Dzisiaj (12.09) miałem zabieg obrzezania i wydłużania wędzidełka. Zabieg robiłem w przychodni Eskulap w Łodzi u dr. Jerzego Żurka. Muszę przyznać, że lepszego wykonania zabiegu nie można sobie wyobrazić Atmosfera była bardzo miła i ogólnie było szalenie wesoło . W zabiegu pomagała przesympatyczna pani Wanda, która skutecznie potrafiła rozładować atmosferę. Ogólnie zabieg przeprowadzony szybko i bardzo profesjonalnie. Jeśli ktoś z Łodzi zastanawia się nad wybraniem przychodni to mogę polecić właśnie Eskulap i dr. Żurka. Jutro zdjęcie opatrunku. Dodatkowo mam jeszcze 3 wizyty kontrolne w późniejszym terminie.
Długo zastanawiałem się nad zabiegiem i trochę się obawiałem, ale zupełnie niepotrzebnie. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z efektu.
Mam nadzieję, że przyda się komuś z Łodzi taki post.
Pozdrawiam!

Dzień po zabiegu :
Powiem szczerze, że jestem w szoku! Byłem dzisiaj na zdjęciu opatrunku i panicznie bałem się tego co zobaczę, szczególnie, iż wcześniej bardzo dokładnie przestudiowałem zdjęcia z tego forum i stulejka.com.
A tutaj, lekarz zdejmuje opatrunek (bolało jak cholera ) a pod spodem, piękny koleżka po zabiegu. Prawie nie widać szwów, zero krwiaków czy temu podobnym. Lekarz stwierdził, że wygląda to świetnie.
Nie muszę robić żadnych opatrunków czy maczać go w rumianku. Tylko zwykłe kąpiele z mydłem i owinięcie gazą. Za ok. 14 dni mają puścić szwy.
Jedyny dyskomfort był rano po przebudzeniu, bo bolało bardzo i budziłem się kilkakrotnie. Ale dr. stwierdził że teraz bez opatrunku będzie lepiej. Z czasem będę informował jak sprawy wyglądają.

Jeszcze zauważyłem, że niestety co zdejmuję opatrunek to zawsze leci krew spod szwów, no ale to podobno normalne, tylko trochę uciążliwe. Zobaczymy jak będzie jutro.

Dzień drugi :
Wszystko jest ok. Krew przestała lecieć ze szwów, a poranek może nie był przyjemny, ale nic nie bolało, po prostu lekki dyskomfort.
Żeby o szwy nie zaczepiała się gaza i żeby nie otwierać raz pod szwami pod opatrunek włożyłem zwykły wacik i mam teraz problem z głowy! Także póki co zapowiada się miły powrót do pełnej formy.
Z czasem pojawił się nieprzyjemny ból przy szwach, i jest on dość denerwujący :/ No ale cóż... i tak nie jest źle.

Dzień trzeci :
Nadal jedynym problem są szwy, bo niestety opatrunek na nowo zaczął się o nie zaczepiać mimo wacika. I tylko one obecnie powodują dyskomfort. Już nie mogę się doczekać kiedy wypadną i wszystko wróci do normy!

Wczoraj minął tydzień!

Powiem tak: Jest super. Część szwów zaczęła wypadać i powoli się rozpuszczać, nadwrażliwość jeszcze jest, ale maleje powoli. A trwa to dłużej bo chodzę w opatrunku. Wszystko wygląda pięknie, nie pojawiały się żadne opuchlizny, ani nic w tym stylu. Poranki już nie są bolesne, tylko czasami czuć jeszcze delikatnie szwy, ale to nie przeszkadza.

10 dni minęło/kontrola u lekarza

I wszystko OK. Lekarz powiedział, że trzeba już brać normalne kąpiele, nie tylko prysznic i czekać na rozpuszczenie się szwów. Potem tylko kupić maść na ładniejsze gojenie się blizn i tyle. Wizyta kontrolna tak na wszelki wypadek za miesiąc. I tyle.
Jeszcze czuć niestety czasami szwy w czasie chodzenia więc już nie mogę doczekać się ich rozpuszczenia.

19 dni i po szwach!

Minęło 19 dni. Lekarz mówił, że po 14 powinny zacząć wypadać szwy, maksymalnie do 20 dni. Ale tu już dzisiaj 19 minęło a szwy wypadły ze trzy, może cztery. Wziąłem więc ciepłą kąpiel i delikatnie paznokciem pocierałem je i po chwili okazało się, że odpadają. Po pół godziny dziubdziania ran wyszły wszystkie. Co za ulga! Na razie maluch wygląda troszkę dziwnie (tragedii nie ma!), ale lekarz kazał smarować kolegę po 3 razy dziennie maścią na ładniejsze gojenie się blizn. Więc liczę, że za jakiś tydzień nie będzie śladu po zabiegu. Póki co, wszystko jest super. Sprzęt był lekko testowany i też wszystko było OK. Po zagojeniu się ran dodam ostatni wpis.

W razie jakiś pytań piszcie, odpowiem bez problemu!
Pozdrawiam