Doświadczenia od dłuższego czasu nie są aktualizowane więc postanowiłem opisać swoje w tym poście

A więc, stulejke miałem od urodzenia, pamiętam, że członek zawsze mnie bolał podczas ściągania napletka, pewnego razu podczas kąpieli nie mogłem ściągnąć go w ogóle (miałem wtedy ok. 10 lat, teraz mam 19). Dzieciak jak dzieciak, rodzicom nie powiedziałem nic, myślałem, że samo przejdzie (wtedy nie wiedziałem, że to stulejka). I tak mijały lata, w których mój przyjaciel nie był myty (próba zdjęcia napletka kończyła się niepowodzeniem z powodu silnego bólu). Chyba sami wiecie, że o tym się nie myśli, tak więc później odkryłem pornografie, hormony buzowały a ja się ‘bawiłem’. Wtedy zaczęły się stany zapalne (dziwna maź i duża ilośc mastki wychodziła zza napletka, nie było to zbyt przyjemne). Postanowiłem sobie, że nie powiem o tym rodzicom i po cichu załatwię sprawę po maturze. Wtedy przyszlo wezwanie na komisję wojskową. Uslyszałem i wyczytałem, że na komisji badają genitalia (chyba wiecie jaki to stres). Po wezwaniu zdecydowałem powiedzieć rodzicom o moim problemie, rozmowa przebiegła gładko, było to akurat tydzień przed maturą). Razem z rodzicami zdecydowaliśmy, że załatwimy tą sprawę prywanie u dr. Wojciecha Kołaczyka (http://www.uromedica.pl/).

Pierwsza wizyta:

Pierwsza wizyta nie należała do przyjemnych. ‘kolega’ przez 9 lat był schowany i nie myty co spowodowało okropną nadwrażliwość. Lekarz mocno szarpnął napletek w dół i sciągnał cały, gdy zobaczyłem co się pod tym nagromadziło myślałem, że padne. Słowa lekarza ‘to wygląda tragicznie’ (przed wizytą bałem się, że mam raka ponieważ przez skórę odczuwałem guzki wzdłuż granic żołędzi. Pan doktor wziął gazę, jakiś plyn i wyszorował mi ‘kolege’ (bolało jak cholera). Po tym wypisał leki i kazał przyjść na zabieg w następnym tygodniu. Z racji tego, że wędzidełko miałem dosłownie przy cewce/zwieraczach zabieg kosztował 850 zł.

Dzień zabiegu:

Zabieg miał mieć miejsce we Wroclawiu (mieszkam w Legnicy) o 8:30 w dniu 20 rocznicy ślubu moich rodziców (ładny prezent mieli heheh). Z powodu korków itp. Na miejscu byłem o 8:40, lekarza jeszcze nie było. Ok. 9:10 zaproszono mnie do osobnej Sali, w której miałem rozebrać się do naga i założyć ‘fartuszek’ i położyć się na stole. O 9:20 przyszedł lekarz i zaczął się zabieg. Przed znieczuleniem jeszcze raz wyczyszczono mi członka. Co do znieczuleń. Na wstępie dostałem 4 zastrzyki w prącie i 1 w czubek penisa, potem podczas zabiegu kilka (łącznie ok. 13/14). Zabieg trwał ok. godzinę, czulem dotyk oraz szycie w niektórych miejscach co nie było rzeczą przyjemną (chyba najgorszą z całego zabiegu). Zostalem poinformowany, że zabieg zakończył się powodzeniem i pokazano mi mojego ‘ptaszka’, zdziwiłem się, ponieważ był w lekkim wzwodzie. Zostałem poinstruowany o myciu oraz zakładaniu opatrunku i wysłany do Sali aby się ubrać. Po tym krotka wizyta w gabinecie doktora i do domu. Piekło jak cholera, od razu po zabiegu wziałem pyralginę i położyłem się spać (ojciec prowadził samochód).

Po zabiegu:

Panicznie bałem się iśc wysikać, pierwsze 3 dni były najgorsze (po każdym sikaniu muszę zmieniać opatrunek). Bałem się również nocnych i porannych wzwodów. Poszedłem spać o 3 nad ranem, noc przebiegała bezproblemowo, rano obudził mnie lekki wzwód, który o dziwo nie bolał. Naczytałem się tutaj, że najgorsze były wzwody, nie odczuwam żadnego bólu podczas wzwodów, tylko z 2 dni temu raz mnie bolało. Aby nie babrać się z plastrami, aby członek był ‘do góry’ mam owinięty bandaż, który wiążę z w pasie i wszystko ladnie się trzyma. Po każdym sikaniu obmywam go wodą utlenioną (pierwszy 3 dni były najgorsze, piekło jak cholera) ale się przyzwyczaiłem, teraz nie odczuwam nic podczas mycia. 2x dziennie mam stosować detreomecynę, na opuchliznę dostałem żel ‘Arnica’, który 2 dni temu się skończył (opuchlizna zeszła prawie cała, tylko w miejscu gdzie kiedyś było wędzidełko, lekarz powiedział, że obrzęk może utrzymywać się do 6 miesięcy). Wczoaj był tydzień od zabiegu i właśnie wczoraj odpadly mi pierwsze szwy. Jeżeli chodzi o nadwrażliwość żołędzi, już prawie jej nie ma, mogę dotykać go bez bólu. Jest tylko trochę nadwrażliwy w rowku, ale coraz mniej. We wtorek idę już na drugą kontrolę po zabiegu, myślę, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Zostal mi tylko jeden mały problem, mianowicie krzywizna prącia, ale to już będę robić w przyszłym roku najwcześniej.

Tak więc apeluję do wszystkich stulejkowiczów, nie wstydźcie się swojego problemu, to normalna rzecz – każdemu może się przytrafić. Nawet mój ojciec miał z tym problemy (to chyba genetyczne :P). Nie bójcię się powiedzieć o tym swoim rodzicom/dziewczynie i idźcie do lekarza. Im szybciej zrobicie z tym porządek tym szybciej poczujecie się lepiej!

Serdecznie dziękuję założycielom tego portalu, to dzięki niemu zdecydowałem się na zabieg.

edit. Zapomnialem dodać, miałem jeszcze zrośnięty napletek z prąciem, lekarz wszystko naprawił