Witam serdecznie.

Do tego zabiegu przygotowywałem się chyba z 3 lata psychicznie... niestety tak długo... ktoś z Was kiedyś napisał (w jakims "artykule-poradniku", że jeśli boisz się dorośnij - to chyba prawda - bo jak można narażać swoje zdrowie (tak nie tylko przyjemność z stosunku ale i zdrowie!)).

Wszystko potoczyło się w miarę szybko, wyciągłem kartotekę telefonicznie, na drugi dzien juz miałem termin po tygodniu zabieg.

Sam zabieg trwał coś około 40 minut. Bardzo bałem się tego co będzie. Moja odporność na ból jest raczej jest mało-średnia a gorzej z całym stresem wokół zabiegu. Wiem, że każdy ma różną odporność na ból ale na litość boską... ten zaszczyk był co najwyżej lekko kłujący nie więcej niż ten normalny przy pobieraniu krwi. Sam zabieg - nic nie czułem, gdy zaczynałem czuć doktor 2 razy powtórzył znieczulenie żebym nie czuł absolutnie nic (miałem obawy, że tak nie będzie mógł robić - z tego co tutaj ktoś napisał).

Zaraz po zabiegu bolało i to dość mocno ale znośnie (nie wiem wolałbym jeszcze raz iść się obrzezać niż wyrywać zęby (ósemki)). Dali mi tabletkę ibupromu (tylko 200mg) jakoś wytrzymałem godzinna droge do domu. W domu zjadłem położyłem się i zażyłem Nurofen ultra żeby szybicej zaczał działać i zdziwiłem się że tak małe dawki leków przeciwbólowych działają. Na nastepny dzień ból był 60% miejszy i to w większości gdy się ruszałem - lekarz kazał leżeć więc nie było tak źle. Następnie przez półtorej tygodnia pobolewało przy zmianie opatrunków no i jak człowiek zaczynał po 4 dniach chodzić. Opuchlizna była mała tylko z prawej strony widziałem fiolet wraz z jeszcze z spuchnieciem pozabiegowym. Po noszeniu go do góry przez 6 dni nie było śladu po opuchliżnie.

Przez pierwszy tydzień zażyłem chyba tylko z 4-5 ibupromu -200mg i to tylko na noc. Wyszedłem z założenia, że po co sie faszerować tabletami (2 tabletki w pierwszy dzień potem po jednej na noc)

po 10 - 11 dniach czułem się już prawie całkowicie normalnie - lekkie bóle przy dotykaniu samych szwów i myciu.Dyskomfort przy chodzeniu całkowicie minął. W 12-13-14 dniu chodziłem nawalony przez 3 dni. Też mu się nic nie stało. Wytrzeźwiałem i dwa dni potem poszedłem na kontrolę (nie piłem tylko przez sam zabieg - miałem natłok ciężkich spraw - chciałem się wyluzować z przyjaciółmi) Pamiętajcie! jak wpadniecie na pomysł żeby się napić to nie po lekach przeciwbólowych i nie gdy jeszcze mały lekko krwawi! A właśnie co do samego krwawienia na pierwszym opatrunku miałem jej dość sporo. W drugim i trzecim dniu już o wiele mniej. Do szóstego dnia były to juz pojedyńcze malutkie ślady - nic groźnego - także nieprzejmujcie się jesli po tygodniu bedzie jeszcze jakaś kapka krwi.

Co jeszcze ważne... nocne wzwody... No powiem tak to było najgorsze wstawałem z bólem zawsze w okolicy 3-4 rano i musiałem szybko małego uspokajać potem już nie chciałem - niemogłem - nieumiałem zasnąć. Jak Zombie potem chodziłem - w sumie nie chodziłem leżałem p

Dodam jeszcze, że żołądź nie był delikatny bo jeszcze 4 lata temu był na wierzchu (ze stulejki minimalnej poprzez czesciową zrobiła się całkowita - dziwne - bardzo dziwne ale cóż, było coraz gorzej )