Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4

Wątek: Moja wojna ze stulejką...

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    paź 2013
    Posty
    9
    Oznaczenia postów

    Moja wojna ze stulejką...

    Witam,
    Po dłuższych przemyśleniach postanowiłem założyć ten wątek, ponieważ może się to przydać chociażby kolejnym osobom, które się zastanawiają czy robić zabieg czy nie. Czy ja będę zadowolony, to okaże się po kilku tygodniach zapewne . Póki co jestem niecałe 4 doby od zabiegu i jest raczej wszystko w porządku zresztą oceńcie sami: http://imgur.com/a/787ed

    Ale do rzeczy. Oczywiście z samym zabiegiem zwlekałem bardzo długo. Pierwszy raz do lekarza poszedłem w wieku 18 lat, dostałem skierowanie na zabieg, ale z niego nie skorzystałem. Następnie po około dwóch latach ponownie poszedłem do lekarza, ponownie dostałem skierowanie na zabieg i ponownie z niego nie skorzystałem. Teraz w wieku 21 lat postanowiłem zrobić ten zabieg prywatnie. Poszedłem na wizytę, następnie sympatyczna pani w recepcji wyznaczyła termin zabiegu za 3 tygodnie.

    Przed zabiegiem jakoś specjalnie się nie stresowałem, nerwy pojawiły się dopiero w trakcie zabiegu jak zaczęło puszczać znieczulenie i poczułem kilka ukłuć. Marzyłem aby jak najszybciej się to skończyło no i się skończyło. Opatrunek założony, mogę uciekać. Marsz do apteki po środki przeciwbólowe i powrót samochodem do domu. Podczas którego poczułem znowu delikatne uszczypnięcia no i to w zasadzie tyle. Nic strasznego, obawiałem się prawdziwego armagedonu.

    Bałem się zobaczyć w domu jak to wygląda, nie to żebym bał się krwi ale zwyczajnie obawiałem się, że ten widok może mnie przerazić. Doktor kazał zdjąć opatrunek na drugi dzień ale... ja nie wiedziałem jak mam się wysikać no i zdjąłem go ok. 4h po zabiegu Oczywiście później zawinąłem w gazę. Samego momentu oddawania moczu bałem się strasznie, ale wszystko przebiegło całkiem spokojnie, jedynie martwiły mnie pozostałości. Przed pójściem spać wziąłem kolejną dawkę środków przeciwbólowych i w nocy obudziłem się tylko raz, po ok. godzinie snu. No i kolejny raz rano...

    Rano włożyłem szare mydło do miseczki, nalałem ciepłej wody i delikatnie pomoczyłem kolegę wacikiem, następnie położyłem alantan. Procedurę powtórzyłem w trakcie tego dnia trzykrotnie. Trochę bolało trochę szczypało, penis oczywiście opuchnięty i siny ale wszystko w granicach normy. W nocy ponownie raz pobudka i z samego rana

    Podobnie wyglądały kolejne dni aż do dziś i wyglądać zapewne będą tak samo następne. Tylko teraz przemywam go rivanolem i nie smaruję alantanem. Póki co nie widać szwów więc wolę troche poczekać, poza tym jak raz posmarowałem na noc to zaczęło mnie strasznie piec. Trochę martwi mnie ciągłe szczypanie nawet w trzonie penisa, no i przy szwach. Takie jakby ukłucie. Doświadczyliście tego samego? Powiedzcie mi jakiego typu jest to obrzezanie? Czy mogę już bez obaw moczyć go w wodzie z szarym mydłem?

  2. #2
    Senior Member
    Dołączył
    paź 2013
    Posty
    135
    Oznaczenia postów

    Re: Moja wojna ze stulejką...

    Jak bym czytał o sobie, też zwlekałem mimo że miałem skierowanie. to takie uspokajanie sumienia, że zrobiło się jakiś ruch. Ale też mówię koniec! W środę mam wizytę. Laski zaczęły na mnie lecieć, musze działać hehe

  3. #3
    Junior Member
    Dołączył
    paź 2013
    Posty
    9
    Oznaczenia postów

    Re: Moja wojna ze stulejką...

    Dzisiaj mija szósty dzień od zabiegu. Ukłucia przy szwach występują, ale ze znacznie mniejszą częstotliwością. Sińce odeszły w niepamięć, natomiast dalej utrzymuje się opuchlizna przez którą nie mogę dokładnie obejrzeć szwów, na szczęście nie zajmuje już dużo miejsca. Niepokoi mnie tylko to, że w większości wciąż występuje krew. Co prawda nie są to kapające kropelki. Ale na gazie pozostaje delikatny jej ślad. Na dodatek w kilku punktach pojawia się jakaś biała substancja. Teraz płuczę kolegę w letniej wodzie z rozpuszczonym szarym mydłem lub przemywam rivanolem. Kiedy mogę spodziewać się, że te krwawienia ustąpią? Spotkaliscie się może z tą białą substacją?

  4. #4
    Junior Member
    Dołączył
    paź 2013
    Posty
    9
    Oznaczenia postów

    Re: Moja wojna ze stulejką...

    Witam,

    Dzisiaj mija tydzień od zabiegu a sprawa wygląda tak: http://imgur.com/a/Oz3pP#0

    Martwi mnie problem pokazany na pierwszym zdjęciu, czyli jakby dalej świeża rana. To jedyne miejsce które zostawia ślad krwi na gazie. Oceńcie to i proszę niech w końcu ktoś odezwie się w tym wątku i podzieli się swoimi doświadczeniami

    Poza tym wszystko jest kłucia ustąpiły, jeśli występują to naprawdę rzadko.

Podobne wątki

  1. problem ze stulejką
    Przez kausniak w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 07-11-13, 09:21
  2. Moja walka ze stulejką:)
    Przez Gabon w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 19-06-13, 22:10
  3. Moja historia walki ze stulejką
    Przez grzech w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 15-04-12, 12:27
  4. Problem ze stulejką.
    Przez StulejowyProblemator w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 12-03-11, 21:53
  5. Problem ze stulejką
    Przez bercia w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 04-10-09, 15:00

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37