Siema wszystkim niezdecydowanym i bojących się tejże operacji.

Moja historia może Wam pomoże... ;p

Otóż jakoś w grudniu 2011 wybrałem się do Urologa na Armii Krajowej.
Dał skierowanie do szpitala na obrzezanie (stwierdzono stulejkę niecałkowitą) oraz wydłużenie wędzidełka (ofc było za krótkie i ściągało żołądź w dół)
W szpitalu ustalili mi termin na 5 marca Ja oczywiście byłem zadowolony, że w końcu ogarnąłem sprawę, bo od 2 lat się bałem i zwlekałem szperając po forum itp.
4 marca przywaliłem bucha na sen, ale nic nie pomógł, bo i tak w nocy się obudziłem z 3-4x mocno zestresowany jutrzejszym dniem.
5 marca stawiłem się na 8:30 w szpitalu i czekałem, aż do zabiegu.
Pielęgniarka zaprowadziła mnie do pokoju i tam spędziłem resztę czasu aż do operacji.
O godz. 13 był obiadek i w połowie przyszła siostra i powiedziała żebym się przygotował do operacji...
Oczywiście ogarnął mnie MOOOOCNY stres, że zachciało mi się zrobić porządne kupsko, wypróżniłem się cały, zimno mi już było w dłonie i stopy (od stresu)
Zaprowadziła mnie na salę opatrunkową, i o dziwo tutaj odbyła się operacja. Myślałem, że to będzie wiecie pod jakimiś lampami, lekarze biegający z nożyczkami i strzykawkami. Położyłem się na stół, lekarz dosyć młody podszedł dostał od pielęgniarki strzykawkę i zaczął mi kuć w okolicach penisa. TAK! Bolało mnie to, ale da się to spokojnie przeżyć. Na stole trząsłem się jak galaretka, całe nogi mi latały... po chwili zaczął "gwizdek" (jak to mówiły pielęgniarki xD) drętwieć i go nie czułem. Przyszedł drugi lekarz i zaczęli ciąć niepotrzebną skórę NIC MNIE TO NIE BOLAŁO, kompletnie nic, gadaliśmy o filmach, o seksie, o tym czy oni też mieli taki zabieg, o tym czy byłem pierwszym pacjentem tego dnia ze stulejką, o studiach medycyny itp. Spoko goście ogólnie, czasami czułem BARDZO lekkie podszczypywanie. Dopiero w późniejszej fazie operacji jak i NAJGORSZEJ zacząłem czuć ból, SZWY! Bolało, ale da się przeżyć, to szczypało, kuło, dziwnie ogólnie, dłonie miałem całe spocone i non stop ściskałem oraz modliłem się, żeby to się skończyło. PACH PACH 20-30 minut i koniec operacji, lekarz pokazał siusiaka, nie wyglądał za fajnie ;p Po operacji kręciło mi się trochę w głowie, więc siostra mnie zaprowadziła do "apartamentu" (2 osobowy pokój z własnym prysznicem, kibelkiem i umywalką PEŁEN LUX, tylko TV brakowało ) Przy pierwszym sikaniu nic nie bolało, ale pod koniec trochę krwi leciało i podszczypywało. W nocy były wzwody takie na chwilę, obudziłem się z 3-4x, spałem na plecach, a cholernie tego nie lubię. Były obchody, sprawdzali co i jak. Dzisiaj dostałem wypis i karteczkę:

1. Po zabiegu konieczna jest codzienna toaleta operowanej okolicy. Przez okres 2 tygodni wskazane jest mycie po bieżącą wodą (prysznic), nie wchodzić do wanny wypełnionej wodą.
2. Wskazane jest ułożenie prącia do góry (obcisła bielizna może być pomocna w takim ułożeniu) Zaleca się również stosować środek do dezynfekcji błon śluzowych np. Octenisept. Nie stosować Rivanolu.
Dwa razy dziennie: rano i wieczorem po toalecie miejsce operowane smarować przepisaną przez lekarza maścią DETREOMYCYNOWĄ. Czynność powtarzać codziennie aż do zużycia przepisanej maści.
3. W przypadku wystąpienia gorączki, zaczerwienienia skóry miejsca operowanego, ropnej treści lub narastającego obrzęku należy niezwłocznie skontaktować się z urologiem wykonyjącym zabieg.
4. Użyte szwy podczas zabiegu są wchłanialne, rozpuszczają się po około 3 tygodniach.
5. Po operacji zalecany jest oszczędzający tryb życia przez około 2 tygodnie.
6. Zalecany okres wstrzemięźliwości seksualnej wynosi około 4 tygodni.
7. Po około 3 tygodniach po zabiegu operacyjnym należy zgłosić się do sekretariatu Oddziału Urologii z kartą informacyjną, celem odebrania wyniku badania histopatologicznego.

Ogólnie operacja i dalsze czynności związane ze stulejką JAK NAJBARDZIEJ NIE NALEŻĄ DO PRZYJEMNYCH. Pieprzenie się z gazikami, maściami, myciem, naciąganiem świeżo poszytego Bena nie jest w ogóle przyjemne. Robiąc to czuję się jak kaleka, mój żołądź jest cholernie delikatny, ofc że wszystko czyszczę, żeby nie mieć powikłań czy jakichś infekcji, ale naprawdę to jest STRASZNE :P

Ogólnie czuję się wolny bez tej cholernej stulejki, jest naprawdę mi dobrze, teraz nie będzie mi głupio pokazać dziewczynie mojego ptaszka, 0 problemu (oczywiście jak się zagoi to jeszcze dam znać co i jak)
Byłem, jestem i będę zawsze strachliwy jeśli chodzi o operacje, to była moja pierwsza w życiu i mam nadzieje, że ostatnia!!!!! Wiem, bardzo cipkuję, ale penis to tak delikatna sprawa, że liczy się każdy szczegół. Na początku przy robieniu okładów szyja mnie bolała od patrzenia w dół tak długo to robiłem... a teraz lajtowo 5 minutek i jest wszystko pięknie.

Wzwody strasznie męczą, budzę się po 3-4x w nocy, czuję jak mi wychodzi żołądź i ciągnie wydłużone wędzidełko, ale daję radę, zaciskam zęby i po chwili się uspokaja. Mam wrażenie, że to bardzo dobrze, że mr wacek staje, bo przynajmniej się rozciąga i wychodzi, sam za cholerę bym tak sobie nie naciągnął... przynajmniej teraz.

Jestem 3ci dzień po zabiegu i się przyzwyczajam do bólu, ściągać mogę tylko do połowy żołędzia, coraz lepiej opatrunki robię i jakoś da się to przeżyć ^^