Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7

Wątek: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    paź 2012
    Posty
    1
    Oznaczenia postów

    Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Witam,

    W tym temacie, podzielę się moją historią, z nadzieją że może po przeczytaniu, komuś uda pozbyć się wiadomego problemu, z tymże w naturalny sposób, samodzielnie i bezkrwawo.

    Jeszcze niecałe dwa lata temu, sam przymierzałem się do proszenia o pomoc tutejszych forumowiczów... ale teraz mogę z ręką na sercu powiedzieć że tam na dole u mnie wszystko gra, doszczętnie i bez najmniejszego uszczerbku.

    Więc ze mną było tak, że większość życia wychowywała mnie tylko matka. I temat stulejki jakoś nigdy wprost nie wypłynął, i w ogóle seks to tutaj jakby temat tabu. Wprawdzie mam mgliste wspomnienie, że gdy miałem jakieś pięć lat, to rodzice chcieli coś tam mi majstrować przy przyrodzeniu, ale byłem kapryśnym dzieckiem i nie dałem się dotknąć. I tak mijały lata, ojciec poszedł do innej. A Ja żyłem już w wieku dwunastu lat wiedząc że coś może być ze mną nie tak, a z każdym rokiem kompleks się powiększał. Nie dość że miałem malutkiego, to jeszcze tak zwaną “trąbkę”.

    Ale w końcu w wieku 19 lat postanowiłem się za siebie wziąć. Rozważałem zabieg, lub różne intensywne sesje rozciągające z pomocą maści i szczypiec, ale jak się później miało okazać, tak drastyczne środki okazały się zbyteczne, bo wpierw zwyczajnie zacząłem stanowczymi rucham się tam tarmosić, przez powiedzmy godzinę dziennie, lub nawet mniej. Oczywiście raczej wtedy wyłączałem erotyczne myśli, i włączałem je conajwyżej pod sam koniec sesji.

    I jakże wielka była moja radość, gdy stopniowo z dnia na dzień odkrywały się coraz to większe połacie żołędzia, i tym sposobem, w ciągu mniej niż dwóch tygodni odkryłem go praktycznie w całości, ale jednak wciąż w stanie wzwodu był nieco zblokowany.

    Ale sprawę rozwiązało spotkanie z dziewczyną, gdy rano szykując się do niej, postanowiłem mocno nawilżyć prącie oliwkami i kąpięlą w gorącą wodą, i mocno pociągnąć skórę i udało się, i od tamtej pory jestem tam całkowicie zdrowy.

    W każdym razie morał z tego taki, Nie rwijcie się do krojenia, chłopaki! Bo krwawy zabieg nie zawsze w około-stulejkowych przypadkach jest konieczny.

    Ok, z góry zgaszę hejterów: Wiem że ta moja przypadłość wcale nie kwalifikowała się do stuprocentowej stulejki, a bardzo możliwe że w ogóle jej nie miałem, tylko po prostu przez te parę lat życia byłem nieogarnięty. :P

    To by było na tyle.

    Pozdrawiam.

  2. #2
    Member
    Dołączył
    wrz 2012
    Posty
    37
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Nie napisałeś czy byłeś u lekarza... lekarze często sami przepisują maści jeśli jest jakaś szansa uniknięcia zabiegu. Ameryki nie odkryłeś.

    Ty się męczyłeś z ćwiczeniami 2 tygodnie, a ja w wieku 20 lat ściągnąłem napletek za pierwszym razem (miałem całe życie stulejkę całkowitą). Czemu nie wcześniej? Bo nie miałem pojęcia, że coś jest nie tak.
    W moim przypadku zabieg jest nieunikniony, bo skóry mam tak dużo, że jak mam ściągnięty napletek przez dłuższą chwilę to puchnie.
    Jak widać nie każdemu pomagają ćwiczenia.

    Swoją drogą nie czaje, czemu ludzie tak bronią kawałka skóry.

    Moja rada: "rwijcie się do lekarza". Im dłużej zwlekacie, tym gorzej dla was.

  3. #3
    Senior Member
    Dołączył
    mar 2010
    Posty
    1,293
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Brak mi słów...

  4. #4
    Senior Member
    Dołączył
    cze 2012
    Posty
    413
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Widocznie nie miałeś nadwrażliwości żołędzia, która by Cię skutecznie zniechęciła do rozćwiczania napletka, a Twoja "stulejka" nie była stulejką, lecz częściowym zlepieniem się napletka w skutek niedotrzymywania higieny (można to podciągnąć pod ewentualna stulejkę częściową - ale nie wrodzoną, lecz nabytą).
    Ludzie ze stulejką wrodzoną/całkowitą NIGDY NIE BĘDĄ W STANIE SAMI ROZWIĄZAĆ TEGO PROBLEMU. Przy stulejce całkowitej i na dodatek posiadanej od urodzenia konieczny jest zabieg.
    Tak czy inaczej gratuluję poradzenia sobie z tym.


    Swoją drogą nie czaje, czemu ludzie tak bronią kawałka skóry.
    Jest kilka opcji:
    * strach przed byciem pozbawionym kawałka skóry który miało się od zawsze
    * strach przed ewentualnym bólem
    * polskie stereotypy = niechęć do bycia postrzeganym jako Żyd (brak wiedzy na temat obrzezania - nieświadomość, że oprócz Żydów także blisko 70% facetów w USA, wszyscy muzułmanie i co za tym idzie - Arabowie, cała "czarna" Afryka, oraz praktycznie wszyscy mieszkańcy wysp Oceanu Spokojnego wchodzące w skład tzw. Oceanii - wszędzie tam mężczyźni tez są obrzezani i NIE JEST TO NIC NIENORMALNEGO!)
    * strach przed tym co powiedzą kobiety (kolejny raz brak wiedzy, że kobietom to WSZYSTKO JEDNO, a nawet są i takie, które po jednym razie z obrzezanym nie chcą już nieobrzezanego! Jednak zapomina się, że najważniejsze aby sprzęt był SPRAWNY i jego niesprawność to moim zdaniem powód do wstydu, a obrzezanie, to powód do dumy).

  5. #5
    Senior Member
    Dołączył
    paź 2009
    Posty
    301
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Cytat Zamieszczone przez VoyChuck

    Ale sprawę rozwiązało spotkanie z dziewczyną, gdy rano szykując się do niej, postanowiłem mocno nawilżyć prącie oliwkami i kąpięlą w gorącą wodą, i mocno pociągnąć skórę i udało się, i od tamtej pory jestem tam całkowicie zdrowy.
    A zatem jedno z dwóch: albo nie miałeś stulejki, a - jak pisze jeden z przedmówców - napletek złączony był z żołędzią przez nadmiar smegmy, albo miałeś OGROMNE szczęście, że nie skończyło się to załupkiem, czy zerwaniem wędzidełka.

    ABSOLUTNIE nie wolno tak postępować, i rekomendować takiego postępowania innym!

  6. #6
    Senior Member
    Dołączył
    mar 2010
    Posty
    1,293
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Mam nadzieję, że ten co przeczyta ten temat weźmie sobie do serca to ca napisał bergen i Pan_Ahmed, bo założyciel tematu kompletnie nie wie co, i o czym pisze. A co najgorsze, tego kolesia może ktoś posłuchać i poważnie sobie zaszkodzić.

  7. #7
    Member
    Dołączył
    sie 2009
    Lokalizacja
    Śląsk
    Posty
    49
    Oznaczenia postów

    Re: Nie rwijcie się do krojenia, bo nie zawsze trzeba.

    Temat sugeruje, że ci się poddali zabiegowi rwali się do krojenia. Myślę, że niewielu takich było. Ja zdecydowałem się na zabieg, ale jeśli byłaby jakaś sensowna alternatywa bym tego nie zrobił (a byłem u trzech lekarzy).
    Jest to kolejny post typu "ja wyćwiczyłem, a wy niepotrzebnie zdecydowaliście się na zabieg". Ci którym zabieg nie był potrzebny niech się cieszą, ale niech nie uważają się za lepszych czy madrzejszych, po prostu mieli szczęście i tyle.
    Natomiast takie słowa mogą zaszkodzić tym co się wahają - sławek83 ma rację, że takie słowa mogą im nie wyjść na dobre.

Podobne wątki

  1. "Nie trzeba smarować"
    Przez daniel1995 w dziale Obrzezanie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 20-02-14, 18:52
  2. Czy trzeba wydłużać?
    Przez Katuri w dziale Krótkie wędzidełko
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 11-03-13, 11:02
  3. Jak długo trzeba nosić opatrunek na penisie?
    Przez ronnie w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 21-04-12, 09:23
  4. Czy trzeba coś z tym zrobić?
    Przez JJac w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 04-04-11, 22:43
  5. Coś z tym w końcu trzeba zrobić
    Przez maximus w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 29
    Ostatni post / autor: 19-02-11, 13:31

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15