Witam!
Wstyd sie przyznac, ale jeszcze nie wspolzylem - glownie ze strachu czy z penisem jest wszystko ok... Dlatego nie moge stwierdzic doswiadczalnie czy jest w porzadku.
Mam kilka problemow. Zastanawiam sie czy nie mam za duzego napletka? Otoz normalnie napletek wystaje - tak troche, pare milimetrow, mniej niz 5. Przy zalatwianiu sie musze go troche sciagnac, bo inaczej bede sikal nie zwartym strumieniem i zaleje lazienke...
Martwi mnie to, ze o ile udaje mi sie sciagnac napletek w zwodzie reka (co prawda nie super latwo, ale nie sprawia to jakiegos bolu), to musze to robic reka bo sam napletek nie schodzi... Tzn. jak mam wzwod, to napletek pokrywa zoladz... Chyba nie powinno tak byc?

Martwi mnie kwestia seksu - a dokladnie doznan partnerki... Czy oby przez ten za duzy napletek nie bede sie jakby masturbowal we wlasnej skorze? Podczas wzwodu udaje sie sciagac napletek i sprawic zeby on sie nasuwal - ale to chyba normalne... ? Przeciez jak tak bedzie podczas wspolzycia, to doznania partnerki beda nie za duze...

Moze poprosic o usuniecie troche napletka? Z 1 cm?

Mam jeszcze takie pytanko... Jak sie masturbuje, to schodzi mi napletek z zoledzie i nachodzi (chyba wiadomo o co chodzi)... Jak juz jest po wszystkim, penis nie jest w zwodzie, to zoladz jest do polowy przykryta... zeby przykryc cala musze recznie odwinac skore napletka... Tzn. lekko podwazyc i wysunac ta wewnetrzna czesc by skora znow nakryla zoladz... Czy tak powinno byc?

Jest to chyba zwiazane z tym, ze poczatek napletka schodzi za zoladz i a caly ruch odbywa sie na nawijaniu sie reszty skory na zoladz (nie wiem czy jest to zrozumiale) a nie na normalnym powrocie...