Witam Wszystkich tu zebranych na forum. Piszę ten temat dla Panów którzy są przed zabiegiem krótkiego wędzidełka, lub też mają ten plan "dopiero w głowie". Nie będę obijał w bawełnę, strach ma wielkie oczy a zwłaszcza jak w dobie internetu człowiek naczyta się różnych bredni i zabobonów na dany temat. Mam 25 lat, zbierałem się psychicznie i mentalnie do zabiegu przez ponad rok. Najgorszy strach jaki miałem to jak zadzwonić do lekarza i co to będzie za apokalipsa z pochlastanym wackiem. Rok pamiętny 2014, luty dnia 28'ego godz. 16.00 (dzień mojego sądu). Wchodzę do gabinetu Pana Doktora w Olsztynie, aby przeprowadził zabieg krótkiego wędzidełka (prywatnie). Kładę się na przygotowane uprzednio "wyrko", Pan Doktor najpierw obejrzał sprzęt i potwierdził wadę anatomiczną. "Będę krok po kroku panu mówił co będę robił, aby nie było z pana strony strachu". Jak powiedział tak zrobił przez cały zabieg. Najpierw dezynfekcja wacka, a także okolicy. Następnie nastąpił najgorszy moment zabiegu..... znieczulenie. To pierwszy i jedyny moment gdy poczułem nie ból, a szczypnięcie, po którym wszystko okazało się bajką. Pan Doktor nawet nie wiem kiedy podciął wędzidełko i zabierał się do zszycia. Zabieg trwał BEZ OWIJANIA W BAWEŁNĘ 29 MINUT (licząc razem z okresem przygotowania do zabiegu i znieczuleniem). Po zabiegu Pan Doktor miał dla mnie tylko jedno zalecenie. Abym na drugi dzień z samego rana wyjął wacik z antybiotykiem który umieścił zaraz po zabiegu. Pytałem czy muszę kupować jakaś maść, szare mydło cokolwiek. Odpowiedział "nic nie trzeba robić, ludzki organizm ma to do siebie że wszystko przyswoi i na swój sposób wyleczy". Spytałem się o krwawienie jakie może być i jak długo ono może być. Usłyszałem że bezpośrednio po zabiegu może być minimalne ponieważ szwy są zbyt nowe, natomiast maksymalnie do 4 dnia może być "nasiąk a nie krwawienie" przy porannym wzwodzie i nie mam prawa czuć bólu. Możecie mi wierzyć, miałem niestety praktycznie co ranek postawionego harcerzyka i zero bólu, fakt stanowi że miałem lekko podbarwiony napletek bo gdzieś tam jakaś kropelka się uroniła krwi. Sam jestem w szoku że nic nie bolało, przyznam że porannego drąga bałem się wręcz panicznie. Dziś rano nawet nie patrzyłem, otwieram oczy patrze mówiąc do siebie "aha **j już czatuje" więc poszedłem do WC delikatnie opuszczając napletek zrobiłem co zamierzałem i dalej w bety. Pan Doktor na odejściu powiedział że po tygodniu mogę zacząć "ćwiczenia" z dziewczyną. Uzasadnił to tym im należy po okresie tygodnia trenować wędzidełko aby blizna odpowiednio się uformowała nie patrząc na szwy, ponieważ one mogą rozpuścić się nawet po 2 tygodniach. Aktualnie jestem w pracy (magazynier w firmie developerskiej) i jedynie na co mam uważać to fakt abym nie nosił ciężarów i odpuścił siłownie na 2 tygodnie.

Bardzo się cieszę że dokonałem tego przerażającego zabiegu, który okazał wręcz dziecinny. Wychodząc z gabinetu miałem wręcz uśmiech na twarzy myśląc jakim byłem przez ten czas debilem że nie poszedłem na zabieg szybciej. Cały niepotrzebny strach był w głowie. Teraz aby czekam żeby rozpocząć odpowiednie ćwiczenia Nie muszę ukrywać że czuję się wyleczony z krótkiego wędzidełka, a wyleczony z nie uzasadnionego strachu który faktycznie miał tylko wielkie oczy.

Napisałem ten temat dla Was Panów, abyście nie odwlekali jak ja zabiegu w nieskończoność. Szczerze to wstyd zakończył się w momencie ściągnięcia spodni w gabinecie i na tym się skończyło. To co okazywało się murem nie do sforsowanie, stało się papierową ścianką do zdmuchnięcia. Pozdrawiam Serdecznie.