Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5

Wątek: Moja walka ze stulejką:)

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2013
    Posty
    27
    Oznaczenia postów

    Moja walka ze stulejką:)

    Od kilku lat nie mogłem się zdecydować na pójście do urologa. Zawsze wymyślałem jakiś problem by nie iść. Męczyłem się podczas seksu, a nawet zwykłego wypróżniania. Kompleks też był (jest) ogromny. Natchnęła mnie przyjaciółka no i zapisałem się do urologa w Ibisie. Kolejki tam dość duże, sporo czekania, ale naprawde było warto. Dr Torz to prawdziwej klasy specjalista. W momencie wizyty zrozumiałem w 1 momencie dlaczego u niego ąz takie kolejki. Pokazanie ptaka to raptem 20 sekund. Reszta to diagnoza (stulejka całkowita) no i opisanie sposobu leczenia. Zabieg mam zaplanowany na połowe czerwca, ale kamień z serca mam juz teraz. Nie ma się naparwde czego bać, denerwować, bo leczenie stulejki to w dzisiejszych czasach pikuś. Opisze oczywiście po zbaigu dokładnie jak to wyglądało i pochwale się rezultatami. Pisze głównie by zachęcić innych, którzy jak ja wahają się. Zapisujcie się jak najszybciej, dla zdrowia, estetyki i dobrego samopoczucia. Wizyta u urologa nic nie boli, zabieg ponoć tez nie. Wystarczy się zapisać, czy jest prostszy sposób by rozwiązać życiowy problem?

  2. #2
    Senior Member
    Dołączył
    lut 2013
    Posty
    490
    Oznaczenia postów

    Re: Moja walka ze stulejką:)

    Widzę, że jesteś tak samo zadowolony przed zbliżającym się zabiegiem jak ja byłem. Mnie również natchnęła przyjaciółka do tego kroku, bo wcześniej kiepsko w tych sprawach z dziewczynami było. Teraz jestem od 2 miesięcy obrzezany i dalej zadowolony

  3. #3
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2013
    Posty
    27
    Oznaczenia postów

    Re: Moja walka ze stulejką:)

    Wczoraj miałem zabieg w IBISIE. Można powiedzieć już po wszystkim. Ulga ogromna, chociaż jak to po takim zabiegu nie czuje się zbyt dobrze. Ale od początku...
    W gabinecie byłem może 40 minut. Doktor Torz wraz z pielęgniarką kazali mi zdjąć spodnie, majtki i położyć się na stole. Nerwy były spore ale nawet wygodnie. Uczucie wstydu tylko na początku, potem jakoś po prostu nie myślałem o tym. Lekarz odkaził mi małego wacikiem zamoczonym w spirytusie. Po tej czynności było najgorsze, a więc zastrzyk ze znieczuleniem w 4 miejsca wokół wacka, pod skóre rzecz jasna. Bolało straszliwie tak, że napawrdę przez moment chciałem się wycofać. Potem to już tylko leżenie niczym na hamaku w ogrodzie. Bólu zero, ba nawet ledwo czułem, że ktoś mnie dotyka. Zasłoniłem sobie oczy ręka i tak sobie wypoczywałem przez około 20 minut. Gdy otowrzyłem oczy mały był owinięty już w bandażu do góry grzybem. Doktor kazał mi się ubrać, dał parę wskazówek i byłem wolny. Czułem sie oczywiście zamroczony i słaby, ale już po 30 minutach od zabiegu samodzielne wróciłem do domu samochodem. Mały bolał dość mocno, jednak pod wieczór to ustąpiło.
    Jak wygląda mój szkrab? Jest spuchnięty, widać drobne rany, ale z czasem mam nadzieję wszystko będzie się poprawiać. Czy boli? Grzyb jest bardzo wrażliwy, każde dotknięcie jak ukucie igła. Przemywanie czy smarowanie maścią też nie jest przyjemne. Mam wciąż spory lęk przez załatwianiem, niby nic nie boli, ale jakoś dziwnie.
    Podsumowując, do pełni sprawności i ocenienia efektów jeszcze trochę czasu. Jednak z tego co mówił lekarz i inni Stulejkowicze bóle, puchnięcia są normalne, wiec wszystko chyba jest w porządku. Cieszę się że zabieg mam za sobą, spore przeżycie i teraz z nadzieją czekam na efekty.
    Jeśli macie jakieś pytanie to chętnie odpowiem, zwłaszcza tym co wciąż sie wahają.
    Pozdrawiam. ;]

  4. #4
    Senior Member
    Dołączył
    maj 2013
    Posty
    158
    Oznaczenia postów

    Re: Moja walka ze stulejką:)

    Jakby co to ja jestem już miesiąc po zabiegu u dr. Torza - jak chcesz to masz link do mojej relacji z zabiegu w sygnaturze

    Co do znieczulenia - widać, że każdy inaczej odbiera ból. Ja się wyrywałem przed zrobieniem pierwszego zastrzyku bo bałem się jakiegoś hardkoru, ale pani asystentka mnie przytrzymała (siłą ) i doktor sprawnie wetknął igłę - nie bolało nic. W tym momencie się odprężyłem i już mi było wszystko jedno - byle nie widzieć co mi tam robią (zakryłem głowę koszulką, żeby przypadkiem nie spojrzeć na krwawiącego ptaka)

    Gratuluję odbycia zabiegu i samodzielnego powrotu samochodem - też tak wracałem i wiem, że nie jest to najprzyjemniejsza rzecz

  5. #5
    Junior Member
    Dołączył
    kwi 2013
    Posty
    27
    Oznaczenia postów

    Re: Moja walka ze stulejką:)

    Chętnie poczytam, zobacze co mnie dalej czeka. Co do samochodu fakt, bardzo nieprzyjemnie. Jechałem ponad 60 km przez cała Warszawe w godzinach szczytu i co światła modliłem się by nie było czerwonego.

Podobne wątki

  1. problem ze stulejką
    Przez kausniak w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 07-11-13, 09:21
  2. Moja wojna ze stulejką...
    Przez bobo777 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 22-10-13, 11:55
  3. Moja historia walki ze stulejką
    Przez grzech w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 15-04-12, 12:27
  4. Problem ze stulejką.
    Przez StulejowyProblemator w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 12-03-11, 21:53
  5. Problem ze stulejką
    Przez bercia w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 04-10-09, 15:00

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15