Witam!
Zwracam się do "starszyzny" forumowej o sugestie i jakieś podpowiedzi.
Na początku czerwca zaczęło mnie boleć lewe jądro ( u samego dołu: pulsowanie,mrowienie, uczucie ciepła )
Ból promieniował do wewnętrznej części uda oraz pachwiny ( uczucie ciepła ).
Usg jąder wykazało torbiel oraz nieznacznie poszerzony żylak.
Urolog stwierdził, że najprawdopodobniej zrobiła się jakaś zastoina i lekki stan zapalny ( praca siedząca, tryb życia też ). Dostałem Levoxe na 10 dni, czopki dicloberl i cyclo3forte na naczynia. Nie pomogło za bardzo.
Urolog zbadał per rectum - nic nie stwierdził ( pytał czy boli hmm powiedziałem, że nie bo nie wiem jak boli prostata, w trakcie badanie nie miałem odruchu typowego jak coś boli, raczej zapiekło i zrobiło się ciepło ale to nie był ból ), usg prostaty w normie. Uznał, że to kwestia przeciążeniowa oraz tego poszerzonego naczynia. Kazał brać leki i skierował na rehabilitacje w zakresie odcinka l-s. Co ciekawe po badania per rectum, na drugi dzień w nasieniu pojawiła się krew ( nigdy w życiu nie uświadczyłem wcześniej - jakiś zbieg okoliczności?). Krew pojawiła się tylko raz. Czekam na fizykoterapie. W międzyczasie zacząłem odczuwać ciepło w kroczu, pobolewa mnie odcinek krzyżowy, podbrzusze, trętwieją pośladki ). Nie są to jakieś duże dolegliwości ale dyskomfort jest. RTG odcinka l-s radiologicznie bez zmian, mocz ogólny bez bakterii. Zaznaczam problem pojawił się w czerwcu, na przełomie maja/czerwca przeżywałem spory stres.Kurde czy, to jest prostata?Wiem, że nikt wróżką nie jest ale może ktoś jakoś naprowadzi ( posiew nasienia zrobić? w spermiogramie brak leukocytów ). Fizykoterapeuta raczej ogarnięty bo jak się umawiałem z nim na wizytę i przedstawiłem mu problem, to stwierdził, że ból jądra może być kwestią prostatis ).