jednak bardziej ilość pozostawionego napletka :( Czy po zejściu opuchlizny wsunie się on bardziej na żołądź?? Na rysunku Pana doktora zupełnie inaczej to wyglądało :/ Nie chcę jeszcze ściagać skóry za bardzo aby zerknąć na szwy ale wydaje mi się też, że został mi usunięty cały napletek wewnętrzny i właśnie to mnie najbardziej martwi bo chciałem zachować go jak najwięcej :/

I ostatnie pytanko, czy urolog bez obejrzenia penisa w wzwodzie mógł określić która część napletka była za ciasna w przypadku gdy bez wzwodu napletek zsuwał sie normalnie?? Czy po prostu ciachnął mnie "na pałę" :/

Pozdrawiam
 

Calix1609

New member
Nie martw sie... to dopiero pierwszy dzień, opuchlizna zejdzie to dopiero zobaczysz jak jest. Po co się przejmować jak i tak już "po ptokach"? :d Wg mnie wygląda bardzo dobrze. U mnie napletek po obrzezaniu zakrywa tylko krawędź żołędzia i tyle. Poboli i przestanie :) Głowy do góry :D
 

Kdk

New member
Na jakość zabiegu narzekał nie będę bo wygląda ok. Ale strasznie mnie denerwuje to, że uzgodniłem z lekarzem jedno a on zrobił drugie i ciachnął mnie jak chciał...
Poszedłem z tym prywatnie bo mój ptak jest dla mnie ważny (jak dla wszystkich) i chciałem by był zrobiony tak jak ja sobie tego życzę. Zdecydowałem się na obrzezanie częściowe właśnie po to aby zostawić napletek wewnętrzny, gdybym miał go całkiem usunąć to zrobiłbym sobie całkowite. A dziś udało mi sie odsłonić żołądź do samego spodu i nie mam zostawione ani milimetra napletka wewnętrznego, zewnętrzny jest przyszyty przy żołędziu..

No zobaczymy, nic już nie zrobię, bo przecież przyszyć z powrotem nie przyszyję, ale strasznie mnie to męczy i obawiam się że utracę dużo "czucia" przy stosunku.
Nie ukrywam też, że z kobietami mi idzie bardzo średnio i masturbacja też jest dla mnie jakąś częścią radzenia sobie a bez napletka wewnętrznego nie będzie to juz takie proste.

Więc ogólnie jestem zły i wściekły, mam 23lata, tyle czasu zbierałem się w sobie, czytałem, odkładałem kasę, żeby mój sprzęt był należycie potraktowany a wyszło jak zawsze...
Ja osobiście jestem podłamany tym aktem, i to dość mocno, ciężko mi się z tym pogodzić bo wiele czytałem i wszędzie pisało, że kompletne usunięcie napletka wewnętrznego jest najbardziej rdykalnym obrzezaniem i pozbawia najwięcej czułości penisa :(

Czy wycięcie całego napletka wewnętrznego z połową zewnętrzenego to jeszcze wogóle obrzezanie częściowe czy już całkowite??

A co do samego stanu ptaka na dzień 2.
Krwawienia żadnego już nie ma, delikatny krwiaczek przy wędzidełku ale to chyba normalne i powinno zejść normalnie.
Noc też już lepsza, przed spaniem woreczek z lodemna jajka i dopóki nie stopniał spałem jak dziecko, dopiero o 4 obudził mnie wzwód, ale normalnie wstaje o 5 to niewiele straciłem ;)
Spróbuję dziś ptaka wykąpać bo wczoraj to się jeszcze bałem go z krwawieniem gdziekolwiek maczać.

Calix a u ciebie widzę, że urolog zostawił napletek wewnętrzny.
 
Ostatnia edycja:

404notfound

New member
Witaj :)
Opuchlizna to normalna rzecz, ja chyba też miałem mieć obrzezanie częściowe, a wyszło coś innego, być może nie było innej możliwości. Kolegę spróbuj wykąpać w rumianku (łagodzi ból) krew przy zmianie opatrunku to normalna rzecz. A masz może tzw.oponkę? Najgorsze jest parę pierwszych dni, wiem bo przez to przechodzę, ja byłem cięty półtora tygodnia temu :)
Trzymaj się kolego!!!
 

Kdk

New member
Krwawienie już praktycznie nie występuje, staram sie ograniczać wzwody do minimum, wieczorem worek z lodem na jajka i spać ;) Czy mam oponkę ciężko powiedzieć. Jak na razie zsunąłem napletek aż za samą żołądź ale wydaje mi się, że jeszcze troszkę luźnego napletka zostało. Pod opuchlizną przez napletek można wyczuć taki pierścień twardszy, ale nie wiem czy to oponka. Postaram się jutro całkowicie zsunąć napletek i będę mógł dokładnie to ocenić. Narazie wszystko jest dość świeże a samo naciąganie sprawia dość duży dyskomfort i ból więc poczekam z tym do jutra i na spokojnie spróbuję się przełamać. Nie powiem bo ból to nie jakiś wielki problem, mam po prostu stracha żeby gdzieś czegoś nie urwać ;)

Sama rana wygląda ładnie, praktycznie bez żadnych strupów itp, jak na moje oko bardzo ładnie.

Opatrunek narazie zmieniam rano i wieczorem, pryskając sprayem i smarując maścią. Myślę, że opatrunek powoli przestaje być potrzebny bo i tak cała rana chowa się za napletkiem ale żołądź jest jeszcze tak wrażliwa, że chyba nie dałbym rady poruszać się z wolnym ptakiem ;)

Ile u was mniejwięcej trwało hartowanie żołędzi?? Tak by już można było jej dotknąć w miarę komfortowo??
 

roffi1994

Member
To chyba różnie jest ja np zacząłem to robić jeszcze przed zabiegiem, wcześniej bałem się zsuwać napletek bo myślałem, że potem go nie naciągnę i będzie wielki problem jednak miesiąc temu po pierwszej wizycie u lekarza zacząłem to robić i hm 5 min dziennie mi starczało aby zacząć go przyzwyczajać i teraz już nie mam takiego problemu z dotykiem, bardziej czuję łaskotanie heh Przynajmniej po zabiegu nie będzie aż takiego problemu :p
 

Kdk

New member
Ja swojego też trochę ponosiłem i do dotyku przyzwyczajałem ale w opatrunku cały czas jest wilgotny więc i bardzo wrażliwy ;)

Dziś zsunąłem cały napletek, przynajmniej tak mi się wydaje ;) Poleciało troszkę ropki, ale ogólnie wyglada ok, opatrunek miałem cały dzień i noc i tylko kropelka krwi w nim była a w nocy trochę się namęczyłem mimo lodu... :/

Opuchlizna nadal jest spora i ta sina skóra po znieczuleniu też jest dość wrażliwa i dotyk czy uciskanie jej nie jest komfortowe. Czekam na dalszy rozwój, mam nadzieję, że ból troszkę zelży, niby nie jest jakiś silny ale jednak cały dzień ten dyskomfort bo gacie uciskają małego i opatrunek trochę.

Jedyne co zauważyłem to to, że pod linią ciecia i szwami mam takie twardsze zgrubienie, pierścień do okoła penisa, nie jest to części tej całej opuchniętej skóry tylko coś wyraźnie twardszego. Nie widać tego gołym okiem bo jest tak jakby pod skórą na trzonie bardziej już.

Przetrwać jeszcze parę nocek i myślę, że będzie już z górki ;)
 

tanami33

New member
Jedyne co zauważyłem to to, że pod linią ciecia i szwami mam takie twardsze zgrubienie, pierścień do okoła penisa, nie jest to części tej całej opuchniętej skóry tylko coś wyraźnie twardszego. Nie widać tego gołym okiem bo jest tak jakby pod skórą na trzonie bardziej już.
Wiem o co chodzi. Spokojnie, wchłonie się tylko potrzeba czasu :)
 

Kdk

New member
Dzień piąty ;)

Wciąż dość duża opuchlizna, naleptek napuchnięty jak bańka. Zmieniło się jedynie to że już w duzo większym stopniu pokrywa żołądż, praktycznie w całosci jedynie czubeczek wystaje. Całą ranę zakrywa napletek. Zsunięcie go to duży ból. Z rany leje się trochę ropy. Krwawienie jedynie delikatne z wędzidełka. Samo wędzidełko strasznie wrażliwe, właściwie to chyba podczas wzwodów jeszcze jedynie wedzidełko mnie pobolewa. Codziennie dezynfekuje i smaruję maścią. Nie wie czy opatrunki mają sens skoro prawie cały żołądź pokryty jest napletkiem.

Ropa to normalny objaw?? Ropa niestety nie ma jak uchodzić, wypływa dopiero jak naciagne napletek.
Nie potrafię nadal do końca naciagnąć napletka bo po prostu boli jak cholera, głównie na szwach. Sama rana nie wyglądaźle, właściwie to nawet nie widać zadnej rany tylko szwy same.

Myślicie, ze wszystko jest ok??
Po jakim czasie powinna mi zejść ta bańka z napletka?? Oraz czy ropienie jest rzeczą naturalną??
 

Kdk

New member
Mała aktualizacja, obraz po dniu 6:





Jak widać wszystko wygląda dość świeżo :/

Sączy się ropa, cały czas delikatnie krwawi w okolicach szwów a wędzidełko wygląda jakoś krzywo.
Do tego mam chyba problem z oponką, to ona uniemożliwia mi ściaganie napletka, każde zsunięcie to duży ból.

Całość pryskam sprayem i przecieram dwa razy dziennie, moczę podczas kąpieli i smaruję przepisaną maścią.

Jak to wygląda?? Jak oglądałem zdjecia to po tygodniu wacki wyglądały już w miarę ok a u mnie to ciągle świeże jest i się sączy :/
 

tanami33

New member
Mówiąc szczerze ciężko mi powiedzieć czy to wygląda OK czy nie. Ja po tygodniu miałem już w dużej części zagojone, ale jak wiadomo każdy organizm jest inny. Jeśli się martwisz to przejdź się do lekarza, ewentualnie poczekaj jeszcze parę dni ^^
 

mobydick

New member
dokładnie, u każdego inaczej
u mnie opuchlizna na górze zeszła 12 dnia i wtedy napletek nasunął się na główkę
a krwawienia i ta wydzielina żółta (to raczej nie ropa) na dole przy wędzidełku skończyła się sączyć 22 dnia...
daj mu odpoczywać i nie męcz;p nie szukaj oponki na tym etapie
 

Kdk

New member
Byc moze wplyw na tempo gojenia ma to, ze u mnie od pierwszego dnia rana byla i jest schowana za napletkiem, odrazu po zabiegu nasunal sie na zoladz zakrywajac cięcie. Myślę, że taka rana chyba wolniej sie goi niz taka ktora "oddycha"
 

Kdk

New member
Dzisiejsza zmiana opatrunku, opuchlizna z jednej strony wciąż się utrzymuje, wydaje mi się, ze to po znieczuleniu. Mam nadzieję, że niebawem się wchłonie bo tylko w tym miejscu została, reszta zeszła.

Dziś zaobserwowałem, ze puścił mi jeden szew a drugi się poluzował ale rana w tym miejscu nie jest otwarta, jest zasklepiona więc może nie pęknie.

Wyglada na to, że wszystko się goi tylko po prostu powoli, pomału widać, że sie zrasta, krew coraz mniej sie sączy, widocznie mój pisior potrzebuje czasu i spokoju by dojść do siebie ;)

Obwiam się tylko o te dwa szwy ale jeśli do tej pory rana sie nie otworzyła to moze uda mi się utrzymać ten stan :)
 

Kdk

New member
Dziś podczas kąpieli wypłukałem kolejne dwa szwy :/ Na razie rana nie wygląda jakoś dziwnie ale z jakiegoś powodu te szwy puszczają przecież :/

Przynajmniej ponad połowa rany wygląda ok bo do drugiej połowy ciężko się dostać przez tą cholerna opuchliznę z jednej strony.

Wydaje mi się, że jeden puścił z wędzidełka.

Pójście do lekarza chyba nie ma sensu bo nawet jeśli pójdę to przecież nie będzie szył tylko każe czekać aż się wszystko zaleczy. Mylę się??

Jakieś porady żeby reszty szwów nie pogubić??
 

Kdk

New member
Kontynuując monolog.

Wygląda na to że wszystko po malutku się goi, rana wygląda już całkiem ok, tylko w jednym miejscu mam taką jakby dziurę, wydaje mi się, że po prostu szew rozciął skórę a że jest to właśnie na tej opuchliźnie z jednego boku to właśnie taka dziurka się zrobiła i dość długo to miejsce krwawiło, rana się nie rozeszła, po prostu w miejscu szwu taka dziura została. Widać, ze już się wypełnia więc jest ok.
Sama opuchlizna też maleje, w żółwim tempie ale wydaje sie mneisza, bez bólu zdejmuje już napletek w spoczynku, w wzwodzie jeszcze nie próbowałem bo jak mówiłem wszystko powoli się goi więc nie chcę niczego rozerwać.

Ogólnie to jak do tej pory wypadło mi z 8 szwów, bardziej wyrwało bo wypadły całe, nie rozpuszczone. Mimo to rana widać, że trzyma się i nigdzie się nie otwarła, myślę, że już się nie otworzy. Zostało mniej szwów do rozpuszczenia.

No nic, pozostało mi czekać, bardzo jestem ciekaw jak to w wzwodzie będzie pracowało, ale wolę poczekać i mieć pewność że nic nie pęknie ;)
Żadnej oponkijak do tąd nie zaobserwowałem, napletek spokojnie nasuwa się na żołądź, bez najmniejszych problemów. Zakrywa ponad połowę żołędzi, a wydaje mi się, że jak szwy opuchlizna itp zejdą to zakryje prawie całą tylko sam czubek będzie odsłonięty.


A no i ostatni problem, sikanie ;) O ile sama czynność w sobie jest ok o tyle początek i koniec siku skutecznie oblewa mi płytki...
Czy po pewnym czasie to się unormuje i sik od początku do końca będzie leciał tam gdzie zechce?? ;)
 

oxis

Member
Na jakość zabiegu narzekał nie będę bo wygląda ok. Ale strasznie mnie denerwuje to, że uzgodniłem z lekarzem jedno a on zrobił drugie i ciachnął mnie jak chciał...
Poszedłem z tym prywatnie bo mój ptak jest dla mnie ważny (jak dla wszystkich) i chciałem by był zrobiony tak jak ja sobie tego życzę. Zdecydowałem się na obrzezanie częściowe właśnie po to aby zostawić napletek wewnętrzny, gdybym miał go całkiem usunąć to zrobiłbym sobie całkowite. A dziś udało mi sie odsłonić żołądź do samego spodu i nie mam zostawione ani milimetra napletka wewnętrznego, zewnętrzny jest przyszyty przy żołędziu..

No zobaczymy, nic już nie zrobię, bo przecież przyszyć z powrotem nie przyszyję, ale strasznie mnie to męczy i obawiam się że utracę dużo "czucia" przy stosunku.
Nie ukrywam też, że z kobietami mi idzie bardzo średnio i masturbacja też jest dla mnie jakąś częścią radzenia sobie a bez napletka wewnętrznego nie będzie to juz takie proste.

Więc ogólnie jestem zły i wściekły, mam 23lata, tyle czasu zbierałem się w sobie, czytałem, odkładałem kasę, żeby mój sprzęt był należycie potraktowany a wyszło jak zawsze...
Ja osobiście jestem podłamany tym aktem, i to dość mocno, ciężko mi się z tym pogodzić bo wiele czytałem i wszędzie pisało, że kompletne usunięcie napletka wewnętrznego jest najbardziej rdykalnym obrzezaniem i pozbawia najwięcej czułości penisa :(

Czy wycięcie całego napletka wewnętrznego z połową zewnętrzenego to jeszcze wogóle obrzezanie częściowe czy już całkowite??

A co do samego stanu ptaka na dzień 2.
Krwawienia żadnego już nie ma, delikatny krwiaczek przy wędzidełku ale to chyba normalne i powinno zejść normalnie.
Noc też już lepsza, przed spaniem woreczek z lodemna jajka i dopóki nie stopniał spałem jak dziecko, dopiero o 4 obudził mnie wzwód, ale normalnie wstaje o 5 to niewiele straciłem ;)
Spróbuję dziś ptaka wykąpać bo wczoraj to się jeszcze bałem go z krwawieniem gdziekolwiek maczać.

Calix a u ciebie widzę, że urolog zostawił napletek wewnętrzny.
Pamiętaj, że 90% satysfakcji z seksu to kwestia nastawienia i tego, co masz w głowie, a nie członek.
Orgazmu doświadczysz nawet bez wewnętrznego napletka.Potrwa to może trochę dłużej i będzie wymagało więcej starań, ale po ciężkiej pracy nagroda zawsze bardziej cieszy. Staraj się odkrywać dobre strony "po obrzezaniu" i ciesz się seksem i masturbacją.
Strata wrażliwości penisa musi być zastąpiona wyostrzeniem wyobraźni seksualnej. To działa! Przy masturbacji skupiasz się na tym, co cię najbardziej podnieca i delektujesz się tym obrazem. Jeśli użyjesz do tego dobrego nawilżenia, to masturbacja będzie tak samo satysfakcjonująca jak dawniej. A może być nawet lepsza, bo będziesz zmuszony poświęcić sobie więcej czasu, starań,uwagi.Być może kiedyś robiłeś to w kilka minut, byle szybciej mieć to z głowy i rozładować się. Teraz odkryjesz, że zasługujesz na pieszczoty i trochę więcej uwagi. Taka masturbacja "rozszerzona" to dobry trening przygotowujący do seksu z kobietą.
Żeby mieć szczęśliwe życie seksualne, trzeba polubić swoje ciało i zaakceptować je takim, jakie jest w tej chwili.
(Inna sprawa, że warto byłoby zapytać lekarza, dlaczego zrobił inaczej niż się umawialiście.Może były jakieś racjonalne powody?)
 

Kdk

New member
Więc kolejna aktualizacja.

Rana się zagoiła, wszystko wygląda ok, zostały tylko dwa szwy w wędzidełku. Powiedziałbym, że efekt końcowy mnie sadysfakcjonuje. Odkryta do połowy żołądź jakoś nie przeszkadza i wogóle jest ok.
Problem jednak w tym, że nadal jest ciasno :(

Nic się praktycznie nie zmieniło, dalej w spoczynku mogę ściagnąć napletek a w wzwodzie jest cholernie ciężko :( Napletek wewnętrzny jest luźny, czuć wyraźnie, że nic się tam nie ciągnie, głównie ciasna jest blizna, napletek zewnętrzny jeszcze jako tako myślę, że by mógł być ale właśnie w miejscu blizny zrobił się mały pierścień i po prostu nie pozwala na zsunięcie napletka.

I teraz Panowie co robić?? :( Poszedłem na zabieg aby zrobić z tym porządek, nie męczyć się przez pół roku ćwiczeniami itp. A rezultat z tego żaden :/
Smarować bliznę czymś?? Rozciągnie się trochę czy raczej nie ma szans?? Doradźcie coś :/
 
Rozpoczęty przez Podobne tematy Forum Odpowiedzi Data
D 6 dzień po zabiegu - czy jest się czym martwić? Zdjęcia. Stulejka 10
R 6 dzień po zabiegu plastyki Stulejka 2
C Zerwane szwy - 6 dzień po zabiegu plastyki Stulejka 2
0 8 dzień po zabiegu Po zabiegu obrzezania 11
J 4 dzień po zabiegu do oceny Stulejka 22

Podobne tematy

Do góry