• Cytatów używajcie tylko jeżeli jest to potrzebne! Jeżeli chcecie komuś odpisać używajcie @ z nazwą użytkownika.

Czy brak seksu w związku to faktycznie zawsze bomba z opóźnionym zapłonem?

matka83

Member
Nie jestem w stanie wypowiedzieć się w imieniu wszystkich kobiet, ale patrząc po sobie to nie jest raczej kwestia wieku, tylko tego jak długo jest się w związku, jak w tym związku się układa, czy chce się mieć dzieci czy już nie. Ważny jest też stan zdrowia Boni to czy kobieta nie jest przemęczona obowiązkami domowymi. Ja jestem z moim mężem 20 lat po ślubie a razem 25 lat i nawet teraz robimy to częściej niż kolega. A na początku związku, w fazie takiego zakochania ( która u nas trwała dobrych parę lat) to tak naprawdę szukalo się każdej możliwej okazji żeby to robić 😉 potem jak planowaliśmy dzieci to też odczuwałam większą ochotę. Teraz wraz z wiekiem i długością związku wiadomo że te potrzeby są dużo mniejsze, ale nadal robimy to regularnie chociaż raz na 1-2 tyg. Są okresy gorsze np jak pojawiają się jakieś problemy ( na mnie najgorzej działaja sytuację, kiedy np dziecko choruje), albo jak jesteśmy przepracowani. Ale.mimo to staramy się podtrzymywać również tę więź fizyczną. Jesteśmy oboje już dawno po 40tce i powiem tak - nie wyobrażam sobie mojego męża w wieku niespełna 30 lat aby mógł normalnie funkcjonować bez seksu. Wydaje mi się że zdrowy facet jednak tego potrzebuje. Więc tu w przypadku kolegi chyba sugerowałabym.jakies badania hormonalne ( zarówno u niego jak i narzeczonej).
 

matka83

Member
Dodam jeszcze że jeżeli mężczyźni chcą, aby ich partnerki ( zwłaszcza w długoletnich związkach) miały na to ochotę, to warto dzielić się obowiązkami domowymi, żeby nie czuly się tym przytłoczone, bo to chyba najbardziej odbiera ochotę na seks. I szanować je, traktować je z czułością i troska przez cały dzien, a nie tylko przez chwilę wieczorem w łóżku jak się poprostu coś chce 😉 tylko tyle i aż tyle
 

Łukasz98

Active member
Moim zdaniem tu nie ma łatwych i prostych odpowiedzi.

W swoim życiu miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami, na różne tematy. Poznałem między innymi chłopaka po dwudziestce, który określał się jako aseksualny. Nigdy nie czuł pociągu ani do kobiet, ani do mężczyzn. Próbował wchodzić w relacje, uprawiał seks, ale nie dawało mu to przyjemności. Wszystkie badania w normie. Jego organizm normalnie funkcjonował, miał popęd i napięcie seksualne, ale po prostu nie czuł potrzeby seksu z drugą osobą. Swoje potrzeby zaspokaja masturbacją i jest to dla niego totalnie normalna rzecz. Nie czuje potrzeby seksu, ani też w zasadzie seks mu się nie podoba.

Znam też faceta, po 30, który całe życie, od zawsze ma ochotę na seks, nawet kilka razy dziennie. Był w wielu związkach, ale zazwyczaj się rozpadały przez niedopasowanie, zazwyczaj na początku związku faktycznie tak było, ale z czasem, gdy te pierwsze zauroczenie drugą osobą mijało, pojawiała się frustracja, odczuwał to fizycznie, masturbacja kompletnie nie pomagała w redukcji tego napięcia. Około 2 lata temu poznał dziewczynę, dopasowali się pod względem libido, obecnie planują ślub, bo widzą, że to po prostu trafili w dziesiątkę.

Mój brat (30 parę lat) ma dwójkę dzieci, zawsze tyle chcieli mieć z żoną. Są razem już pewnie z 13 lat, z 7 po ślubie. Po urodzeniu się drugiego dziecka powiedział, że on już swoje zrobił, plan wykonał, ma dwójkę dzieci, pół żartem, pół serio powiedział, że jemu penis (a i też co za tym idzie seks) nie jest już potrzebny.

Mam też znajomego, który od zawsze potrzebował więcej czasu, żeby osiągnąć orgazm. Nie jakoś bardzo długo, ale na tyle, że innym czasem już to przeszkadzało, było zbyt długo. Niejednokrotnie bywało więc tak, że on podczas seksu nie miał orgazmu i był z tym w zupełności okej. Sam element bliskości był dla niego ważny, dużo ważniejszy niż jego orgazm.

Mógłbym pewnie podać jeszcze wiele przykładów, ale chodzi mi o to, że moim zdaniem te sprawy nie są czarno białe. Nie ma jednej właściwej drogi. Nie można uprościć tego do faktu, że jak facet ma np. 25 czy 30 lat i nie czuje dużej potrzeby uprawiania seksu, to jest coś z nim nie tak.

Ludzie są różni, mają różne potrzeby, różne libido, zaspokajają je na różne sposoby. Moim zdaniem dużo ważniejsze jest szczere rozmawianie o swoich potrzebach w związku, niezatajaniu ich, dobrym dopasowaniu się pod tym względem. Nie sam fakt ile razy ktoś uprawia seks.

Czy warto się zbadać? Jasne, zawsze warto się raz na jakiś czas przebadać, sprawdzić, w jakiej kondycji jest nasz organizm. Czy wszystko jest w porządku, czy nie ma jakiś większych problemów, zwłaszcza jeśli nastąpiła jakaś większa zmiana.
 
Do góry