Jestem tutaj nowy, ale jak tak czytam wasze wypowiedzi to mi się śmiać chce...

Masa z was wypisuje tutaj, że ma małego penisa, bo ma tylko 15,5-16,5 cm... Ludzie, w wieku 26 lat ja mam TYLKO 12 cm, do tego niezbyt wiele w obwodzie (zarówno długość jak i obwód wprowadziły mnie w ogromne kompleksy, nie ze względu na to co myślą laski, bo to mam gdzieś, tylko zwyczajnie ja się źle czuję ze swoją męskością), ale jakoś do tej pory żadna nie narzekała. Podczas stosunku to one nawet nie zwracają uwagi na to jakiego macie, o ile zapewniacie im przyjemność. Zresztą, przy odpowiednim rozgrzaniu panny przed penetracją dacie radę im zrobić śmigło z cipki nawet 12 cm kutasem.

A jeszcze jak czytam, że 14-18 latki się tutaj obawiają, że ich 16 cm to za mało "i czy jeszcze urośnie"... ~16 cm to ja bym chciał mieć i nie więcej! Niestety taka natura indywiduum, jeden ma 20 cm i pannę boli, drugi ma 12 cm i panna nie zawsze jest zadowolona, ale zrozumcie, że na te cm wpływu nie mamy, bo takie mamy geny. Żadne, podkreślam - ŻADNE, tabletki nie działają, mają wyłącznie efekt placebo. Pompki odradzam, bo to działanie doraźne i na stałe nic wam nie powiększą. Jedyne dwie realne formy powiększania penisa to wstrzyknięcie kwasu hialuronowego (co daje jakieś 2-3 cm we wzwodzie + 5-6 cm w obwodzie) - efekt utrzymuje się 1-2 lata, po czym trzeba powtórzyć zabieg... koszt jednego to 5000-7500 zł. Druga realna forma powiększania penisa to już ingerencja chirurgiczna, co kategorycznie odradzam.

Wszelkie reklamy tabletek powiększających, żelów, pompek ciśnieniowych, ćwiczeń, etc. przerabiałem, konsultowałem z odpowiednimi specjalistami i mają one wyłącznie na celu wyciągnięcie pieniędzy od niezadowolonych ze swojej męskości mężczyzn. Jedyne dwie opcje na stan dzisiejszej medycyny, które naprawdę coś mogą zdziałać wymieniłem na końcu akapitu powyżej, przy czym chirurgię odradzam, a sam od ponad roku zastanawiam się nad kwasem hialuronowym, ale wciąż tylko zastanawiam.