Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Platyka + wędzidełko, 16.09.14 (Pytania, relacja, skargi, uwagi)

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    sie 2014
    Posty
    15
    Oznaczenia postów

    Platyka + wędzidełko, 16.09.14 (Pytania, relacja, skargi, uwagi)

    Witam.
    Po długiej walce z samym sobą zdecydowałem się ostatecznie usunąć pewien drobny, ale nieprzyjemny problem, który mają lub mieli tutaj wszyscy Jestem trochę zły na siebie, że dopiero teraz, no ale mówi się trudno i żyje się dalej; 25 lat to jeszcze nie jest wiek starczy i jest szansa coś w życiu przeżyć jak należy. Szkoda, że mi to dziadostwo zatruwało potwornie psychikę przez tyle lat i doprowadziło do paru spektakularnych porażek w relacjach wiadomo jakich, ale to już przeszłość.

    W niedzielę podjąłem wiekopomną decyzję i rozejrzałem się za lekarzami. W poniedziałek wybrałem się do najbliższej przychodni w której przyjmuje najlepiej oceniany urolog w mojej okolicy (tzn wnioskuję tak na bazie rozeznania internetowego), zapisałem się na środę, a w środę czyli wczoraj, byłem na badaniu. Poszło spoko, chociaż dziwnie się czułem czekając przed gabinetem, gdzie resztę pacjentów stanowili starsi panowie, mający zapewne prostaty wielkości piłek tenisowych. Do lekarza zapisałem się prywatnie.

    Samo badanie ok. Trochę stresu, ale to tylko lekarz. Tak jak się spodziewałem, potwierdził moją diagnozę, czyli stulejka częściowa. Do tego okazuje się, że mam za krótkie wędzidełko. Właściwie byłem od początku skłonny do pełnego obrzezania, ale lekarz powiedział mi, że ta moja stuleja nie jest zbyt zaawansowana, a on jest zwolennikiem mało inwazyjnych metod i że proponuje plastykę. Pomyślałem chwilę: jest faktem, że w stanie spoczynku skóra schodzi w pełni i bez zarzutu, chociaż widać lekkie zwężenie (ale nie jest mocno wyczuwalne. W stanie gotowości nic oczywiście nie schodzi, ale żołądź odsłania się gdzieś do połowy, a w stanie odpowiedniego nawilżenia (wiecie, wanna, ciepła woda, te sprawy) - to i do trzech czwartych, więc jak sobie to porównałem z niektórymi przypadkami z forum, to chyba nie jest tak źle. Lekarz stwierdził, że dobrze zrobiona plastyka nie ma prawa się nie udać i grozić nawrotami, a poza tym gdyby co, to zostaje jeszcze obrzezanie.

    No to się zgodziłem. Zabieg został wyznaczony na 16 września o dziesiątej rano. Gość sam z siebie mi powiedział, że, po pierwsze, takie zabiegi to on wykonuje nie w tej przychodni, tylko w innym prywatnym szpitalu, ale to nie problem, bo on mi wypisze skierowanie i załatwi cała papierologię, więc mam się niczym nie przejmować, a po drugie, że zabieg jest refundowany (ale chyba już niedługo) i mam szczęście, bo zrobią mi to za darmo. Dostałem skierowanie do tegoż szpitala, plus podstawowe zalecenia przedoperacyjne i za niecałe dwa tygodnie zgłaszam się do krojenia kutangi.

    Wyszedłem od lekarza z lekkim mętlikiem w głowie, ale odnoszę wrażenie, że chyba mam farta. Wygląda na to, że zaoszczędzę 1400 złotych (powiedział, że tyle by to kosztowało gdyby nie fundusz) i pozbędę się małego, chujowego problemu.

    Teraz pytania, bo jakże to tak bez pytań.

    - stwierdził, że mam łagodny stan zapalny żołędzi, co jest normalne jeśli jest tak cały czas zakryta i kazał mi kupić sobie octenisept 50ml i dwa razy dziennie codziennie pryskać małego po myciu się, żeby wszystko dobrze zdezynfekować. Dwa tygodnie?! Spotkał się ktoś z czymś takim? Tzn nie żebym miał tego nie robić, ale się zdziwiłem.

    - jak to właściwie pryskać? Prysku prysku na żołądź i tyle? Na ulotce piszą, że lepiej posmarować jakąś gazą, ale smarowanie żołędzi (nadwrażliwej) gazą z jakimś specyfikiem to chyba nie jest chwilowo najlepszy pomysł. Niby napisane, że w przypadku specjalnych zaleceń lekarza można pryskać prosto na dany obszar, ale sam nie wiem, szkoda, że się nie dopytałem. No nic, jeśli nie pojawią się w temacie żadne uwagi, to będę posłusznie pryskał.

    - jestem bardzo aktywny fizycznie, co lekarz mi od razu odradził, ale powiedział, że będę mógł biegać. Może nie dzień po zabiegu, ale że do biegania jest najmniej przeciwwskazań. Ma ktoś jakieś doświadczenia w bieganiu długodystansowym z plastyką? Kiedy będzie można do ego wrócić? Trzy dni po? Pięć?

    - ostatnia rzecz, której się boję najbardziej. Nocne wzwody i w ogóle wzwody. Zapomniałem go o to spytać, chociaż zaznaczył, że o seksie czy masturbacji na miesiąc mogę zapomnieć. Czy istnieją jakieś skuteczne sposoby na lekkie zmniejszenie popędu? Wiem, że tego problemu i tak nie uniknę, ale wiadomo, że są różne metody. W więzieniach (a może wojsku, nie pamiętam) podawano kiedyś herbatę z bromem, żeby ludziom się nie chciało grzmocić - to raczej odpada, ale np podobno herbata z szyszek chmielu działa nieźle na zmniejszenie popędu. Ktoś coś na ten temat więcej? Na forum pewnie była o tym jakaś mowa, ale przekopanie się jest ciężkie jednak, a zapytać nigdy nie zawadzi. W szczególności interesują mnie proste, naturalne sposoby związane z dieta, ziółka itp. Jestem bardzo uwrażliwiony na to co jem/piję, więc to może działać...

    Pozdrawiam. Będę wrzucał relacje na bieżąco jak już dojdzie do tego do czego ma dojść.

  2. #2
    Junior Member
    Dołączył
    lut 2013
    Posty
    5
    Oznaczenia postów
    Jak możesz zerknij do wiadomości prywatnych. Mam do Ciebie pytanie na priv.

  3. #3
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    Octanisept na stan zapalny? Troche dziwne, jak chcesz to pryskaj z pewnej odlegosci a gazikem tylko go osusz przykladajac gazik delikatnie wokół prącia, bez pocierania zeby nie podrazniac. Na wzody nic nie stosuj wysikaj sie przed spanie m i opatrunek cie zabezpieczy. Po tygodniu czy dwoch nie ma co juz unikac zwodow zeby ciasny zrost blizny sie nie zrobil (mowie tu o wzodach nie mylic ze wspolzyciem czy masturbacja - bo to nie wskazane)

  4. #4
    Junior Member
    Dołączył
    sie 2014
    Posty
    15
    Oznaczenia postów
    Czas: 5 godzin po zabiegu

    No i po sprawie. Wyszło trochę dziwnie, ale CHYBA ok.

    Wstałem rano, o 5, poszedłem pobiegać, a jak się zabierałem za jakieś lekkie śniadanie (zabieg o 10, znieczulenie miejscowe, cośtam można zjeść) to zadzwonił telefon. Akurat skończyłem jeść banana, jak pani ze szpitala spytała, czy wiem, że mam być na 9 i że znieczulenie będzie ogólne.
    Ja na to, że nie, nie, ale przyjadę na czas.
    Przyjechałem na miejsce i się okazało, że wszyscy są przekonani, że znieczulenie ma być ogólne i jeszcze mnie opieprzyli za tego banana. No ale serio nie wiedziałem o co chodzi. Potem wpadł na salę na chwilę lekarz i przypomniał mi, że jak byłem na wizycie, to mnie pytał jakie wolę. Powiedziałem, że raczej ogólne, ale w sumie wszystko jedno - a on to uznał za deklarację. Mówi się trudno, podpisałem wszystkie papiery, odczekałem dodatkową godzinę żeby banan się zanihilował w żołądku, a potem przyszedł po mnie pewien pan i zabrał mnie na salę operacyjną.

    Klimat jak w horrorze, mam alergię na lekarzy, szpitale, sale operacyjne, na cały ten chirurgiczny klimat, a znieczuleń ogólnych boję się panicznie (miałem w życiu dwa wcześniej, po jednym całą noc rzygałem jak kot na zielono). Położyłem się na stole, dostałem kroplówkę w wenflon i trochę wyluzowałem, jak mi się zaczęło w głowie kręcić. Potem pamiętam, że przyszła jakaś kobieta cała ubrana na niebiesko i w masce chirurgicznej, powiedziała "dzień dobry" (ja do niej też), następnie ktoś mi ściągnął spodnie i...

    ...i leżę w łóżku na sali pooperacyjnej, a obok siedzi doktor który mnie kroił i tłumaczy co i jak. Że szwy rozpuszczalne i zaczną za jakieś 10 dni wypadać, że octeniseptem pryskać po każdym sikaniu, że opatrunkiem się za bardzo nie przejmować, kilka dni nosić, potem zdjąć, a zdejmowanie i ćwiczenie napletka zacząć od jutra. Tyle. Potem trzy godziny leżenia i powrotu do formy, no i powrót do domu.

    Wyszedłem ze szpitala w takiej samej formie w jakiej przyszedłem, nie czuję w ogóle, że dostałem jakieś znieczulenie. Bólu też za bardzo nie czuję, ale jak leżałem na sali, to mnie w pewnym momencie zaczęło boleć w kutandze dosyć mocno; dali mi kroplówkę z jakimś środkiem i zmalało, po drodze do domu łyknąłem jeszcze ibuprom forte i teraz nie czuję właściwie nic poza jakimś zupełnie nieistotnym kłuciem, którego jakby prawie nie ma.

    No, to tyle rzeczy najważniejszych. ZROBIŁEM TO WRESZCIE. I dobrze.

    Do gaci jeszcze nie zaglądałem, trochę się obawiam tego co mogę zobaczyć, ale dopóki nie zechce mi się porządnie sikać, to nie mam zamiaru sprawdzać. Póki co nie czuję właściwie, że miałem dzisiaj jakikolwiek zabieg.

  5. #5
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    396
    Oznaczenia postów
    Bardzo fajnie, że podzieliłeś się swoją opinią.. podobny zabieg (stulejka + wędzidełko) czeka mnie za niecały tydzień Może zaglądnij jak "sprzęt" wygląda.. może okazać się, że tak naprawdę nic Ci tam nie majstrowali, tylko zrobili głupi żarcik

  6. #6
    Junior Member
    Dołączył
    sie 2014
    Posty
    15
    Oznaczenia postów
    Czas: 12 godzin po zabiegu.

    No i stało się. Cały dzień się opierałem, ale nadeszła ta magiczna chwila, w której nie mogłem dalej wstrzymywać moczu, więc poszedłem się wysikać i przy okazji zmienić opatrunek. Ściągam gacie i widzę swój sprzęt owinięty gazą i zalepiony plastrem. Spoko. Zaglądam od góry i widzę co? Jakieś mięso, jakieś szwy, no nie wygląda to tak jak wcześniej. Chwilę pomajstrowałem i odkryłem, że chyba widzę cewkę moczową, no to czas lać.

    Pierwszy raz w życiu widziałem dwie idealnie równoległe do siebie strugi moczu wylatujące z jednego siusioka, autentycznie się wzruszyłem.

    Potem zmiana opatrunku. Przyuważyłem na nim trochę rdzawych plamek, i jedną malutką czerwoną, więc cośtam się sączy, ale to chyba nie ma się czym przejmować. Sprzęt o dziwo nie wygląda tak źle. Zdjęcia cudzych pozszywanych penisów są stanowczo znacznie bardziej nieprzyjemne niż widok własnego pokrojonego wacka. U mnie wszystko wygląda ładnie i podręcznikowo, miałem zrobić zdjęcie, ale z emocji zapomniałem o aparacie i nie będzie foty, wrzucę coś jutro. Szwy są, jest też trochę opuchlizny, ale chyba nie jest zbyt duża (tak mi się wydaje, że raczej mieści się w granicach normy), no i te kosmiczne fioletowe plamy też są, ale "na sobie" prezentuje się to i tak lepiej niż na zdjęciach. Przy nieściągniętym napletku szwy się chowają i wacek wygląda prawie jak przed krojeniem. Ściągnąłem ostrożnie, żeby popsikać octeniseptem - tak do połowy powiedzmy, tyle ile się dało bez bólu. Popryskałem, pogapiłem się, po czym zrobiłem nowy opatrunek z gazy, okleiłem solidnie plastrem, przykleiłem do podbrzusza, żeby był domyślnie w pozycji "do góry", no i to tyle. Jeszcze dorzuciłem ciasne slipy, żeby się nic nie ruszało i nie napinało. Lekarz mi o noszeniu do góry nic nie mówił, ale na forum sporo o tym było w kontekście opuchlizny, więc uznałem, że nie zaszkodzi jeśli się do tego zastosuję. Z tym, że problemy z opuchlizną dotyczą raczej obrzezania niż plastyki, prawda?

    Na razie to wszystko. Nie boli, to dobrze. Zaraz idę spać i mam nadzieję, że mnie żadne niespodziewane wzwody nie zaskoczą.

    Póki co jestem ze wszystkiego zadowolony, więcej wokół tego krojenia hałasu niż to faktycznie potrzebne. Jak miałem zakładane druty w kość i jakieś dziwne podłużne szwy, to było to dużo bardziej problemowe i nieprzyjemne niż to, co mam teraz.
    Ostatnio edytowane przez jankanty ; 16-09-14 o 22:55

  7. #7
    Junior Member
    Dołączył
    sie 2014
    Posty
    15
    Oznaczenia postów
    Czas: 23 godziny po zabiegu

    W nocy obyło się bez nieprzewidzianych atrakcji i spałem raczej dobrze. Sprzęt rano coś chciał wstawać, ale szybka pobudka i rozruszanie się uniemożliwiły mu rozprostowanie. Zresztą opatrunek i podwójne slipy nie bardzo by mu na to pozwoliły.

    Przed chwilą poszedłem się wysikać. Na opatrunku pojawiło się kilka plam krwi, a gdy zabrałem się za samo sikanie, to zaczęło mi lecieć coś czerwonego z okolic dawnego wędzidełka. Na razie robię tak, że zdejmuję ostrożnie opatrunek, odprowadzam lekko napletek i dopiero sikam, w dół, żeby zminimalizować szanse kontaktu moczu z raną - to chyba dobrze? Potem osuszam lekko małym gazikiem, pryskam wszystko octeniseptem i zawijam w nową gazę i plastrami przyklejam do podbrzusza tak, żeby wznosił się do góry.
    Ta krew z okolic wędzidełka mnie trochę przestraszyła (i ilość - kapie, kilka kropel poszło ot tak, trochę się wystraszyłem), ale to póki co chyba nie należy się tym przejmować? Poza tym jest opuchlizna, wydaje mi się, że nie większa niż wieczorem, ale nie jestem tego pewien. Jakiegokolwiek bólu nie odczuwam. O odprowadzaniu całkiem napletka chwilowo nie ma mowy, ale przypuszczam, że jak opuchlizna zejdzie i się trochę podgoi wszystko to będzie lepiej

    Zrobiłem zdjęcie, ale niestety mam w łazience słabe światło, a aparat (czyli telefon) niezbyt dobry do fotografii, niestety. No ale coś tam minimalnie widać. Wieczorem postaram się zrobić lepszą fotorelację.
    http://i.imgur.com/BJlm9oO.jpg

  8. #8
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    Pamietaj tez o cwiczeniach (zdejmowanie i nasuwanie naplteka) bo to dosc istotna sprawa przy plastyce

  9. #9
    Junior Member
    Dołączył
    sie 2014
    Posty
    15
    Oznaczenia postów
    Czas: 31 godzin po zabiegu

    Pamiętam, lekarz mi kazał zacząć od następnego dnia, czyli od dzisiaj. Mam trochę wątpliwości czy to już dobry czas na to (zmieniałem niedawno po raz trzeci opatrunek po sikaniu, nabieram wprawy powoli), napletek za każdym razem schodzi jakby minimalnie lepiej (wiadomo, że nie w pełni, ale zsuwa się - oczywiście jest świeżo po operacji jeszcze, ale i tak mam wrażenie że dzisiaj po południu zsuwało się lepiej niż wczoraj wieczorem - a może po prostu oswajam się z sytuacją i pozwalam sobie na więcej?). Natomiast okolice wędzidełka radośnie puszczają krew przy zmianie opatrunku i jestem prawie pewien że ma to związek właśnie z ruszaniem napletka. Może lepiej będzie zaczekać, aż się te okolice trochę uspokoją jeśli chodzi o krwawienie. Mam nadzieję że więcej niż dwa, trzy dni to nie potrwa.

    Same ćwiczenia to właściwie jak powinny wyglądać, 10 - 20 minut zsuwania i nasuwania raz dziennie? Dwa raz dziennie? O to jedno lekarza nie zapytałem.

  10. #10
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    no to daj mu odpoczac ze 3 dni jak cwiczenia powoduja krwawienie u ciebie niech sie zasklepi to wszystko, i potem zaczniej ale spokojnie np raz dziennie 10 powtorzen (zdejmij zaloz)

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Po zabiegu obrzezania - relacja
    Przez janek123 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 04-05-14, 12:45
  2. Odpowiedzi: 37
    Ostatni post / autor: 24-11-11, 16:33
  3. Miesiąc po zabiegu - relacja
    Przez wwa_ss w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 28-04-11, 13:35
  4. Plastyka + Wędzidełko [Foto relacja]
    Przez robert86 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 06-03-11, 09:16
  5. Po zabiegu (foto relacja - up)
    Przez Ktosek w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-01-11, 17:51

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37