Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 34

Wątek: Świeżo po zabiegu! ;)

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów

    Świeżo po zabiegu! ;)

    Witam,


    Chciałbym opisać wszystkim zainteresowanym swoją "przygodę". Nie będę pisał od kiedy wiedziałem i jak się dowiedziałem itd. Jeżeli serio jesteś zainteresowany takimi szczegółami, to napisz wiadomość prywatną, z chęcią odpowiem na wszelkie pytania. Jedyne co napiszę, to to, że wskazaniem do zabiegu, oprócz oczywistej budowy wędzidełka, które sprawiało problemy i dyskomfort, ma też być przedłużenie stosunku.


    Kiedy: około 2 godziny temu
    Miejsce: Poznań, ul. Gajowa
    Lekarz: urolog dr Cieślinski

    Przed
    Zabieg umówiony był wstępnie tydzień wcześniej, natomiast ostateczne ustalenie godziny nastąpiło na dwa dni przed. Pan doktor polecił mi jedynie zadbanie o higienę tego miejsca, nic więcej nie trzeba robić - tak powiedział, tak zrobiłem.
    Na miejsce pojawiłem się zestresowany, bywało jednak, że przed dentystą się stresowałem podobnie, więc poziom stresu do opanowania.
    Pan doktor zabawia krótką rozmową i zapewnia, że nie ma się czego bać, a następnie poleca w przedsionku zdjąć spodnie i buty, zostałem w samych majtach, koszulce i skarpetach. Tak roznegliżowany wdrapałem się na stół zabiegowy. Na stole już będąc doktor spokojnie wyjaśnia co się będzie działo, w tle leci muzyka, zimny i nieprzyjemny gabinet zabiegowy zamienia się w dość przytulne miejsce. Leżałem na wznak wpatrzony w sufit starając się rozluźnić spięte mięśnie całego ciała.
    Zabieg zaczyna się od znieczulenia. To jedyny tak na prawdę bolesny moment w całym zabiegu i potwierdza to też doktor. Tak na prawdę jest to uszczypnięcie i poczucie "rozpierania", ale szczerze powiedziawszy zwykłe pobieranie krwi bolało mnie bardziej niż to. Potem rozlega się uczucie ciepła w tej okolicy, pan doktor mówił, że tak ma być. Czucie znika po chwili i zaczyna się zabieg. Lekarz kontroluje czy na pewno nic nie czuję.

    W trakcie
    Pan doktor starał się rozmawiać na jakiś temat, ale niestety byłem dosyć nierozmowny. Jeżeli chodzi o ból to nic nie czułem. Podczas zabiegu dowiedziałem się o higienie, zadałem parę pytań i wszystko zleciało tak szybko, że nawet nie wiedziałem kiedy, a pan doktor powiedział, że już kończy w momencie kiedy myślałem, że jest w połowie. Na oko, sam zabieg trwał 15 minut.

    Po
    Po zabiegu pan doktor polecił popatrzeć na efekt jego pracy. Serio myślałem, że będzie gorzej, a tam tylko mój wacek, tyle że z szwami, nawet krwi nie było. Dostałem instrukcję obsługi i zmieniania opatrunku. Wszystko szczegółowo. Zostałem poinformowany, że jeżeli coś gdzieś zacznie krwawić, to muszę przytrzymać mocniej palcami (przez bandaż) w miejscu krwawienia, a następnie trochę mocniej bandaż zacisnąć (plastrem). Instrukcja jest prosta: Spryskać płynem Octenisept, jeden kawałek gazy, najlepiej 10x10cm z maścią wzdłuż szwu, następnie drugi kawałek i zaklejamy plastrem o szerokości 5cm. Do tego na odkryty żołądź dokładamy jeszcze jedną warstwę opatrunku i układamy wacława w pozycji pionowej "do góry" celem zmniejszenia opuchlizny. Zaleca się mieć obcisłe majtki. Opatrunek zmieniać codziennie po prysznicu. Pod prysznicem chronić małego przed zmoczeniem woreczkiem foliowym, bo szwy oczywiście rozpuszczalne (kolor czerwony ) Zgodnie z tym co powiedział lekarz, najważniejszy jest pierwszy tydzień, gdzie trzeba pohamować się od sportów, a w zasadzie od różnego rodzaju ruchu np. nie biegać itp. To logiczne. Szwy maja się wchłaniać 10-14 dni.

    Obecnie jestem prawie dwie godziny po zabiegu i nie czuję bólu. Jedynie dyskomfort wywołany uciskaniem i delikatne szczypanie na czubeczku, ale dużo gorzej bywało przed zabiegiem.

    Koszt to 700zł, wizyta kontrolna nie wymagana, ale i tak się umówiłem. W razie pytań czy wątpliwości do pana doktora zawsze można zadzwonić.

    Co do wzwodów, lekarz polecił mi przed snem wypić piwko, podobno ma zmniejszyć libido, ale oprócz tego to nic się nie da poradzić, tylko przez to przebrnąć.

  2. #2
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    Przed snem raczej nie pij za duzo bo przy pelnym pecherzu bedziesz mial parcie, ucisk i to tez moze wywolac erekcje. Rozumiem ze ptaka masz chronic przed prysznicem tylko przez pare dni, bo np 5 dniach juz bedziesz mogl go delikatnie umyc pod prysznicem? A ogolnie to chyba jestes w dobrych rekach wiec powinno byc dobrze. Pytanko jescze do ciebie jaka mascia masz smarowac linie szwow przy zmianie opatrunku?

  3. #3
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów
    Z tego co zrozumiałem, to chronić przed prysznicem tak ze 3 dni, ale jeszcze się upewnię dzwoniąc do doktora.
    Maść to Betadine (na receptę).


    Nie rozumiem tylko jednego. Otóż lekarz kazał mi zakładać bandaż tak by napletek był obciągnięty, ale z tego co czytam, to powinno być inaczej. Już sam nie wiem jak to jest.
    Druga rzecz, to podczas oddawania moczu, lub po, kilka (kilkanaście) kropelek poleci po górnej części szwu i na bandaż... Tak może być?

  4. #4
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów
    Poprawka! Jednak lekarz przykazał minimum tydzień mycia w woreczku.

  5. #5
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    No tydzien czy 5 dni to prawie podobnie, chodzi o to zeby nie moczyc go od razu pozabiegu, a na czase tych zabezpieczen woreczkiem wystarczy ze go zdezynfekujesz octaniseptem jak zalecil dr, pamietaj zeby go osuszyc przed nalozeniem masci, mascia smaruj cieniutko. Ogolnie to zazwyczaj kazy nosi nasuniety napletek na zoladz ale potem po paru dniach od zabiegu wykonuje cwiczenia napletka (zdejmowanie i nakladanie np 10 powtorzen - raz dziennie), moze twoj dr stosuje troche inna zasade, tez to zalezy pewnie ile tego napletka masz. Stosuj sie do zalecen swojego lekarza, natomiast jakbys nosil nasuniety na zoladz to pamietaj potem o cwiczeniach napletkach przynajmniej od 5 tego dnia

  6. Podziękowanie prot1 podziękował
    Wartościowe prot1 oznaczył jako wartościowe
  7. #6
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów
    Dzięki wielkie!

    Ogólnie mój lekarz pokazał mi, że trzeba całkiem grubo nasmarować maści, a z kolei o osuszaniu nic nie wspomniał. Wygląda na to, że co lekarz to inne praktyki. Na forum widziałem nawet ludzi, którzy w ogóle szwów nie mieli, ja mam chyba z 10 i idą aż po samo ujście cewki moczowej.
    Co do ćwiczeń z napletkiem to nic takiego mi nie powiedział.

  8. #7
    Senior Member
    Dołączył
    kwi 2014
    Posty
    497
    Oznaczenia postów
    Moze po prostu nie zwrocil na ta uwagi bo dla niegos prawa oczywista to osuszanie to tylko takie poprzykladanie jalowego wacika wokol pracia bez tarcia, masci moze kazal dac wiecej zeby ladniej potem od opatrunku odchodzil, ale za duzo tez nie mac zeby sie nie kisil. O cwiczeniach nie mowil bo kazal nosic ci odciagniety (moze masz malo napletka zostawionego albo jestes calkowicie obrzezany) zapodaj fotke jak mozesz z widokiem od strony wedzidelka, cwiczenia potrzebne sa przy noszeniu nasunietego napletka , zeby ciasbny zrost blizny sie nie zrobil,

  9. #8
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów
    Nie jestem obrzezany. Wygląda to tak, że napletek mam zaciągać przy każdej zmianie opatrunku, a potem go obciągać z powrotem i chodzić z obciągniętym, przynajmniej prze najbliższe 2-3 dni. Jutro może zrobię zdjęcia.

    Nie będę tworzył niepotrzebnie nowego wątku więc swoje sprawozdanie opiszę tutaj.

    Pierwsza noc i pierwszy dzień
    Wczoraj miałem "pierwszą noc". Było fatalnie, głównie dlatego, że nie mogłem zasnąć. Panicznie bałem się wzwodów nocnych. Około 2:30 stwierdziłem, że po prostu nie pójdę spać i oszczędzę sobie nieprzyjemności. W końcu, około 3:30, już zasypiałem nawet z otwartymi oczami, więc wziąłem pyralginę i natychmiast zasnąłem. Śpiąc płytkim snem, obudził mnie wzwód około 3 godziny później. Więcej jednak było strachu niż bólu, chociaż nie powiem, było nieprzyjemne. Zerwałem się z łóżka by to "rozchodzić". Położyłem się i zbudził mnie kolejny wzwód, tym razem poszedłem do kibla i stwierdziłem, że nie idę już spać, bo to zbyt męczące. Zasnąłem siedząc na fotelu i walcząc ze sobą. Nie wiem co mnie obudziło, ale poszedłem znowu spać i znowu obudził mnie wzwód. Było koło 9 więc już więcej nie walczyłem.

    Pierwsza zmiana opatrunku.

    Postanowiłem się nie kąpać, w sumie mam wolne i nie muszę się ruszać z domu, więc ten jeden dzień nic się nie stanie. Wszyscy piszą, że zmieniają opatrunek w łazience, ale mi dużo wygodniej było zrobić to na leżąco w swoim łóżku. Obejrzałem sobie go dokładnie i... było ok. Trochę siny, trochę wyschnięty, trochę spuchnięty w niektórych miejscach, na opatrunku trochę krwi (no ale w końcu to prawie 24h minęły). Spryskałem dokładnie Omniseptem. Założyłem starannie nowy opatrunek, ale już chyba zapomniałem jak to idzie. W sumie cała akcja trwała chyba z godzinę, a i tak ostatecznie zrobiłem to źle. Oczywiście nałożyłem maść itd.

    W ciągu dnia

    W ciągu dnia cały czas odczuwam dyskomfort, lekkie pieczenie, ciągnięcie, ukłucia, czasami coś zaboli, a czasami zupełnie przestaje. Ogólnie wiem, że wszystko jest i będzie dobrze, ale i tak jestem zaniepokojony. Odpoczywam sobie, oglądam seriale, podjadam, zrobiłem obiad... Co jakiś czas doglądam ptaka. Postanowiłem założyć opatrunek na nowo, mimo że już to zrobiłem rano. Przy okazji delikatnie zaciągnąłem napletek na żołądź na dosłownie 2 minuty, tak kazał lekarz, a nie zrobiłem tego rano. Na bandażu było trochę krwi, to znaczy, że cały czas krew się sączy (ale nie leci! ). No ale to pierwszy dzień, a krwi nie ma dużo więc ok. Założyłem bandaż na nowo, niestety zrobiłem to bardzo głupio, dlatego musiałem założyć jeszcze raz nowy... Wszystko zajęło mi znowu dużo czasu, ale teraz już wiem jak najlepiej to zrobić, chociaż nie jest to to samo co zrobił lekarz. Ogólnie zużyłem około 20 bandaży, hehe. A to dlatego, że po każdym oddaniu moczu wycieram go świeżym bandażem spryskanym Omniseptem (mocz leci po ranie, szwach).
    Zauważyłem, że dyskomfort odczuwam głównie gdy siedzę i to dlatego, że trzymam go z obciągniętym napletkiem podniesionego pionowo ku górze, jednak gdy tylko zrobię go w dół natychmiast w górnej części pojawia się dość dużo krwi z górnej części
    To sprawia, że gdy siedzę na toalecie muszę go trzymać ręką ku górze, ponieważ gdy wczoraj swobodnie sobie usiadłem, a ptak zwisał jak zawsze, to po muszli spłynęła stróżka krwi. Strasznie się wystraszyłem, więc teraz w sprawach toaletowych odwalam ostrożny rytuał.
    Przede mną druga noc...

  10. #9
    Member
    Dołączył
    lip 2014
    Posty
    47
    Oznaczenia postów
    Ja miałem zabieg robiony w pierwszą sobotę lipca to miałem podobnie jak Ty. Zasnąłem na kanapie z obawy przed wzwodami i ciągle go chłodziłem (przykładając co jakiś czas zmrożoną flaszkę Jacka Danielsa 0,7 ) po każdym kiblowaniu też raczej starałem się go schładzać - w wiadomym celu, obkurczeniu naczyn krwionośnych. W poniedziałek już nic nie krwawiło tylko plamiło ale solidnie smarowałem to rany dobrze się goiły. Teraz jestem szczęśliwym posiadaczem ))

  11. Wartościowe prot1 oznaczył jako wartościowe
  12. #10
    Junior Member
    Dołączył
    wrz 2014
    Posty
    24
    Oznaczenia postów
    Wiesz może kiedy mogę się spodziewać spokojnych nocy?
    Na ogół, z tego co czytałem tu na forum, większość już na 2, 3 noc ma spokój, ale był jeden wpis gdzie facet męczył się przez 5 dni wstając w nocy nawet po 20 razy...

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35