Witam wszystkich
Chciałbym co nie co napisać moją historię i poradzić się, czy wszystko z moim małym w porządku.
Mam 23 lata, w wieku 19 lat miałem nacinany napletek ponieważ nie było opcji żebym ściągnął napletek. Wtedy tez doktor ogarną to krótkie wędzidełko. Rany się zagoiły, ale zabieg nie pomógł i problem pozostał. Teraz, po kilku latach, przez brak poczucia męskości, przy okazji gdy poszedłem do rodzinnej żeby dała mi skierowanie na inny zabieg, pomyślałem sobie, że nie będę się pier..... i mówie co jest.
Więc po wszystkich czynnościach, rejestracja w poradni itp itd, doczekałem się po trzech miesiącach zabiegu. Tym razem udałem się do innego lekarza. Doktor powiedział, że zrobi częściowe obrzezanie, nacięcia mogą nie być skuteczne. Trochę się zmartwiłem że tak będzie mały wyglądał, ale trudno.

21.01.2014 po 5 godzinach przyszła na mnie kolej. Wszystko spoko, delikatny ból przy podawaniu znieczulenia i zszywaniu.
Ale co mnie trochę zmartwiło, że nie dostałem żadnych wskazówek co robić po zabiegu. Jedynie, żeby przyjść do poradni za tydzień, zmienić opatrunek po 24h i tyle. Pielęgniarka dała mi trochę gazików i jakiś żel w strzykawce, kazała też żeby zbytnio nie dźwigać ( prosto ze szpitala pojechałem do roboty gdzie niestety muszę troszke dźwigać )

Opatrunek poszedł w kanalizacje po 2 godzinach jak mi cały zaszedł moczem gdy sikałem w pracy, według mnie źle założony bo zakrywał "otwór"
Wiadomo, pierwszych kilka dni niezbyt ciekawe, krew, nocne wzwody, ból, człowiek nie wyspany...
wacek skierowany w dół w gaciach bo tak lubię, nie dostałem żadnych informacji, gdyby coś powiedzieli to bym go trzymał "do góry"

Po tygodniu dopiero pierwszy raz ściągnąłem napletek żeby przemyć żołędzia, był on czerwony, chyba stan zapalny. Nie robiłem tego prędzej bo bolało przy dotyku. Wtedy też "pierwsze roboty ręczne" i póki co jedyne, nie mogłem się powstrzymać... ( bez ściągania napletka )

Z dnia na dzień co raz lepiej, siniaki, ból, opuchlizna zniknęły, stan zapalny praktycznie zlikwidowany. Szwy zaczęły wypadać, te które widziałem wczoraj zlikwidowałem, dzisiaj wypadły kolejne.

Jutro miałem iść na kontrol do doktora, lecz znowu go nie ma... ( do 03.02 miał chyba wolne, teraz znowu karzą pytać na początku przyszłego tygodnia... chyba zrezygnuje z tej kontroli )
Trafiłem na to bardzo ciekawe forum kilka dni temu poszukując porad co robić po zabiegu bo nic nie wiedziałem. Dowiedziałem się kilku ważnych rzeczy których nie robiłem albo robiłem pomimo, że jeszcze nie wolno.

Staram się myć kilka razy dziennie żołędzia i ćwiczyć go. Mam dziwne wrażenie, że troszkę uciska przy pierwszym ściąganiu napletka, później już fajnie "śmiga". Dziwne też, że gdy chcę cofnąć napletek na żołądź to muszę chwilke pomęczyć napletek "żeby było dobrze" Nie wiem jak podczas zwodu czy można ściągnąć napletek, na razie nie chcę próbować bo dopiero co szwy puściły.
Dzisiaj troszkę się pobawiłem i gdy napletek ściągnięty i delikatna podnieta (określił bym to na 60-70%) zrobiłem zdjęcia jak to u mnie wygląda.

Jeżeli ktoś dotarł do końca tej lektury to prosił bym Was o ocenę na podstawie zdjęć, co o tym sądzicie. Smarowałem tym żelem co mi dała pielęgniarka żeby swobodnie "śmigało".

Tak to wygląda obecnie ( taki otwór miałem przed zabiegiem podczas wzwodu ):


Maksymalnie ściągnięty napletek, dzisiaj dopiero pierwszy raz udało mi się go tak naciągnąć:




Tutaj to delikatne podniecenie, nie jest za ciasno ? Wacek wydaje się mały, na żywo ma normalne rozmiary.



Proszę o ocenę. Chciałbym żeby wszystko grało i mieć z tym spokój, ale co będzie...
Z tego co zauważyłem, to u jednych wychodzi napletek przy ściąganiu " z wewnątrz na zewnątrz", u drugich chyba tak jak u mnie że nic nie wychodzi ( po zabiegu z jednej strony troszkę mi się wydostaje w zależności jak ściągam ). Przed zabiegiem, przy ściąganiu napletka zawsze wychodził mi tak jak w pierwszym przypadku więc nie zdarzały mi się zapalenia, przez tydzień gdy nie ściągałem napletka kilka dni zeszło za nim wróciło do normy bo pewnie tam pod napletkiem była jeszcze ta mastka.
Pozdr.