Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1234 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 36

Wątek: Mój przypadek, PRZESTROGA i pytania

  1. #11
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Cytat Zamieszczone przez dieselpower Zobacz posta
    Jedz na sor albo co moze innemu sie uda wcisnąć pod napletek oponke. Nie powinno sie zwlekać bo moze juz później nie wrócić do normalnego stanu.
    Jeszcze jedno pytanie - czy Rivanolem mogę okładać członka, jeśli zaczęło mi się sączyć/krwawić z jednej ranki? Do tej pory było dosyć ładnie pod tym względem i po pierwszym dniu żadnej, większej krwi nie widziałem (delikatne ślady jedynie z żółtawym zabarwem), a teraz, po już 4 okładach z Rivanolem taki oto widok zastałem:
    https://imgur.com/10EnVtf

    Po obmyciu i odsączeniu papierem nieco lepiej, ale widać, że ranka będzie jeszcze trochę krwawiła teraz:
    https://imgur.com/jchBKBp

    Rivanol nie jest chyba ostrym środkiem, więc wydaję mi się, że mogę dalej go okładać w takim stanie, zgadza się?

  2. #12
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Słuchajcie, mam wrażenie, że jeden szew zaczął się wrastać pod skórę - zajrzyjcie proszę i dajcie znać, jak to wygląda Waszym okiem?
    https://imgur.com/8DvAMY3

    Chodzi o ten szew na samym środku:
    https://imgur.com/hvPn6U5

    Wcześniej on trochę puścił i rana się nieco rozlazła - zaczęła ropieć i go "zarosła".
    (Zdjęcia sprzed paru dni, chronologicznie - rozwalanie się rany)
    https://imgur.com/FOclQNv
    https://imgur.com/zdM9Kdg
    https://imgur.com/XUaXrKH

    Czuję, że jest to czarne jest twarde, zwłaszcza to bardziej z prawej (po lewo chyba jakiś strupek), więc to chyba musi być szew. A jeśli tak, to czy powinienem go jak najszybciej wyciągnąć? Samemu raczej nie daję rady - może penseta by trochę pomogła, ale pewnie rozwalił bym sobie tę ranę na nowo, więc nie wiem, czy to dobry pomysł. Zostaje SOR w tym momencie? Czy może w ogóle przesadzam i nic się nie zrośnie, a z wyjęciem późniejszym szwu nie będzie najmniejszego problemu?

    P.S. Szwy mam rozpuszczalne.
    Ostatnio edytowane przez zalupekzalupek ; 30-03-18 o 16:35

  3. #13
    Member
    Dołączył
    lut 2018
    Posty
    62
    Oznaczenia postów
    To o co ta cała draka, skoro masz rozpuszczalne szwy, bo nie rozumiem?

    Miałem podobną sytuacje co ty. Przez miesiąc chodziłem z oponką na wierzchu (trochę mniejszą od tej twojej) aż dopiero lekarz podczas wizyty miesiąc po naciągnął mi skórę na żołędzia i przykrył tą oponkę.

    Jedź na ten SOR i powiedz, aby to zobaczyli i naciągnęli Ci te resztki napletka na żołądź i będziesz git.

  4. #14
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Przejąłem się nieco dlatego, że przy poprzednich zabiegach mimo, że były rozpuszczalne, to i tak miałem przyjść na wyciągnięcie, jeśli po 2 tygodniach jeszcze jakieś były - więc z tą ich samorozpuszczalnością może tak do końca nie jest. A wolałbym, żeby nie trzeba było potem nacinać skóry i inwazyjnie ich wyciągać. Ale może nie zarosną aż w takim stopniu.
    Z naciągnięciem skóry zaczekam już do wtorku na własne ryzyko - wtedy widzę się z doktorem, który dokonywał zabiegu i mam do niego największe zaufanie. Na razie z dnia na dzień opuchlizna robi się coraz mniejsza (bardzo powoli, ale jednak). Jestem raczej dobrej myśli. Skoro jeden doświadczony chirurg nie był w stanie tego dokonać i ocenił sytuację na bezpieczną i nie widział ryzyka załupka, to wolę już tego nie ruszać aż do wtorkowej wizyty. Niemniej dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz i opinię - każdą czytam i biorę ją do siebie.

  5. #15
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    33
    Oznaczenia postów
    Jak to teraz wygląda? Ile jesteś już po zabiegu?

    Dopilnuj tego, bo miałem identyczną oponkę, tyle że nawet mniejszą, do pewnego momentu się zmieniała, aż w końcu przestała. Lekarz podczas wizyt kontrolnych mówił, że wszystko ok i się samo wchłonie, o naciąganiu napletka nie było nic mowy kiedykolwiek, a teraz miesiąc po jak oponka nadal się utrzymuje, to stwierdził, że będzie potrzebny drugi zabieg, bo to się już nie wchłonie.

    Także uważaj, bo do tygodnia po jeszcze można coś działać, a potem może być już za późno!

  6. #16
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Sierota, czytałem Twoje posty i pamiętam Twój przypadek - ja jutro się z doktorem widzę i wszystko się wyjaśni. Obecnie jestem 11 dni po zabiegu i opuchlizna z dnia na dzień robi się coraz mniejsza - ale bardzo powoli. Obecnie wygląda tak:
    https://imgur.com/bJdTGGj

    Najczęściej rano jest najmniejsza, a po całym dniu delikatnie puchnie - ale to też zależy.
    Podejrzewam, że jutro będzie próba naciągnięcia napletka na żołądź przez doktora. Oby poszło łatwiej niż ostatnio i tym razem się udało. Mnie przedwczoraj było ciężko, ale mam wrażenie, że nieco łatwiej niż wcześniej, ale i tak bezskutecznie.

  7. #17
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Dziś rano opuchlizna chyba była najmniejsza jak do tej pory (przez ostatnie 2-4 dni przestała maleć, dopiero dziś się coś "ruszyło" ponownie) (zdjęcie):
    https://imgur.com/NqXkglx

    Pojechałem zaraz potem na umówioną wizytę i doktorowi za którymś razem udało się nasunąć napletek na żołądź (tylko trochę bolało), choć początkowo był już gotów zostawić, jak jest, bo coś ciężko szło i twierdził, że na razie nic groźnego się nie dzieje. Ale chyba dobrze, że ostatecznie zdecydował pomęczyć go jeszcze chwilę i żołądź się nim okrył. Obecnie wygląda tak (zdjęcie):
    https://imgur.com/gJAWxyl

    A teraz robię co mogę, aby napletek się nie zsunął, bo mam obawę, że mnie nie uda się go z powrotem naciągnąć na żołądź. Chodzę w gaciach ze sprzętem uniesionym ku górze, bo jak leżałem "na waleta" z luźno spuszczonym siusiakiem do dołu, to powoli szwy zaczynały się odsłaniać i napletek schodził coraz niżej. Ciekawe jak będzie w nocy, choćby przy wzwodach - warto go owinąć na noc w gazik i podkleić taśmą, jak to co poniektórzy na forum robili, aby napletek pozostawał cały czas na żołędziu?
    I czy powinienem teraz tę skórę trochę "ćwiczyć"? Czy na razie najlepiej zostawić jak jest i nic nie ruszać? Do moczenia w rumianku chyba powinienem napletek ściągnąć całkowicie, nie? Dlatego na razie nie moczę, niech może przez choć jeden dzień po tych prawie 2 tygodniach chodzenia ze ściągniętym napletkiem żołądź pozostanie zakryty i ta opuchlizna zejdzie, jak tylko może.

  8. #18
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    33
    Oznaczenia postów
    Byłem na konsultacji u lekarza, który wykonywał zabieg oraz u drugiego, który jest na tym forum powszechnie szanowany oraz polecany tutaj i na innych forach (nazwiskami nie chcę tu rzucać), Czuję się zobligowany Ci o tym napisać, bo nasze przypadki są bardzo do siebie podobne i może Cię zainteresować co powiedzieli moi lekarze.

    Tak to wygląda obecnie: https://imgur.com/a/BRn57

    Pierwszy, ten który wykonywał zabieg, naciągnął mi skórę po raz kolejny (z trudem ale ostatecznie dał radę) i oświadczył, że wszystko jest w najlepszym porządku i że nie spotkał się jeszcze z przypadkiem, aby po częściowym, ktoś tej oponki nie miał. Pytałem go o to, czy nie powinno być to naciągnięte wcześniej, zaraz po zabiegu albo w pierwszych tygodniach, tak jak sugerują to tutaj na forum, ale on stwierdził, że nie ma to żadnego znaczenia. Na pytania o fuszerkę i o to czy to kiedykolwiek zniknie nieco się zdenerwował i powiedział, że nie ma sprawy, jak coś to on to wytnie, ale narazie nadal będzie utrzymywał, że wszystko jest ok, mam naciągać i przyjść za pare miesięcy (przypominam iż jest to dla mnie właściwie niewykonalne). Dał mi jakąś maść na blizny i coś do smarowania dla lepszego poślizgu.

    Uznałem, że wizyty u niego nie mają sensu, więc poszedłem do innego lekarza, tym razem takiego polecanego na tym forum oraz na stronie stulejka.com.

    Doktor odrazu przeszedł do rzeczy i powiedział, aby mu to pokazać. Jego pierwsze słowa brzmiały: "fuszerka - nie łudź się, że to zniknie" Powiem szczerze, że powinno mnie to zmartwić, ale w tamtej chwili jakoś lepiej się poczułem, gdy wreszcie powiedział mi to ktoś kompetentny z doświadczeniem w tych tematach. To co mówił doktor trochę rozmija się z tym co mówią tutaj na forum, ale to przytoczę.

    Generalnie chodzi o to, że według doktora oponka sama w sobie, jeśli tylko się pojawi, jest już problemem, a samo naciąganie nic nie da, bo nawet jeśli oponka zniknie, to tylko po to aby w przyszłości podczas wzwodu powracać w nieco mniejszej formie. OPONKA JEST OBJAWEM PARTACTWA I BRAKU DOŚWIADCZENIA CHIRURGA! - przy prawidłowo przeprowadzonej operacji ona nie ma prawa się pojawić. Kiedy się pojawia? Przede wszystkim przy nieumiejętnie przeprowadzonym, zbyt oszczędnym obrzezaniu częściowym. Dlatego też jak tłumaczył doktor, on nigdy zabiegów częściowych nie wykonuje (chyba, że na wyraźne żądanie pacjenta, ale wtedy nie bierze za to odpowiedzialności), bo są one obarczone dużym ryzykiem błędu, który ciężko jest przewidzieć, bo każdy organizm reaguje inaczej. Jeśli czyta to ktoś przed zabiegiem, to jeśli chcesz sobie oszczędzić powikłań, oponki i bólu, rób od razu normalne, całościowe obrzezanie, bo jest ono prostsze do wykonania, łatwiejsze w pielęgnacji i szybciej się goi. Mi tego niestety nikt wcześniej nie powiedział. Naciąganie nic tutaj nie pomoże, bo albo nie daje nic, albo daje chwilowy efekt.

    Doktor kazał poczekać jeszcze miesiąc-półtora i poddać się temu zabiegowi jeszcze raz, tym razem w wersji całkowitej. Co do naciągania to powiedział, że mogę próbować, ale nie ma to żadnego znaczenia - poprawka w takich przypadkach jest nieunikniona. Można to spróbować smarować maścią na blizny, tak aby w ogóle umożliwić naciąganie i choć częściowy zanik oponki, ale raczej mam nie spodziewać się, żeby to przyniosło jakieś wymierne efekty.

    Piszę tego posta przede wszystkim dla osób przed zabiegiem, żeby się nie musieli potem tak kopać jak ja czy autor z oponką:
    1. Koniecznie idźcie prywatnie
    2. W pierwszym tygodniu po operacji powinniście się pojawić u lekarza conajmniej 2 razy, później do miesiąca 1 raz w tygodniu
    3. Nie wybierajcie obrzezania częściowego, bo jest bolesne, problematyczne i obarczone dużym ryzykiem błędu, a korzyści z niego w zasadzie żadne

    Do Ciebie autorze mam jeszcze taką radę, abyś poszedł do jakiegoś polecanego na tej stronie urologa, który ma doświadczenie w tych sprawach, bo większość urologów ogólnie zlewa zabieg obrzezania, uważa go za rutynowy, łatwy i go lekceważy. Od oponki się przecież nie umiera, ale jest to defekt, który w wielu przypadkach uniemożliwia normalne funkcjonowanie, a już na pewno dość mocno szpeci.

    Mam nadzieję, że komuś tym postem pomogę - jak ktoś wam mówi, że oponka to normalna rzecz i zniknie sama albo od naciągania napletka, to zwiewajcie od niego jak najdalej. Jak już uporam się z oponką po drugim zabiegu na pewno wstawię fotki i relację dla potomnych.


    ===
    mam nadzieję, że nie ma tutaj żadnych błędów ortograficznych czy stylistycznych, ale piszę to na szybko

  9. Wartościowe zalupekzalupek oznaczył jako wartościowe
  10. #19
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    40
    Oznaczenia postów
    Fajnie, że zdecydowałeś się tym wszystkim podzielić i nie szczędziłeś żadnych informacji - raz jeszcze dzięki.
    Faktycznie - wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że częściowe, to cięższy orzech do zgryzienia.
    Z tego, co piszesz wynika, że nawet, jeśli mój przypadek jest tożsamy z Twoim, to nie mam się co specjalnie śpieszyć z czymkolwiek - teraz i tak się już nic nie zmieni, a do ewentualnego kolejnego zabiegu i tak musi jeszcze trochę czasu upłynąć, bo nie można się ciachać tak często.
    Natomiast jest mnóstwo zmiennych, które generują przeróżne finały - od organizmu (którym różnimy się wszyscy) przez pierwotny stopień stulejki, przebieg zabiegu aż po wszystko, co składa się na okres rekonwalescencji, czyli stosowane specyfiki, aktywność fizyczna, zmęczenie etc. I nie staram się tutaj sztucznie siebie samego pocieszać - cholera wie, co czas przyniesie i jak się zakończy mój przypadek. Ba! Nawet jeszcze nie wiadomo do końca, czy na pewno Ty swojego nie wykurujesz ostatecznie. Ale wszystko, co napisałeś, zdecydowanie warto wiedzieć i wziąć pod uwagę przed zabiegiem, jak również w trakcie rekonwalescencji. Wiele głosów twierdzi, że aby zabieg częściowego obrzezania zakończył się pomyślnie wystarczy zadbać o to, aby napletek nie pozostawał na zbyt długo (może godzinę, może kilka godzin, ale chyba lepiej nie dłużej) ściągnięty, bo "oponka" tworzy się błyskawicznie. Ona może doprowadzić do załupka, ale też nie musi. I pewnie tak samo może doprowadzić do wiecznego pozostania tego zgrubienia, ale możliwe, że też niekoniecznie.
    Najgorsze w tym wszystkim jest natomiast to, że my, pacjenci, pod koniec drugiej dekady XXI w. musimy wciąż na własną rękę szukać porad i przestróg, aby nie wkopać się z naszym sprzętem w g.wno, bo większość doktorów wykonuje jedynie zabieg i się z nami żegna. Praktycznie żadnych specjalnych zaleceń, żadnych porad, a co najgorsze - żadnej lekcji na temat tego, co może pójść nie tak i jak zadbać o to, aby do tego nie doszło. A potem patrzą na nas jak na idiotów, że przychodzimy do nich po raz enty i zawracamy im głowę, bo "pojawił się problem". Ale nie, on się nie "pojawił", tylko oni sami go nam (i sobie, ale to nas akurat nie interesuje) zafundowali...

    Poza tym, kurde - gdyby to częściowe wiązało się z niepowodzeniem blisko 100% zabiegów, to po co w ogóle chirurdzy się za to zabierają? Nawet jeśli byłoby im obojętne nasze późniejsze zdrowie, to sami sobie robią kłopotów... Warto więc wziąć pod uwagę fakt, że opinie najczęściej wystawia się dopiero wtedy, kiedy coś kogoś ostro wkurzy. Dlatego mimo, że na podstawie tego forum mogłoby się wydawać, że obrzezanie częściowe to samo zło, to może w rzeczywistości średnio tylko np. 20-30% przypadków kończy się powikłaniami albo nawet mniej? To i tak z pewnością brzmi przerażająco dla kogoś, kto ma się dopiero takiemu zabiegowi poddać, ale z forum można wywnioskować, że góra tyle procent, to jest udanych, a nie nieudanych. A plusy częściowego jak najbardziej istnieją, a przynajmniej tak się słyszy. Ale to też co organizm, to inaczej. Niemniej częściowe zawsze można zmienić na całkowite, a odwrotnie już nie. Z drugiej strony lepiej raz, a dobrze, więc nie dziwię się, że większość tnie od razu całość. Ja po obecnych przejściach pewnie też bym się na to zdecydował, choć przed byłem za częściowym. Obym za parę tygodni mógł jednak z uśmiechem na twarzy powiedzieć, że jednak częściowego nie żałuję. Ale ogromny żal po tych wszystkich z nas (może ostatecznie wraz ze mną...), którzy przez niekompetencję lekarzy wpadli z deszczu pod rynnę, nigdy we mnie nie przeminie...

    Wracając jednak do tego konkretnego wątku...
    Tobie, @sieroto, doktor naciągnął napletek dopiero po ponad miesiącu, tak? Czyli przez ponad miesiąc bez żadnego dnia wyjątku miałeś napletek cały czas ściągnięty całkowicie? Może w tym też leży pies pogrzebany - po prostu minęło zdecydowanie zbyt dużo czasu, aby nawet naciągnięcie napletka z powrotem na żołądź cokolwiek poprawiło (ale to też dopiero czas pokaże i trzymam bardzo mocno kciuki, żebyś jednak z tego wyszedł i obyło się bez kolejnej wizyty pod skalpelem, bo zwłaszcza te tygodnie dochodzenia do siebie są długie i męczące). Tym bardziej ciekawe, co ostatecznie u mnie wyniknie - gdyby jednak żaden ślad nie pozostał, to mógłby to być dowód na tę tezę z poprzedniego zdania - ale tu znów: organizm organizmowi nie równy, stulejka stulejce nie równa, zabieg zbiegowi... etc.
    Tu zacytuję diesela z Twojego tematu:
    "Moze byc tak ze miesiac po juz za pozno i ta oponka juz pozostanie. (...) Po czasie juz nie ma w niej chlonki a normalne tkanki. A wtedy jest za późno na naciąganie."
    Kolejna różnica - pisałeś, że "(napletek) był on nieco ciasny, zakrywał 1/3, może 1/4 żołędzi i widać było, że mocno ją uciska." - u mnie to nie występuje. Po pierwsze zakrywa grubo ponad połowę żołędzia, a po drugie nie jest mocno zaciśnięty (ale "mocny", to bardzo względne określenie - musiałbym zobaczyć zdjęcie, jak to wyglądało, a i to mogłoby być nie wystarczające do jednoznacznego stwierdzenia występowania rozbieżności między naszymi przypadkami). Ciekawe też, czy ja będę w stanie naciągnąć napletek z powrotem na żołądź, kiedy już przypadkiem się "zroluje" całkowicie na dół, co u Ciebie nastąpiło dosyć szybko i też się tego obawiam. Cały czas się zastanawiam, czy moczyć dzisiaj siuśka w rumianku i liczyć na to, że uda mi się potem z powrotem naciągnąć napletek na żołądź (bo z naciągniętym chyba nie ma sensu nurkować w ziółkach), czy wstrzymać się chociaż do jutra, żeby ok. 24h pobył w "skorupce", czego nie doświadczył od prawie 2 tygodni.
    Ostatnio edytowane przez zalupekzalupek ; 04-04-18 o 20:02

  11. #20
    Member
    Dołączył
    mar 2018
    Posty
    33
    Oznaczenia postów
    Trzymaj naciągniętego ile możesz, bo jakbyś go ściągnął i nie mógł go naciągnąć to byłby przypał.


    Generalnie doktor powiedział coś, co kłóci się ze słowami diesla, bo on twierdzi, że naciąganie tego napletka na dłuższą metę nic nie daje, bo jeśli oponka się już pojawiła, to znaczy, że za dużo zostawiono/za ciasno zszyto i to będzie za każdym razem po odwinięciu wracać (tak jak to się dzieje z relacji ludzi na forum, że faktycznie po erekcji czy wysiłku ta oponka im wraca na jakiś czas)

    Trzymaj naciagnietego, bo narazie nic innego nie poradzisz. U mnie to też nie do końca tak było, że naciągnięty napletek zakrywa tylko 1/3 żołędzi, bo zaraz po naciągnięciu żołądź schowana była cała, tylko że wtedy u doktora penis był ze stresu mały, a później wrócił do normalnych rozmiarów i od tego info chodzenia napletek się zsunął tak do 1/3.

Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1234 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Beznadziejny przypadek 18
    Przez arron123 w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-12-13, 12:40
  2. Dziwiny przypadek
    Przez derdi95 w dziale Inne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 27-11-13, 21:52
  3. Czy moj przypadek to stulejka ?
    Przez Tyoril w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 28-04-13, 17:39
  4. Mój przypadek obrzezania na NFZ
    Przez emek_2006 w dziale Po zabiegu
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 17-02-12, 15:46
  5. Dziwny przypadek
    Przez wilkolaczek w dziale Stulejka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 24-10-11, 22:34

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37