3 dni po zabiegu - jak trzymać napletek

pawel1551

New member
Witam. W poniedziałek mialem zabieg usunięcia stulejki. Doktor zaraz po zabiegu pokazał mi jak zrobić opatrunek. Do zrobienia opatrunku odciągnal mi świeżo naprawiony napletek odsłaniając żołądź i zabandażował. Wczoraj byłem na kontroli. Wszystko jak na razie było okej. Napletek trochę napuchł z jednej strony. Zapomniałem zapytać, jak długo muszę chodzić z tak odciągniętą skórą, bo nie da się ukryć że kaźde otarcie o majtki jest narazie bardzo nie przyjemne, mimo że dla ochrony robie z gazy taką czapkę dla żołądzia. Dziś napletek nie jest tak bardzo napuchnięty, wygląda na standardową oponkę.
Jeszcze jedna sprawa. Na opatrunkach pojawia się żółta wydzielina. Była już gdy byłem na kontroli. Doktor ją na pewno widział i nic nie mówił na ten temat, więc to pewnie standard, lecz zastanawiam się co to jest.

Pozdrawiam.
 

jake89

New member
Żółta wydzielina to zapewne osocze/ płyn surowiczy:) Ja idę w środę i się cykam trochę, ale wierzę, że będzie dobrze! Rozumiem, że nadwrażliwość żołędzi duża? Jak noce? często wstajesz?
Czy lekarz przepisał Ci antybiotyk jakiś po zabiegu?
 

pawel1551

New member
Witam :) Nadwrażliwość jest umiarkowana.
Dziś była trzecia noc. Średnio 5 razy wstawałem do tej pory. Nocne wzwody da się przeżyć. Ból jest znośny. W moim przypadku wystarczy chwilę pochodzić po pokoju i przechodzi.
Dwie rzeczy mnie tylko drażnią: przyklejanie się opatrunku do szwów i opuchlizna, ktora mi się zrobiła na trzonie penisa. Przez nią srednica się w jednym miejscu zwiększyła o jakies 50% i penis nie może być skierowany "na wprost" tylko jest przekręcony za opuchlizną o jakies 45stopni, bo grawitacja nie pozwala mu inaczej siedzieć pionowo w majtkach. Mocniejszy dotyk do tej opuchlizny powoduje irytujące i nie przyjemne uczucie. Doktor kazał się tym nie martwić, to niby po znieczuleniu.

Jedyne co mi doktor zalecił, to psikanie octeniseptem.
Nie chcę straszyć, ale przygotuj się na dość nie przyjemne uczucie, jakim będzie odkarzanie przed zabiegiem.
 
Do góry