Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 17

Wątek: Walka z Stulejką cz.2

  1. #1
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów

    Walka z Stulejką cz.2

    Ponad rok temu miałem zabieg wydłużenia wędzidełka u dr Siekiery w Szubinie/ Bydgoszczy. Kilka dni po tym zabiegu miałem obawy co do prawidłowego wykonania zabiegu, jednak lekarz zapewniał mnie, że wszystko jest OK. Wynikiem tego zabiegu jest fakt, że 9 lipca idę na kolejną wizytę, tym razem do dr Listopadzkiego w Bydgoszczy aby jeszcze raz obejrzał mój "sprzęt" i wyznaczył termin usunięcia stulejki. Poprzedni zabieg nie rozwiązał mojego problemu i muszę przyznać, że aż rok wahałem się z podjęciem kolejnego kroku. Obecnie przede mną jedyny dylemat, czy usuwać stulejkę czy też obrzezać się. W miarę możliwości będę starał się na bieżąco przedstawić moją sytuację na "polu walki"

    Trzymajcie kciuki

  2. #2
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    To już jutro mam wizytę u dr Listopadzkiego. Ciekawy jestem jak długo będę czekał na zabieg w szpitalu.



    W ubiegły piątek byłem z wizytą u dr Listopadzkiego. Już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie profesjonalisty. Powiedziałem mu, że mam stulejkę i chcę zrobić z nią porządek. Kazał mi się położyć na kozetce, następnie obejrzał mojego przyjaciela i stwierdził, że napletek rzeczywiście jest dosyć mocno zwężony. Zaproponował zabieg całkowitego obrzeżania w Szpitalu im. Jurasza w Bydgoszczy na który bez wahania zgodziłem się. Wypisał skierowanie do szpitala oraz kazał zrobić badania morfologii krwi. Teraz pozostaje mi czekać na termin zabiegu w ramach NFZtu. Przez to, że mamy sezon urlopowy czas oczekiwanie na zabieg to 3-4 miesiące. Ale skoro powiedziało się A to trzeba powiedzieć B.

    Będę starał się na bieżąco przedstawiać etapy walki ze stulejką.,

    Pozdrawiam

  3. #3
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    Pod koniec ubiegłego tygodnia dzwoniła do mnie w imieniu doktora pielęgniarka aby poinformować mnie o terminie zabiegu. Ten został wyznaczony na 17 listopada, godz. 7.30 w Szpitalu im. Biziela w Bydgoszczy. Wcześniej muszę wykonać badanie morfologii i jakieś badanie o tajemniczej nazwie INR.

    Jeszcze sporo czasu do zabiegu, a chciałbym już mieć to za sobą. Pytanie do zorientowanych co to za badanie INR? Związane jest ono z krzepliwości krwi?

  4. #4
    Member
    Dołączył
    mar 2007
    Posty
    97
    Oznaczenia postów
    INR (znormalizowany czas protrombinowy) to jeden z parametrów oznaczanych w koagulogramie - badaniu oceniającym krzepliwość krwi.

  5. #5
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    W dniu dzisiejszym byłem w laboratorium. Zrobiłem badanie morfologii i INR. Po południu miałem już wyniki. Wszystko jest OK. Teraz czekam na 17 listopada na zabieg. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i w końcu uwolnię się od stulejki.

  6. #6
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    To już jutro mam zabieg obrzezania całkowitego. Nie ukrywa, że jestem lekko zestresowany przed zabieg. Jak wrócę z zabiegu to opiszę jak wszystko poszło. Trzymajcie kciuki

  7. #7
    Member
    Dołączył
    sty 2010
    Posty
    54
    Oznaczenia postów
    Good luck & have fun

  8. #8
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    Jestem po zabiegu, miałem pełne obrzezanie. Póki co lekko boli ale i tak jestem szczęśliwy jak cholera. Jutro napiszę szerszą relację bo jest o czym pisać.

  9. #9
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    Zabieg miałem przeprowadzony w dniu wczorajszym w Szpitalu im., Jurasza w Bydgoszczy. Na miejscu „egzekucji” stawiłem się o godz. 7.30 Na lekarza czekałem ponad godzinę czasu – tak to jest w szpitalu państwowym ;/ Około godz 9.00 dr Listopadzki zaprosił mnie do swojego gabinetu gdzie ku mojemu ogromnemu zdziwieniu poinformował mnie, że nie ma mnie zapisanego w zeszycie jako osobę do zabiegu usunięcia stulejki. Powstało ogromne zamieszanie. Miłe Panie w sekretariacie nerwowo przeszukiwały swoje zeszyty aby odnaleźć moje nazwisko w kajecie, jak się później okazało bezskutecznie. W końcu pojawił się doktor, który poinformował mnie, że mimo wszystko będę miał zabieg tylko nie wiadomo czy dzisiaj czy kolejnego dnia. Nie muszę nikomu mówić, jakie dopadło mnie zdenerwowanie. Później zaczął się proces załatwiania formalności, czyli bieganie od gabinetu do gabinetu. Po załatwieniu spraw papierkowych położono mnie na salę oddziału urologii. Byłem zupełnie nieprzygotowany do pobytu w szpitalu, myślałem, że pojawię się na wyznaczoną godzinę, będę miał zabieg i do domu. Będąc na sali przyszła pielęgniarka, która poinformowała mnie, że nie wiadomo czy zabieg będę miał dzisiaj czy następnego dnia – wszystko zależało od tego, czy wolna będzie sala operacyjna. Jednocześnie dano mi gustowny zielony fartuszek i przyszła faza oczekiwania na decyzję w sprawie filetowania mojego wacka. Około godz. 12 ponownie odwiedziła mnie pielęgniarka która oznajmiła, że zabieg będę miał dzisiaj – spadł mi kamień z serca. Zawołano mnie na gabinetu zabiegowego gdzie założono mi wenflon i kazano założyć gustowną zieloną koszulę. Około godz. 13.15 przyjechano po mnie na zabieg. Położyłem się na łóżku i pojechano ze mną na salę operacyjną. Na sali spotkałem młodego lekarza (niestety nazwiska tego lekarza nie znam, a warto polecić go, fachowiec w każdym calu) oraz dwie, miłe i atrakcyjne Panie, które przygotowały mnie do zabiegu. Przed zabiegiem, w trakcie i po zabiegu kupa śmiechu i kawałów – mówiąc krótko rewelka. No i zaczęło się…zaczynam od znieczulenia. Nie było lekko, znieczulenie bolało mnie jak jasna cholera, w dodatku pierwsze znieczulenie nie zadziałało szybko i czułem potworny ból podczas filetownia małego. Szybka reakcja z mojej strony, mówię, że boli i kolejna dawka znieczulenia wędruje w moim penisie. Później już nic nie czuję i pozostała część zabiegu przebiega w miłej atmosferze. Po godzinie mój żołądź po raz pierwszy ujrzał świat i światło dzienne. Po zabiegu zawieziono mnie z powrotem na salę gdzie miałem leżeć przez 2h a później do domu. Jedyny minus jaki na chwilę obecną odczuwam to nadwrażliwy żołądź ;/
    Momentami nie jest fajnie ale myślę, że to tylko kwestia czasu i będzie OK.

    P.S. Oczywiście miałem zabieg obrzezania całkowitego. Mam założone szwy rozpuszczalne.
    Generalnie według mnie przyjaciel wygląda dobrze, nie ma wielkiej opuchlizny. Jest trochę fioletowy ale wynika to z znieczulenia jakie wacek przyjął. Praktycznie nie odczuwam ból.

    Do wszystkich niezdecydowanych, brać dosłownie "interes" w swoje dłonie i śmigać do lekarza a później na zabieg. Nie ma się czego bać, wszystko da się przeżyć.

    Pozdrawiam

  10. #10
    Senior Member
    Dołączył
    wrz 2006
    Posty
    206
    Oznaczenia postów
    Dzisiaj podczas zmiany opatrunku zauważyłem, że z cewki moczowej wydobywa się ropa. Nie jest tego dużo, ale mimo wszystko lekko się wystraszyłem. Po oddaniu moczu, penisa przemywam octeniseptem a następnie smaruję Detreomycyną. Też takie mieliście przy pełnym obrzezaniu?

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 10-07-15, 13:49
  2. Moja Walka (Zdjęcia)
    Przez JanIIISobieski w dziale Krótkie wędzidełko
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 02-09-12, 02:00

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35