Hej, witam. Jako iż jestem już kilka dni po zabiegu obrzezania i sporo czytałem na tym forum chciałbym dorzucić coś od siebie dla przyszłych pokoleń mężczyzn mierzących się z tym problemem.

Stulejkę całkowitą (!) miałem od dziecka, no cóż mogę powiedzieć - zarówno ja jak i moi rodzice zaniedbaliśmy sprawę, na zabieg zdecydowałem się dopiero w wieku 19 lat, kiedy zaczęły występować regularnie problemy z oddawaniem moczu oraz swędzeniem/pieczeniem tam pod spodem.

Gdy poszedłem na pierwszą wizytę i powiedziałem w czym problem, doktor od razu przeszedł do dzieła i za pomocą takiego metalowego haczyka. To co tam znalazł wprawiło go w osłupienie. Sama czynność nie była zbyt przyjemna, a raczej dość bolesna - wyobraźcie sobie, że macie stuleje całkowitą i ktoś przez ten mały otwór wkłada haczyk i grzebie wam tam w środku - brryy! Jak to doktor powiedział, pod napletkiem nie było już mastki a kamień mastkowy!. Przez te kilkanaście lat odkładająca się mastka zrobiła się twarda! Co więcej był tam tez stan zapalny - tutaj uwaga: stan zapalny może być kompletnie bezbolesny, większość stulejarzy myśli, że wszystko jest ok, bo nie boli, natomiast w środku zapalenie może trwać w najlepsze. Utrzymywanie takiego stanu zapalnego może mieć też wpływ na kurację po obrzezaniu i znacząco ją wydłużyć (tak mi mówił doktor, ja tylko powtarzam, nie jestem w stanie uwiarygodnić tych informacji, bo sam jestem raptem kilka dni po obrzezaniu).

No ale już po wszystkim, mój zabieg trwał trochę dłużej niż zwykle, znieczulenie miejscowe podawano mi kilkukrotnie, bo bardzo dużo czasu niestety zajęło czyszczenie i wyciąganie tej skamieniałej mastki.

Nie będę nikogo oszukiwał ani straszył, na forum piszą, że to prosty i bezbolesny zabieg, w moim przypadku tak nie było, męczarnia niesamowita, ale pomimo myślę, że warto. Mnie bardziej od upośledzenia seksualnego w związku ze stulejką, przestraszyła możliwość zapadnięcia na poważne choroby np. raka prącia.

Także ten, nie zwlekać, nie wstydzić się powiedzieć rodzicom, bo ich pomoc na pewno się przyda - nie łudźcie się, że zrobicie taki zabieg po kryjomu. Mi powrót do jako takiej sprawności, żeby w opatrunku w miarę normalnie chodzić zajął nawet kilka dni.

Pozdrawiam, Wieczny Stulej, ksywka już nieakatualna