Od kilku tygodni zmagam się z problemem zaczerwienienia żołędzi i swędzeniem, kolejnego ataku dostałem w piątek, w poniedziałek problem ustał, poszedłem do lekarza we wtorek bo się wcześniej umówiłem już mnie nie piękło i nie było zaczerwienienia więc powiedział wszystko jest oki, co prawda jest mała stulejka trzeba zrobić obrzezanie ale pod napletkiem nie ma jakiś większych zaległości mastki tak powiedział lekarz, od poniedziałku było ok dzisiaj dalej dostałem "ataku" zaczerwieniona góra część żółędzia piecze, swędzi, owszem przez cały dzien może tam na górnej części zbiera się mininalna ilośc mastki ale to wymywam, czy możliwe żeby ona przez kilka godzin aż tak podrażniała żołądz? napeltek do połowy zdejmuje i szoruje... i własnie ta połowa którą myje reguralnie tak mnie sedzi i jest czerwona... już nie wiem gdzie iść i kogo się radzić