Cześć,

Jestem już 3 miesiące po zabiegu plastyki napletka. Po operacji praktycznie nic mi nie było, żadnych większych blizn, żadnego krwawienia, nic. Dostałem tylko maść do smarowana miejsca nacięcia (Contractubex), tyle. Po jakimś*czasie zacząłem ściągać napletek, w zwisie schodził bez problemu, ale we wzwodzie już nie. Po miesiącu od zabiegu poszedłem z powrotem do urologa, powiedziałem o tym. Stwierdził, że trzeba jeszcze poczekać, zalecił kolejną maść - Triderm. Więc dalej smarowałem, miesiąc minął - napletek podczas wzwodu dał się ściągnąć, ale tylko do rowka zażołędnego, gdzie powoduje straszny ucisk, i niżej zejść nie chce. W miejscu nacięcia od początku mam taki twardy punkt, widać że to miejsce w pewien sposób ściąga i trzyma napletek, jest taki naciągnięty. Urolog stwierdził, że lepiej jeszcze nie zlecać drugiego zabiegu, i polecił kolejną maść - Advantan, na bazie sterydów, które mają zwalczyć to twarde miejsce i rozluźnić napletek.

Więc pytanie - miał ktoś podobne doświadczenie? Czy ta maść mi w ogóle cokolwiek pomoże? I czy podczas smarowania czymkolwiek, ściągaliście napletek z powrotem na żołądź? Gdy tak robię, to to miejsce praktycznie zawija się pod spód, od strony żołędzia, i rozsmarowuje tą maść po żołędziu właśnie. Czy powinienem go raczej zostawić odsłoniętego, aż maść się wchłonie? Jednak wtedy ociera się*o bieliznę, więc nie wiem też czy to ma sens.