Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2

Wątek: Moja dyskretna przygoda

  1. #1
    Junior Member
    Dołączył
    maj 2014
    Posty
    5
    Oznaczenia postów

    Moja dyskretna przygoda

    Witam szanownych Państwa. Piszę, ponieważ chciałem podzielić się swoją przygodą, jaką ja przeżyłem ok. pół roku temu, a inni użytkownicy tego forum mający aktualnie tego samego typu problem przeżywać będą prędzej czy później, wiadomo o co chodzi. Jako, że w owym czasie byłem kompletną dupą wołową, cykałem się z tym moim małym (tak, dosłownie małym ) kłopotem bardzo długo, a rozwiązać go chciałem najdyskretniej, jak tylko było to możliwe, co muszę przyznać mi się udało, ale bez spoilerów - czytajcie do końca, ja zacznę może od początku.

    Że coś jest nie tak odkryłem w okolicach podstawówki-gimnazjum. Początkowo sprawę olałem, myślałem: "ach, młody jestem jeszcze, wszystko przede mną, jak dorosnę, wszystko na pewno tam na dole przybierze normalny kształt". Nie przybrało. W liceum wiedziałem, że będę musiał coś z tym fantem zrobić. Jak już wspomniałem byłem wtedy ową dupą wołową; powiedzenie o moim problemie komukolwiek, nawet rodzicom, kompletnie nie wchodziło w grę, przez myśl mi to przejść nie chciało, a co dopiero przez gardło. W międzyczasie zaglądałem na nasze kochane forum w poszukiwaniu otuchy, czytałem relacje innych, porady Rafika , jednak nic konkretnie z tym fantem nie umiałem zrobić. Myślałem, żeby iść z tą sprawą do swojego lekarza rodzinnego nieopodal, ale jako że mieszkałem z rodzicami trudne by było taką wizytę uchować w tajemnicy, poza tym mój rodzinny znał się z moim tatą, więc tym bardziej było to krępujące. Tak oto wytrzymałem czasy liceum, nie skracając mojego problemu nawet o milimetr (tak, tak, to jest następna aluzja )

    Następnie studia. Przeprowadziłem się do większego miasta. Pomyślałem: "sojer, co z tobą nie tak?? bierz się w garść". No i spróbowałem w tą garść się wziąć. Rozważałem opcję leczenia prywatnego, ale jako że jestem skąpym sukinsynem i oszczędzam na swoim zdrowiu postanowiłem zaryzykować NFZ. "Raz się żyje, najwyżej mi utną" - pomyślałem z odwagą w sercu. Wiedziałem co chcę zrobić, plan był więc taki:

    QUEST 1
    Zdobyć skierowanie na zabieg.

    Do tego prowadzą dwie drogi:
    A. Najpierw przez lekarza rodzinnego, potem po poradę do zwykłego urologa, a na samym końcu na zabieg do urologa-chirurga, czy jak go tam zwą. Plusem był w tym wypadku koszt wynoszący 0 PLN. Minusem - musiałbym odwiedzić swojego rodzinnego, czego chciałem uniknąć (nawiasem mówiąc, jakbym ja był ministrem zdrowia urolodzy nie byliby na skierowania, to jest tylko dodatkowy stres dla takich nieśmiałych pryszczatych łepków jak ja), ewentualnie przenieść się do innego, ale to wiąże się ze stertą papierologii i w konsekwencji zdekonspirowałoby mnie, gdyż chciałem to zrobić w tajemnicy przed wszystkimi.
    B. Pójść prywatnie po poradę prosto do urologa. Minus - koszt - 80 PLN. Plus - skierowanie na zabieg natychmiastowe i dyskretne, bez zbędnego wyciągania moich kart zdrowia i brudów na zewnątrz.
    Wybrałem bramkę B, 80 PLN to jedyny koszt, jaki poniosłem za nowego siusiaka. Urologowi opuściłem spodnie tylko na dosłownie dwie sekundy, po czym odparł: "panie, co pan? z takim czymś to musisz wypieprzać na zabieg i to w podskokach!" Zainkasował 80 PLN, wypisał upragniony papier na zabieg. QUEST 1 zaliczony.

    QUEST 2
    Znaleźć miejsce, gdzie zrealizowaliby mi moje skierowanie.

    Znalazłem pierwszą lepszą klinikę, poszedłem z tym papierem do rejestracji. Już miałem przed oczami to pół roku albo cały rok oczekiwania na zabieg, co było opisywane tu na forum. Ależ miałem cholerne szczęście! Nie wiem jakim cudem, ale zabieg miałem mieć już za niecały miesiąc! Chciałem dobrze przeżyć to 30 dni, przygotować się, ale czułem się niczym owca idąca na rzeź, skazaniec oczekujący na egzekucję, syryjski uchodźca czekający na dzień deportacji (co mam nadzieję kiedyś nastąpi). Gdy minął miesiąc, z dumnym wzrokiem i czołem podniesionym, zmierzałem ku celowi. Mieszkałem wówczas w akademiku, swoim współlokatorom nic oczywiście nie mówiłem, rodzicom też nie.

    QUEST 3
    Przeżyć zabieg.

    Po przybyciu na miejsce, powitała mnie sterta papierologii. Musiałem wypełniać jakieś kompletnie niepotrzebne dokumenty, a to kogo powiadomić w razie czegoś, a to co jadłem na śniadanie, a to jak często siusiam itd. Umówiony byłem na 7:30. Operację miałem mieć w okolicach 12:00. Musiałem się jeszcze ogolić. Położyli mnie jeszcze na sali chorych przed zabiegiem, na co byłem trochę zły, bo myślałem, że przyjdę, zoperują mnie i do domciu, ale tak kolorowo nie było. Leżałem z pewnym starszym, ale bardzo sympatycznym panem, który i tak tego nie przeczyta, ale chciałbym go z tego miejsca pozdrowić, gdziekolwiek jest. No i w końcu przyszedł ten czas. Wywieźli mnie na łóżku na salę operacyjną. Krzątały się ze dwie pielęgniarki, z radia słyszeć można było Eurythmics - Sweet dreams, piosenka pasująca do dramaturgii tej sytuacji jak w mordę strzelił. W końcu podszedł pan chirurg, ale tu klops - z asystentką, bardzo "przyjemną" panią w okolicach 25-30 lat. "Na miłość boską! Proszę, tylko nie teraz!" - pomyślałem w duchu. Nie sądziłem, że spotka mnie coś takiego, że przy moim przyjacielu majstrować będzie kiedyś taaka pani, hehe . Ale cóż, 20-30 minut - gotowe. Odwieźli mnie z powrotem na salę. Dwie wiadomości, pierwsza - operacja zakończona powodzeniem, druga - nie wiem czemu, musiałem zostać na noc w szpitalu, ale cóż jakoś to przełknąłem.
    Nazajutrz nie miałem nawet jednego badania, wypisano mnie w sumie niemalże równo po 24h po przyjściu do szpitala. Musiałem ściemniać kolegom z akademika, gdzie byłem całą noc, ale to nie było takie trudne ). Do dzisiaj więc nikt nie wie o moim sekrecie oprócz mnie, pana chirurga, pani asystentki i mojego sąsiada z łóżka obok. Koszt - 80 PLN. Ogólnie zadowolony. No i udało się to zrobić kompletnie po kryjomu, więc jak ktoś się boi zwierzać o swoim problemie, może spróbować zrobić to podobnie jak ja. Oponka zeszła po ok. 2 miesiącach. Blizny są do dzisiaj, najbardziej nie podoba mi się różnica kolorów między pod i nad cięciem, ale musiałbym się chyba trochę opalić he he. Polecam wszystkim niezdecydowanym, gdyż opłaca się, warto, teraz jest całkiem coś innego.

    Ojoj, ale mi tu elaborat wyszedł, wiem, że nikomu nie będzie się chciało tego czytać, ale musiałem się komuś zwierzyć z tej sprawy. Teraz mogę z czystym sumieniem skasować konto na tym forum. Dzięki.

  2. Wartościowe alfred666 oznaczył jako wartościowe
  3. #2
    Senior Member
    Dołączył
    mar 2015
    Posty
    165
    Oznaczenia postów
    postanowiłem zaryzykować NFZ. "Raz się żyje, najwyżej mi utną" - pomyślałem z odwagą w sercu.
    Czyli historia o tym, jak z "dupy wołowej" kształtował się facet. Gratuluję progresu, tak trzymać!

    Całości nie przeczytałem, bo akurat w moim położeniu nie potrzebuje, ale świetnie wszystko opisałeś, naprawdę poprawiłeś mi humor i w sumie uważam, że warto przeczytać dla samej barwności opisu :v

Podobne wątki

  1. Moja kolej..
    Przez zgredzik w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 52
    Ostatni post / autor: 18-07-16, 11:53
  2. Stulejkowa przygoda
    Przez rambolo w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 24-12-14, 13:01
  3. Moja przygoda z krótkim wędzidełkiem.
    Przez codeass w dziale Krótkie wędzidełko
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 28-06-13, 00:12
  4. Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 07-12-12, 17:25
  5. Moja Historia
    Przez Adams w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 21-07-11, 12:48

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37