Witam
Mam 20 lat, Stulejke zdiagnozowałem jakieś 4 lata temu. Miałem ją pełną, jako iż byłem jeszcze młody żadne "Ciecia" Nie wchodziły w gre. Postanowiłem to rozciagać, wszystko nawet szło sprawnie i po paru miesiacach udało mi sie wkońcu na tyle to rozciagnac by napleta zdjac. Wtedy uznałem że jest po problemie. Niestety dziś do tego wracam, Napletek dalej sie ściąga lecz owija sie wokół żołedzia przy wzwodzie i jest dyskonfort, ból, ucisk. Nie jest to przyjemne dlatego postanowiłem skończyć z tym raz na zawsze. Poszedłem do lekarza, powiedziałem mu o co chodzi, ten bez zastanowienia dał mi skierowanie do urologa. Zarejestrowałem sie, odczekałem swoje i dzisiaj miałem wizyte u Urologa. Kazał mi pokazać sprzet i powiedział że według jego opini jest wszystko Ok. Ja mu zaprzeczyłem powiedziałem że w czasie wzwodu sytułacja wyglada zupełnie inaczej. A ten do mnie że on nie bedzie kroił zdrowego narzadu. Zapytał mnie sie czy mam partnerke seksualna, odpowiedziałem że aktualnie już nie. Ten mi odpowiedział że "To skąd pan wie że coś jest nie tak" Odpowiedziałem mu że "Partkerke miałem wcześniej i nie było ok, odczuwałem duży dyskomfort". Odpowiedział mi to samo co wcześniej, że nie bedzie kroił zdrowego narzadu i on jak i wszyscy inni nie podejmą się tego zabiegu. Zapytałem mu sie co mam dalej robić, odpowiedział że musze to rozciagnać. Wtedy Powiedziałem mu że rozciagałem to przez pare lat i dalej już nie jestem w stanie, on tylko odpowiedział swoja magiczna regułke "NIe bede kroił zdrowego narzadu, młody pan jest, wszystko jest ok".

Czy nie mam co liczyć na zabieg z NFZ? Naprawde teraz tego cholernie żałuje że to próbowałem rozciagać, gdybym to tak zostawił jak było na poczatku, zapewne nie było by takiego bzdurnego gadania...

Może znacie jakiegoś dobrego lekarza, który nie przechodzi obojetnie wokół takich spraw... Mieszkam nie daleko Sieradza, Wielunia.

Przykre to troche jest dla mnie :/ Człowiek wkońcu sie przełamuje, chce coś z tym zrobić i nic z tego nie wyjdzie...